Przyjazne dla wydruku, PDF i e-mail

„Zakonnice na Zachodzie I:” Wywiady

Grupa sióstr różnych religii siedzących przy stole i rozmawiających.
Dialog międzywyznaniowy otwiera życzliwość, przyjaźń i zrozumienie oraz rozwiewa separację i błędne koncepcje dotyczące innych tradycji.

Streszczenie raportu sporządzonego przez Courtney Bender z Columbia University i Wendy Cadge z Bowdoin College, wywiadów przeprowadzonych z zakonnicami uczestniczącymi w pierwszym Zakonnice na Zachodzie spotkanie w 2003 roku.

Wprowadzenie

Od 23 maja do 26 maja 2003 r. 30 klasztorny kobiety zebrały się w buddyjskiej świątyni Hsi Lai w Hacienda Heights w Kalifornii na pierwszy w historii dialog międzyreligijny „Zakonnice na Zachodzie”. Opracowany i zorganizowany przez katolicką siostrę Margaret (Meg) Funk i Klasztorny Dialog międzyreligijny, prowadzony przez mniszkę buddyjską Czcigodny Yifa, „Zakonnice na Zachodzie” przyniósł buddyjskie i katolickie klasztorny kobiety z całych Stanów Zjednoczonych do dialogu na temat takich kwestii, jak życie kontemplacyjne, równowaga między kontemplacją a zaangażowaniem społecznym oraz znaczenie klasztorny szkolenie, społeczność i tradycja. Uczestnicy katoliccy reprezentowali benedyktynki, Maryknolls, Siostry Opatrzności, Siostry Zakonne Najświętszego Serca, Kongregację Notre Dame i katolickie zakony prawosławne. Wśród buddystów znalazły się kobiety w tradycji Soto Zen, Fo Guang Shan, Thai Forest, tybetańskiej, koreańskiej i japońskiej. Dialog odbył się bez formalnej agendy, referatów, prezentacji czy obserwatorów zewnętrznych. Grupa raczej wspólnie decydowała o kwestiach do dyskusji i prowadziła te rozmowy w grupach formalnych, a także nieformalnie przy posiłkach i wieczorami podczas wspólnego spędzania czasu.

Na zakończenie dialogu „Zakonnice na Zachodzie” Siostra Margaret (Meg) Funk zaprosiła nas do przeprowadzenia wywiadów z kobietami, które wzięły udział, aby dowiedzieć się więcej o ich życiu i doświadczeniach. Zgodziliśmy się i wysłaliśmy każdej kobiecie list w styczniu 2004 r., w którym przedstawiono cele i cele projektu badawczego oraz listę pytań do wywiadu. Między styczniem a kwietniem 2004 skontaktowaliśmy się ze wszystkimi uczestnikami dialogu, z których 21 zgodziło się na wywiad (9 buddystów i 13 katolików). Wywiady te odbywały się telefonicznie i zwykle trwały od jednej do dwóch godzin. Pytaliśmy każdą kobietę o jej własną tradycję religijną i historię życia, a także o jej doświadczenie w zakresie podobieństw i różnic między nimi klasztorny tradycje, o relacji między kontemplacją a działaniem w świecie oraz o jej doświadczeniach w dialogu międzyreligijnym. Kompletny egzemplarz przewodnika po rozmowie kwalifikacyjnej znajduje się w Załączniku A.

Skupiamy się w tym raporcie na trzech z wielu tematów poruszanych w wywiadach. Najpierw zbadamy, co buddyjskie i katolickie klasztorny kobiety wierzą, że są wspólne i jak opisują źródła i granice swoich cech wspólnych. Po drugie, krótko opisujemy, w jaki sposób uczestnicy są modlitewni lub kontemplacyjni, zanim rozważymy, w jaki sposób konceptualizują związek między kontemplacją a działaniem. Na koniec porównujemy, w jaki sposób uczestnicy są formalnie i nieformalnie związani ze swoimi społecznościami, instytucjami i tradycjami, zwracając szczególną uwagę na wsparcie edukacyjne i finansowe dostępne za pośrednictwem organizacji, z którymi są (lub nie są) związani w tych tradycjach.

Podeszliśmy do tych wywiadów i napisaliśmy ten raport jako socjolodzy, socjologowie religii. Chociaż ogólnie znamy tradycję katolicką i buddyjską, aw szczególności w Stanach Zjednoczonych, żaden z nas nie jest katolikiem ani buddystą, ani nie jesteśmy ekspertami od monastycyzmu. Piszemy raczej jako sympatyczni obserwatorzy, którzy mogą zaoferować spojrzenie „z lotu ptaka” na tematy i kwestie, które uczestnicy dialogu „Zakonnice na Zachodzie” rozważają i rozważają od czasu ich spotkania. Skupiamy się na trzech tematach, które podejmujemy ze względu na ich znaczenie dla kobiet, z którymi rozmawialiśmy, i mamy nadzieję, że te refleksje będą podstawą do dalszych rozmów podczas drugiego dialogu „Zakonnice na Zachodzie” w maju 2005 roku.

Tło

Decydując, kogo zaprosić do dialogu „Zakonnice na Zachodzie”, Siostra Margaret (Meg) Funk i Ven. Yifa wybrała zakonnice, które mieszkają w Stanach Zjednoczonych lub Kanadzie, mówią po angielsku, są w pełni autoryzowane w swoich tradycjach, mogły opłacić własny transport i miały czas i pozwolenie swoich przełożonych na przybycie. Większość zebranych kobiet, z wyjątkiem dwóch, z których rozmawialiśmy, urodziła się w Stanach Zjednoczonych. Większość katolickich zakonnic, które brały udział, to katolicy od kołyski, urodzeni w latach trzydziestych i czterdziestych, obecnie w wieku od sześćdziesięciu do osiemdziesięciu lat. Większość wychowywała się w rodzinach katolickich i składała śluby w wieku około dwudziestu kilku lat (przed Vaticanum II). Większość uczęszczała do katolickich szkół i uniwersytetów i ma wysokie wykształcenie. Spośród osób, z którymi przeprowadziliśmy wywiad, czterech ma tytuł doktora, a ośmiu ma tytuł magistra. Wielu mieszkało za granicą, choć obecnie większość mieszka na stałe w Stanach Zjednoczonych. Większość żyje obecnie w społeczności; osiem w klasztorach, dwa w domach macierzystych i trzy w mieszkaniach z innymi kobietami (zakonnicami i świeckimi). Żadna z chrześcijańskich mniszek nie nosi tradycyjnego katolickiego stroju, choć większość stara się ubierać skromnie. Wiele kobiet, z którymi przeprowadzaliśmy wywiady, to mówcy i nauczycielki, które pełniły ważne role przywódcze w swoich społecznościach. Połowa obecnie otrzymuje wynagrodzenie za swoją pracę, a druga połowa pracuje na stanowiskach bez wynagrodzenia i jest wspierana przez swoje społeczności.

Wśród mniszek buddyjskich, które uczestniczyły w dialogu, znalazły się kobiety urodzone w Stanach Zjednoczonych i za granicą w rodzinach buddyjskich i niebuddyjskich. Spośród dziewięciu kobiet, z którymi rozmawialiśmy, wszystkie z wyjątkiem dwóch urodziły się w Stanach Zjednoczonych i żadna nie urodziła się w rodzinach buddyjskich, co sprawia, że ​​wszystkie nawracają się na buddyjską tradycję. Większość (pięć) wychowała się w rodzinach chrześcijańskich i zaczęła uczyć się buddyzmu jako młodzi dorośli. Badane buddystki były nieco młodsze niż katoliczki, generalnie w wieku od czterdziestu pięciu do sześćdziesięciu pięciu lat. Kiedy po raz pierwszy zostali wyświęceni, mieli na ogół po trzydziestce, a kilku z nich było w związku małżeńskim i/lub miało dzieci. Najstarsze mniszki buddyjskie, z którymi rozmawialiśmy, były zakonnicami od ponad dwudziestu pięciu lat, a najmłodsze od mniej niż pięciu lat. Podobnie jak katolickie zakonnice, buddystki, z którymi przeprowadzono wywiady, były bardzo wykształcone; ponad połowa miała jakieś wykształcenie podyplomowe.

Obecnie w Stanach Zjednoczonych jest bardzo niewiele klasztorów lub ośrodków, w których mogą mieszkać buddyjskie mniszki, w wyniku czego warunki życia buddyjskich kobiet, z którymi rozmawialiśmy, były dość zróżnicowane. Siedem kobiet mieszka w ośrodkach buddyjskich samotnie (w dwóch przypadkach) lub z innymi zakonnikami lub osobami świeckimi (w pięciu przypadkach). Pozostałe dwie kobiety mieszkają samotnie w prywatnych mieszkaniach. Bez względu na warunki życia, prawie zawsze wszyscy noszą szaty buddyjskiej zakonnicy. Większość kobiet, z którymi rozmawialiśmy, uczy się i utrzymuje z różnych źródeł. Cztery z nich otrzymują pensje lub stypendia za nauczanie w niebuddyjskich kolegiach, a sześć jest wspieranych, częściowo lub całkowicie, przez swoje społeczności. Szereg ma również prywatne źródła wsparcia.

Uczestniczki dialogu „Zakonnice na Zachodzie” miały różne doświadczenia w dialogach międzyreligijnych. Przynajmniej jeden uczestnik nigdy nie uczestniczył w takim spotkaniu: „Zawsze myślałem, że międzywyznaniowość to strata czasu”, powiedziała szczerze w wywiadzie, ale w końcu powiedziała: „Naprawdę mi się podobało… Byłem pod wielkim wrażeniem tych ludzi” (B-ME). Inni mieli rozległe doświadczenie zdobyte dzięki uczestnictwu w innych spotkaniach międzywyznaniowych, a także dzięki wcześniejszemu zaangażowaniu w Klasztorny Dialog międzyreligijny. Co ciekawe, niektóre z mniszek buddyjskich uczestniczą również w spotkaniach z innymi buddyjskimi mnichami i opisują je jako międzywyznaniowe. Jak wyjaśnił jeden z uczestników,

Jest jedna rzecz, w której uczestniczę dość regularnie i jest to dialog międzywyznaniowy między buddyjskimi mnichami, a to z chińskim, koreańskim, wietnamskim, tybetańskim – wszystkimi różnymi buddystami. klasztorny tradycje. I to było bardzo pomocne – po prostu przebywać w pobliżu innych klasztorny praktykujących i zobacz „dlaczego praktykujesz to w Tajlandii?” „Dlaczego kładzie się na to nacisk?” i po prostu usuwając mit lub ignorancję, aby naprawdę zobaczyć, dlaczego określony styl, pogląd lub praktyka ewoluowała. To jest naprawdę świetne, a to otwiera o wiele więcej życzliwości, przyjaźni i zrozumienia i rozwiewa tego rodzaju separację lub… co byście powiedzieli, jak błędne koncepcje dotyczące innych tradycji.

W przeciwieństwie do chrześcijańskich mniszek, które wszystkie (z wyjątkiem jednego respondenta prawosławnego) są członkami Kościoła rzymskokatolickiego z siedzibą w Rzymie, nie ma nadrzędnej organizacji buddystów, ani w Stanach Zjednoczonych, ani za granicą, prowadzącej dialog między ludźmi z różnych gałęzi Dla niektórych buddyzm wydaje się być dialogiem „międzywyznaniowym”. Buddyjscy uczestnicy dialogu prawdopodobnie byli mniej zaznajomieni z innymi reprezentowanymi tradycjami buddyjskimi niż katolicy z odpowiednimi zakonami katolickimi z powodu tych różnic organizacyjnych i czasu, przez jaki tradycje katolicka i buddyjska były w Stanach Zjednoczonych.

Oprócz zaangażowania w formalne dialogi, prawie wszyscy uczestnicy poznali inne tradycje religijne poprzez swoje wychowanie i czas spędzony w podróży lub mieszkaniu za granicą. Prawie wszyscy poświęcili znaczną ilość czasu na studiowanie lub praktykowanie religii niechrześcijańskiej. Wiele kobiet utrzymuje również bliskie przyjaźnie z zakonnikami i/lub poważnymi praktykującymi w innych tradycjach i mówi o znaczeniu tych relacji.

Podczas gdy wszystkie zakonnice wyartykułowały szereg punktów połączenia związanych konkretnie z ich klasztorny zawodów (patrz niżej), wykazują również wysoki poziom podobieństwa socjologicznego lub demograficznego. Oprócz tego, że wszyscy są kobietami, większość pochodzi z tego samego pokolenia, większość jest wysoko wykształcona, a prawie wszyscy, z którymi przeprowadzono wywiady, urodzili się na Zachodzie: te cechy najprawdopodobniej zapewniały pewien poziom pokrewieństwa i więzi w sobie. Na przykład jedna katolicka zakonnica powiedziała, że ​​rozpoznała, iż każdy z pozostałych, buddysta i katolik, „opłacił swoje obowiązki” i osiągnął poziom dojrzałości, który temu towarzyszy. Powiedziała: „Zawsze mam dużo szacunku dla ludzi, o których wiem, że zapłacili swoje obowiązki. Że przeszli kiedyś naprawdę ciężko i wyszli z tego lepszą osobą lub bardziej współczującą osobą”.

Mniszka buddyjska, wypowiadając się na ten sam temat, stwierdziła: „Aby być mniszką, zwłaszcza na Zachodzie, gdzie wszystko mówi: 'nie chcesz tego robić', myślę, że musisz być dość niezależna i silna i myślę, że okoliczności pod pewnymi względami są szalenie inne… Tak więc wszyscy jesteśmy tak różni, ale wydawało mi się, że wszystkie kobiety, które tam były – rodzaj naszej grupy – wiedziały, dokąd idą”. Ogólne odczucia podobieństwa w grupie prawdopodobnie nie powtórzyłyby się w zgromadzeniach monastycznych, w których znajdują się młodsze mniszki, mnisi i mniszki oraz ci, którzy nie są tak wysoko wykształceni i/lub wysokiej rangi w swoich tradycjach. Te odczucia podobieństwa są być może nawet bardziej interesujące w świetle rozróżnienia między katolikami, w większości kolebkami, a w większości nawróconymi buddystami.

Przegląd analizy wywiadu

Na kolejnych stronach omawiamy trzy wątki, które pojawiły się w wywiadach. Pierwsze dwie kwestie zostały bezpośrednio poruszone w pytaniach do wywiadu; trzeci pojawił się na kilka sposobów.

Pierwszy temat, „wspólnoty i różnice”, odnosi się do tego, co mniszki czuły, że są wspólne, a także do celu i wartości dialogu międzyreligijnego. Z tych pytań usłyszeliśmy ogólny konsensus lub samorozpoznanie w zobowiązaniach innych osób do życia ślubowanego. Celibat stał się jednym ważnym, a nawet centralnym, przysięga która łączy zakonnice o różnych tradycjach. Z tych odpowiedzi dowiedzieliśmy się również, że zakonnice bardzo się różnią widoki z czego składa się „duchowość” i czy (lub nie) „duchowość” jest podzielona wśród zakonnic o różnych tradycjach. Niektórzy uczestnicy dialogu zauważyli również, że to, co wyobrażali sobie, że będą dzielić lub mieć wspólnego, nie było tak jasne ani tak przejrzyste, jak to sobie wyobrażali. Kilku wezwało do dalszego dialogu i rozmów na temat teologii i wierzeń w przyszłości.

W drugim temacie „kontemplacja i działanie w świecie” najpierw zwracamy uwagę na praktyki medytacyjne i modlitewne mniszek. Szczególnie interesujące jest szerokie zainteresowanie wśród wszystkich mniszek „wschodnim”, a zwłaszcza buddyjskim medytacja formularze. Omawiamy te zainteresowania, a także obawy niektórych buddystów dotyczące stopnia, w jakim te „formy” mogą zostać przełożone na nowe konteksty. Dyskusja ta następnie przechodzi w dyskusję na temat tego, co wydaje się być rozbieżnym rozumieniem tego, czym jest „działanie” wśród buddystów i katolików oraz jak łączy się z medytacja i modlitwa. Odpowiedzi mniszek pokazują, że różnice tkwią nie tylko w tym, jak mniszki z różnych tradycji uważają, że relacja między kontemplacją a działaniem powinna być idealnie zarządzana, ale na głębszym poziomie, co pociąga za sobą ta relacja. Chociaż katolicy i buddyści podchodzą do tych kwestii z różnych stanowisk, obie grupy zakonnic demonstrują w swoim życiu różne sposoby przedstawiania alternatyw dla współczesnych kultur amerykańskich/zachodnich.

W trzecim temacie, „społeczność i instytucja”, podkreślamy to, co postrzegaliśmy jako nieporozumienia zarówno buddystów, jak i katolików na temat wzajemnych powiązań z większymi strukturami i instytucjami religijnymi, pod względem procesów święceń, zasobów finansowych i znaczenia społeczności życie. Na przykład katolicy postrzegają niewspólnotowe życie buddystów jako „normę” dla buddyzmu, która jest lepiej scharakteryzowana jako konsekwencja tak małej liczby buddyjskich mniszek w Stanach, z którymi można by się połączyć we wspólnocie. Podobnie buddyści postrzegają silne wspólnoty katolików jako konsekwencję bezpośredniego finansowania i sponsorowania ze strony Kościoła katolickiego, zamiast rozumieć pozycję klasztorów jako quasi-niezależne w nim ciała, które zbierają własne fundusze i utrzymują własne instytucje i społeczności. Konsekwencje tych nieporozumień są kilka: na krótką metę każda tradycja ma tendencję do postrzegania drugiej jako bardziej przystosowującej się do systemów patriarchalnych niż oni sami siebie. Zwrócenie większej uwagi na takie „szczegóły” w przyszłych dialogach najprawdopodobniej przezwycięży ograniczenia, jakie takie założenia nakładają na dialog. Dowiedzenie się więcej o tym, jak wszystkie zakonnice twórczo i aktywnie pracują nad ustanowieniem zobowiązującego, kontrkulturowego życia, które jest „fundamentalnie zorientowane na religię” (by zacytować jednego buddystę) z pewnością przyniesie korzyści wszystkim uczestnikom.

Temat pierwszy: Podobieństwa i różnice w tradycjach monastycznych

  1. Dialog międzyreligijny ułatwia dialog „wewnątrzreligijny” i przemyślenia na temat znaczenia i użyteczności terminu „zakonnica”

    „Monastycyzm to słowo, które wszyscy rozumiemy” — stwierdziła katolicka zakonnica. Chociaż generalnie stwierdziliśmy, że tak jest, byliśmy również zaskoczeni, gdy okazało się, że nawet podstawowe kwestie dotyczące tego, kto został zebrany i co zostało udostępnione (i jak powinni nazywać się wszyscy uczestnicy), były kwestionowane przez respondentów. Rzeczywiście, połączenie mniszek katolickich i buddyjskich rodzi pytanie, czy „mniszka” jest właściwym słowem na określenie wszystkich uczestników. „Zakonnica” i „klasztorny” to oba słowa pochodzenia zachodniego, które są używane do opisywania jednostek i kolektywów, które mają pewne „podobieństwa rodzinne”.

    Najbardziej uderzający przykład tego pojawił się w odpowiedziach mniszek buddyjskich Soto Zen, które preferowały określenie „kapłan” na „nun”, aby opisać siebie. Termin „zakonnica”, jak wyjaśnił jeden z uczestników Soto Zen, implikuje status drugorzędny w stosunku do mężczyzn w tradycji, która prowadzi ich do preferowania terminu „kapłan”, który można zastosować zarówno do kobiet, jak i mężczyzn. Podczas gdy wszyscy uczestnicy Zen zauważyli, jak to zostało powiedziane, że „na wiele sposobów [używając zakonnicy lub kapłan] nie zrobiło żadnej różnicy, na samej konferencji” pytanie, kto jest zakonnicą, prowadzi nas, jak powiedział ten respondent, „do pierwszego pytania „kim jesteśmy?” Nie pozwolić, by słowo „zakonnica” zdawało się niwelować różnorodność, a nawet nie mieć pewności, że jest to właściwe słowo”.

    Różnorodność wydawała się niezwykle ważnym aspektem tego dialogu, zarówno między buddystami i katolikami, jak i między nimi. Kwestia porównań i podobieństw stała się jeszcze bardziej złożona, gdy zauważyliśmy, że zakonnice prawie zawsze skupiały się najpierw na własnej rodzinie tradycji (np. co mają wspólne mniszki buddyjskie lub co mają wspólne mniszki katolickie), gdy pytaliśmy, co dzielą wszystkie mniszki, pomimo naszego kontekstualizowania. wywiady związane z dialogiem międzyreligijnym. Wydaje się, że zarówno buddyści, jak i katolicy (z różnych powodów) pracują nad kwestiami tego, co dzielą z członkami swoich „własnych” tradycji religijnych, tak samo jak z innymi.

    Zauważyliśmy już, jak mniszki buddyjskie sporadycznie postrzegają dyskusje między różnymi buddystami jako „międzyreligijne”; podobnie, kilka z klasztorny Uczestnicy katoliccy postrzegali zakony apostolskie jako bardzo odległe od ich doświadczenia (dwie osoby były zdumione udziałem „apostolskich” katolickich mniszek w „klasztorny dialog międzyreligijny”.) Zarówno katolicy, jak i buddyści deklarowali brak znajomości innych zakonów/tradycji w ramach ich większej tradycji religijnej. Ogólnie rzecz biorąc, podczas gdy dialog międzyreligijny koncentruje się na poznawaniu tradycji innych, dialog ten ma również wpływ na zbliżenie katolików i buddystów, którzy w innym przypadku mogliby się nie spotkać.

  2. Znaczenie celibatu

    Podczas gdy słownictwo i terminologia odnosząca się do „mniszek” i „monastyka” były dla niektórych przedmiotem sporu, a szersza kwestia tego, kto był porównywany, była dla nas uderzającym odkryciem, częściej ankietowane mniszki dyskutowały o znaczeniu przyjęcia śluby jako znak definiujący zakonnice. Wśród nich celibat był uważany za centralny, aw niektórych przypadkach podstawowy wyznacznik zakonnicy. Wydaje się, że celibat osiągnął szczyt wśród uczestniczek „Zakonnic z Zachodu” po części ze względu na obecność osoby niebędącej w celibacie: wydaje się, że obecność „mniszki niebędącej w celibacie” skrystalizowała znaczenie tego przysięga jako definiujący aspekt, wspólny dla wszystkich zakonnic, niezależnie od tradycji. (Rzeczywiście, ten pogląd podziela nawet zakonnica niebędąca w celibacie, która zaproponowała: „Nie jestem zakonnicą z niczyjej definicji”. Zajęła swoje miejsce na konferencji ze względu na jej zainteresowanie dialogiem międzywyznaniowym, mówiąc: „kiedy siostra Meg najpierw mnie zaprosił… Odpisałem i powiedziałem: „Czy na pewno mnie chcesz? Oto kim jestem” Snd powiedział: „Tak, my. Jesteś częścią tego, czym jest nowy paradygmat”.

    Na przykład, odpowiadając na pytanie „co dzielą mniszki”, jedna mniszka buddyjska powiedziała: „Wspólność, którą odkryliśmy między nami w grupie, była przysięga celibatu i swego rodzaju oddania życiu modlitwy, ale także służby – wydawało się, że to coś wspólnego. I nie wszystkie siostry mają to samo śluby i to była jedna rzecz, na którą naprawdę chcieliśmy się przyjrzeć i upewnić się, że przy następnej jest ta wspólność, ponieważ nie da się tego obejść. Jest bardzo duża różnica między ludźmi, którzy – wzięli je śluby".

    Wśród tych śluby (celibat, modlitwa, nabożeństwo), kontynuowała ta zakonnica, celibat był najważniejszy dla dialogu:

    Myślę, że to śluby daj nam wspólne skupienie – co postanowiliśmy zrobić z tym życiem – z tym życiem. Bierzesz śluby tak, że ty — w taki sposób, w jaki wielu z nas na to patrzy, i ważny sposób, w jaki na to patrzysz — jest to przysięga prostoty. Odchodzisz od zwykłych rzeczy, które inni ludzie robią w swoim życiu, takich jak dzieci, rodzina i związek. Aby cię to uwolniło, abyś mógł bardziej skupić się na rozwoju duchowym.

    Te widoki powtórzyli katoliccy uczestnicy. Jeden powiedział, że można „obyć się bez” wielu zewnętrznych śluby i nadal być zakonnicą, ale celibat to taki, który nie jest „do wzięcia”:

    Od kilku lat jestem zakonnicą, mogę powiedzieć dobrze, wszyscy żyjemy w celibacie, wszyscy jesteśmy żywą wspólnotą, wszyscy jesteśmy pod opat, wszyscy mamy zasadę, wszyscy mamy praktykę modlitewną i wszyscy żyjemy dla innych. Więc to byłyby składniki, o których myślałem. Ale kiedy spotykam inne zakonnice [w innych tradycjach religijnych], brakuje jednego lub więcej z tych składników. Z wyjątkiem celibatu. Zaczynam myśleć o formie, myślę, że może istnieć celibat, ale poza tym myślę, że możesz obejść się bez życia pod opat, można się obejść bez wspólnego życia, można się obejść bez habitu, na pewno można obejść się bez, ale połączenie tych rzeczy pomaga powstać formie.

  3. „Życie ślubowane”

    Celibat jest częścią większego pakietu, który dla prawie wszystkich zaangażowanych mniszek można nazwać „życiem ślubowanym”. Rzeczywiście, podczas gdy śluby Ponieważ zakonnice w dialogu znacznie się różniły, wszystkie uczestniczki zobowiązały się publicznie do podążania za określonymi drogami życia, które w najprostszy sposób można określić jako skoncentrowane na religii. Jak powiedziała jedna z buddyjskich mniszek:

    W przypadku osób świeckich często musisz wyjaśnić, o co chodzi w twoim życiu i dlaczego zostałaś zakonnicą, a oni nie do końca rozumieją religię jako istotę twojego życia, podczas gdy w przypadku wszystkich zakonnic, bez względu na tradycję, rozumiemy, że nawzajem. Nie musimy tego wyjaśniać. Rozumiemy również, że podzielamy również styl życia, który jest oddany prostocie, wiesz, jeśli chodzi o posiadane rzeczy; prostota pod względem braku rodziny. Dzielimy ten sam rodzaj oddania duchowości, jako centralną rzecz w naszym życiu, za którą nic innego nie jest drugorzędne. Dzielimy się również zrozumieniem tego, jak trudna może być praca z własnymi umysłami, mimo że jesteśmy w tym bardzo zaangażowani.

    Opisało je wiele mniszek, zarówno buddyjskich, jak i katolickich śluby pod względem zrzeczenie się, a pod wieloma względami większość śluby że zakonnice na Zachodzie naznaczyły kontrkulturowy sposób życia. Zrzeczenie się rodzina, majątek osobisty i pewien stopień autonomii osobistej oznaczały, że te decyzje były czymś więcej niż tylko „wyborami stylu życia”. Decyzja o podjęciu i życiu pewnym ślubyWiele mniszek powiedziało, że są wspólne dla wszystkich zakonnic. Wielu respondentów, zarówno katolików, jak i buddystów, wypowiadało się obszernie na temat zobowiązań do: medytacja, modlitwa, a także życie wspólnotowe: cały szereg praktyk i działań, które organizują czas jednostek, sposób ubierania się, osobiste nawyki, myśli i pracę życiową – wszystko to powstało w tych dyskusjach. Jeden katolik ujął to poetycko:

    Wyrażałbyś [to, co było wspólne jako] osobliwość życia, zorientowaną na to, co opisała twoja tradycja; ostateczny lub święty. Gotowość do poświęcenia innych rzeczy, pewna dyscyplina, która się z tym wiąże. Życiowe zobowiązanie, które się z tym wiąże. Aby to nie było częścią twojego życia, było centrum twojego życia, a wszystko inne staje się (pauzą), konsekwencją tego, lub musi jakoś temu służyć. Więc tak powiedziałbym. Czułem to bardzo, bardzo przy tych wszystkich kobietach. To było po prostu cudowne. Mieliśmy inny język, różniliśmy się… Myślę, że w pewnym sensie mieliśmy bardzo różne doświadczenia związane z tym, czym się zajmowaliśmy. Ale to, że zajmowaliśmy się czymś, co było dla nas ostateczne, nie było inne.

    Pomimo poczucia, że ​​wszystkie mniszki mają wspólne zobowiązania do życia ślubowanego, deklarowane cele lub cele, które respondenci artykułowali (czyli cel tych wyrzeczeń) różniły się znacznie w akcentach. Niektóre zakonnice podkreślały wagę życia ślubowanego, aby uwolnić czas i energię w służbie innym, inne podkreślały wagę życia ślubowanego jako ważnego zestawu kroków na drodze do bardziej skoncentrowanego oddania, inne rozumiały życie ślubowane jako samo w sobie cel do osiągnięcia, dzięki któremu rozwinie się większa świadomość lub bliskość z Bogiem. Jak ujął to jeden z katolików:

    Żeby wiedzieć, że jesteś zakonnicą i mieć praktykę wewnętrzną nie wystarczy człowiekowi, muszę mieć formę na swój czas, muszę być gdzieś „na miejscu”, muszę się gdzieś położyć, Muszę być w jakiś sposób w związku, więc te struktury są tylko moją formą, a więc są korzystne dla obu stron, mogę przyczynić się do większej formy niż ja i to też jest bardzo satysfakcjonujące, a ta forma daje mi kręgosłup do wstawania i chodzenia do łóżko i wiecie, aby utrzymać, w chorobie i zdrowiu, dobre czasy i złe czasy, i zasoby i bez zasobów. Więc lubię teraz formę słów. Daje i przyjmuje mnie, a ja daję i otrzymuję, a więc klasztor jest moją formą, która pośredniczy dla mnie w Bogu.

    Co ciekawe, choć zbytnim uproszczeniem jest stwierdzenie, że katolicy opisywali aspekty „życia ślubowanego” jako „zewnętrzne” (co sugeruje lub czasami wyraźnie porównywane do „wewnętrznych” osobistego oddania itp.), buddyści (w szczególności buddyści zen) dyskutowali ten śluby jako niezbędne procesy zintegrowane z (z braku lepszego słowa) „wewnętrznym” życiem duchowym (lub oświeceniem). Sugeruje to, że podział wewnętrzny/zewnętrzny między śluby siebie i właściwy „cel” śluby nie zawsze jest odpowiednia dla naszych respondentów. Omówimy to szerzej poniżej: na razie zauważamy, że chociaż postrzeganie życia ślubowanego jako wspólności było jak dotąd kluczowe w tym dialogu, bez dalszej dyskusji ta pozorna wspólność może maskować lub zniekształcać rozumienie tradycji innych. (Innymi słowy, podczas gdy mniszki prawdopodobnie mają rację, identyfikując „praktykować więcej niż wierzenia” jako miejsce występowania podobieństw, mniszki w obu tradycjach mogą skorzystać na tym, by dowiedzieć się więcej o tym, jak praktyka i wiara są rozumiane (jako powiązane, powiązane, różne) u innych ' tradycje.)

  4. „Duchowość”: wspólna czy nie?

    Chociaż zakonnice w tradycji buddyjskiej i katolickiej nie podzielają przekonań religijnych, pytanie o to, czy dzielą „duchowość”, duchową „wrażliwość”, a nawet troskę o duchowość, było punktem zainteresowania mniszek z obu tradycji. Często zauważano, że „duchowość” jest terminem rozmytym, a jego treść często nie jest jednoznacznie zdefiniowana, i ta niejasność pozwoliła przynajmniej jednemu katolikowi użyć go do określenia wrażliwości dzielonej wśród buddystów i katolików. Jak ktoś powiedział: „Zawsze było to moje doświadczenie, kiedy rozmawiamy o religii, myślę, że właśnie wtedy dochodzimy do różnic. Kiedy mówimy o duchowości, to właśnie tam jest wspólny grunt”.

    Nieostrość duchowości umożliwia zaznaczanie podobieństw bez ich nazywania, ale nie wszyscy respondenci czuli się komfortowo z pozostawieniem tego na tym. Jak powiedział inny katolik:

    Kiedy zastanawiałem się nad tym pytaniem, pomyślałem, że prawdopodobnie podzielamy fakt, że poszukujemy życia duchowego, a potem poprawiłem się. Myślę, że „duchowość” jest czymś zupełnie innym niż to, czego szukają buddyści i myślę, że wielu katolików skorygowało to poczucie, że duch jest oddzielony od naszego ciało lub nasze prawdziwe życie. Myślę więc, że łączy nas to, że szukamy oświeconego sposobu na życie. Poszukujemy… wyższego, a nawet nie wyższego, ludzkiego sposobu bycia w świecie. Myślę, że to nas łączy.

    Jakby nawiązując do tej troski, wielu buddystów, którzy mówili o duchowości, również kładło nacisk na wspólną pracę nad wyższym ja lub [ku] „oświeceniu”. Na przykład pewien buddysta powiedział, że to, co się dzieli, to „poświęcanie czasu na modlitwę i kontemplację, aby być w — w przypadku zakonnic katolickich bliżej Boga, aw naszym przypadku bliżej prawdziwego zrozumienia. Odpuszczanie idei siebie. Tak więc, czuję to jako możliwość spotkania pewnej jakości energii z inną jakością energii i podobieństwami, które tam odczuwam i nie wszystkie są podobne i to jest w porządku”. I, jak ujął to inny buddysta: „Myślę, że innym [powszechnością] jest to, że wszyscy pracujemy nad sobą, aby stać się bardziej sumiennymi i świadomymi naszych działań i naszych postaw wobec innych oraz stać się lepszą osobą… Czuję, że jesteśmy wszyscy pracujemy nad sobą i że w klasycznym sensie wszyscy również patrzymy na jakąś drogę pracy dla dobra innych, chociaż w tradycyjnych wczesnych praktykach buddyjskich chodziło bardziej o osobiste wyzwolenie, a w późniejszych tradycjach buddyjskich było to naprawdę skupienie się na ścieżce jako części osiągania oświecenia dla dobra innych”.

    W centrum tych pytań o to, czy duchowość jest dzielona, ​​znajduje się większe (i rzeczywiście zabarwione teologicznie) pytanie o to, czy zakonnice są „jedynie” połączone formą (pewne praktyki, zobowiązania organizacyjne itd.), czy też czymś znacznie więcej. To pytanie dotyka sedna jednego z głębszych pytań dialogu międzyreligijnego: czy jest jedna prawda, czy wiele. Uznając ograniczenia „słownictwa” i różnice w tradycjach, duchowość dla niektórych staje się czymś, co wykracza poza słowniki kulturowe. Kilka zakonnic mówiło o emocjonalnej lub prawie muzycznej „tonacji” dialogu. Jeden z katolików powiedział:

    Myślę, że to wykracza poza słownictwo. Myślę, że jest bardzo skoncentrowane oddanie się poszukiwaniu życia duchowego, poszukiwaniu Boga lub tajemnicy, czy jakkolwiek to nazwiesz. Myślę, że to powszechność. Myślę też, że nie dotyczy to tylko zakonnic. Myślę, że większość poszukiwań ludzi jest związana z tradycją. Ale niektórzy z największych poszukiwaczy, których znam, prawdopodobnie nazwaliby siebie ateistami i są bardziej humanistyczni lub coś w tym rodzaju, ale też szukają. Ale myślę, że robienie tego z zakonnicami skupia się na tym w szczególny sposób. Odkryłem, że niezależnie od tego, czy są chrześcijanami, czy wschodnimi, czy zachodnimi, ludzie są w szczególnej osobistej podróży, aby stać się lepszym człowiekiem. Wiąże się z tym większa samowiedza. Wierzę, że również z tego powodu oznacza to służbę. Wnosząc wkład dla ziemi i prawdopodobnie dlatego, że mój własny szczególny obiektyw, uważam, że to oznacza dla ubogich i bardziej uciśnionych. Nie wiem czy mogę to ogólnie powiedzieć za wszystkich, ale poszukiwania zdecydowanie. Myślę, że może, może – mogłoby to być, a nie sprawiedliwość, byłoby to oddanie się pokojowi, czy to wewnętrznemu, czy zewnętrznemu.

    Nadrzędne pytania teologiczne dotyczące stopnia, w jakim duchowość jest „wspólna” pomiędzy tradycjami religijnymi, wydają się być o wiele większym problemem dla katolików niż buddystów. Jak powiemy więcej poniżej, różnice te są po części prawdopodobnie przejawem stosunkowo odmiennych pozycji instytucjonalnych i kulturowych mniszek katolickich i buddyjskich w Stanach Zjednoczonych. Krótko mówiąc, wydaje się, że respondenci katoliccy, którzy cieszą się silniejszą bazą instytucjonalną i legitymizacją w USA (i którzy jako członkowie pokolenia Vaticanum II), są bardziej chętni do odkrywania podobieństw i różnic w różnych duchowości, podczas gdy respondenci buddyjscy pracują obecnie nad rozwojem legitymizacji instytucjonalnej i religijnej, mają na to mniejsze zainteresowanie (i czas).

    Chociaż ten rozdział rozpoczął się od stwierdzenia, że ​​„tradycje buddyjskie i katolickie nie podzielają przekonań religijnych”, wielu uczestników dialogu stwierdziło, że z zadowoleniem przyjęliby bardziej wyraźny dialog na temat różnic teologicznych. Jak powiedziała jedna z buddyjskich mniszek, chociaż istnieją wspólne „wspólne interesy, wspólne troski, wspólne wartości… Istnieją różnice filozoficzne, które nie zostały jeszcze w pełni zbadane”. Ten buddyjski respondent był nieco krytyczny wobec wielu innych dialogów międzywyznaniowych, które:

    Spódnica wokół krawędzi niektórych z tych głównych różnic. Niektórzy mają więcej zrozumienia niż inni. Niektóre mniszki buddyjskie są naprawdę wyszkolone lub wyrosły na chrześcijan i wiedzą całkiem sporo o chrześcijaństwie. Bardzo niewielu jest naprawdę wyszkolonych w teologii chrześcijańskiej. Od strony chrześcijańskiej to samo jest prawdą. Wiele katolickich mniszek wykonało wspaniałą pracę w studiowaniu buddyzmu i praktykowaniu buddyzmu na bardzo głębokim poziomie, ale bardzo niewiele z nich jest w pełni przeszkolonych w filozofii buddyjskiej, prawda? Tak więc, gdybyśmy mieli iść dalej w dialogu buddyjsko-chrześcijańskim, uważam, że musimy zapewnić pogłębione fora, na których buddyjskie i chrześcijańskie zakonnice mogą wspólnie zgłębiać buddyjską filozofię i chrześcijańską teologię. Myślę, że zakonnicy byliby naprawdę najlepszymi ludźmi, aby to zrobić w pewien sposób, ponieważ mają zarówno teoretyczne podstawy, jak i duchowy trening, aby usiąść i naprawdę zbadać, gdzie jest nasza filozoficzna wspólna płaszczyzna i gdzie mamy główne różnice.

    Podobną troskę powtórzyła katolicka zakonnica, która ostrzegała przed luźnością współczesnego języka duchowego. Prosi o „wydobycie” słów, którymi ludzie mówią o Bogu lub duchowości. Kiedy to się dzieje,

    Wchodzimy w sedno sprawy, ale wchodzimy też w wymiar duchowy. Innymi słowy, wszystkie te rzeczy [praktyki] są narzędziami lub sposobami i środkami szerszej motywacji lub wezwania do szukania Boga… Z mojego doświadczenia wynika, że ​​te słowa muszą być rozwinięte w bardziej egzystencjalnych kategoriach, w przeciwnym razie każdy może rodzaj interpretacji tych słów.

    Bardziej niż jakikolwiek inny obszar, kwestie i pytania dotyczące wspólnej duchowej wizji, języka lub wrażliwości (lub jej braku) wydawały się być obszarem, w którym znajdowała się największa ciekawość i zainteresowanie – oraz pragnienie dalszej dyskusji. Z naszej perspektywy wydaje się, że dialog otworzył oczy wielu uczestnikom w nowy sposób, zarówno na głębię ich własnych teologii (lub filozofii), jak i na to, jak mało wiedzieli lub rozumieli o tym, jak teologie lub filozofie innych są przeżywane na co dzień, dzień.

Temat drugi: Życie kontemplacyjne: Granice i równowaga

  1. Praktyki medytacyjne i modlitewne

    Wszyscy uczestnicy dialogu włączają w swoje codzienne życie jakąś formę kontemplacji, indywidualnie lub z innymi. Praktyki kontemplacyjne, w które angażują się katolickie zakonnice, obejmują modlitwę skupiającą, lectio divina, chrześcijański zen, tradycyjny zen, jogę i inne formy „praktyk siedzących”. Kontemplacja dla buddyjskich mnichów przybiera formę medytacjapokłony, recytacje, ofiary, mantry i intonowanie. Większość uczestników opisała swoje okresy i czynności kontemplacyjne jako fundamentalne części ich życia. Katolicka zakonnica powiedziała:

    Powiedziałbym na przykład … modlitwa osobista i medytacja. Monastycy – to jest sine qua non. Nawet nie kwestionowałbyś tego, ponieważ bez tego medytacja, kontemplacja jako część twojego życia – twojego codziennego życia – odżywiająca twój umysł lekturą, która jest ekspansywna, nie tylko serca, umysłu, duszy, ale także tego, co dzieje się na świecie. To są – to część tego, co klasztorny życie byłoby, jak sądzę, poprzeczne, z pewną rozbieżnością w temacie. Ale medytacja, kontemplacja myślę, że się przekonasz – to nie byłoby klasztorny życie, gdyby tego nie było.

    Treść i struktura okresów kontemplacji jednostek przybiera wiele form. Niektórzy uczestnicy postępują zgodnie z dość tradycyjnym klasztorny harmonogram. Pewna katolicka zakonnica, która mieszka w klasztorze, opisała wstawanie przed świtem, aby załatwić sprawy osobiste lectio Divina przed zebraniem się z innymi na siedzenie medytacja oratorium, Oficjum Boskie w kaplicy i Eucharystię. Uczestniczy również w krótkich modlitwach południowych i nieszporach wieczornych. Jedna z buddyjskich mniszek opisała podobny rodzaj rutyny oparty na czterech okresach siedzenia medytacja (niektóre z nich obejmują intonowanie) przez cały dzień. Inni spędzają mniej czasu (i/lub mniej zorganizowanego czasu) na formalne okresy kontemplacji, szczególnie katolickie zakonnice w zakonach apostolskich.

  2. Wzajemne zapładnianie katolickich i buddyjskich praktyk medytacyjnych

    Jedna uderzająca cecha zarówno buddyjskich, jak i katolickich mniszek” medytacja praktyki to wpływ religii azjatyckich, zwłaszcza buddyzmu. Na buddyjskich uczestników wyraźnie wpłynęły: Buddawielu zetknęło się z buddyzmem jako młodzież lub młodzi dorośli i podejmowało decyzje o wyświęceniu mniszek. Dodatkowo jednak wiele katolickich mniszek czytało książki o buddyzmie i/lub uczęszczało na zajęcia lub rekolekcje, często prowadzone przez innych katolików (głównie księży) przeszkolonych w różnych formach buddyzmu. Na przykład jedna katolicka zakonnica nauczyła się zen medytacja od jezuity kapłan trenowała w Japonii: przez ostatnie siedem lat praktykowała z nim Zen. Inny uczestniczył w dwóch rekolekcjach zen, z których jedno poprowadził dominikanin kapłan i odbyło się w klasztorze franciszkańskim na Środkowym Zachodzie. Buddyzm wywarł większy wpływ na katolickie zakonnice w praktyce medytacja i odosobnienia niż w treści konkretnych buddyjskich idei lub nauk, wpływ, który wyraźnie odzwierciedla sposób, w jaki buddyzm był interpretowany i nauczany przez i wśród nie-Azjatów w Stanach Zjednoczonych.

    Niektóre katolickie mniszki mówiły o tym podkreślaniu formy (tj medytacja) nad treścią naszych wywiadów, widząc w buddyzmie strukturę, której brakuje w ich własnej tradycji. Jedna z katolickich zakonnic wyjaśnia:

    Cóż, na pewno. Byłem uczniem, myślę, że można powiedzieć, lub uczniem Thich Nat Hana przez wiele lat. Myślę, że chcę powiedzieć, że uważam, iż tradycja katolicka jest bardzo inspirowana, a mało metodyczna. I tak, jeśli chodzi o metodę, musieliśmy pójść gdzie indziej… Tak więc, po pierwsze, praktyka Tai była dla mnie po prostu ratowaniem życia, praktyką uważności. I, wiecie, całkiem szczerze, nie różni się to od niczego, co mamy w naszej własnej tradycji w zakresie praktykowania obecności Boga, lub tego, co nazwałem „małym sposobem”. Ta praktyka robienia wszystkiego z ogromnym uwaga i miłość jako an oferuje, jako wyraźny oferuje. Jako wyraźny sposób bycia w komunii. Ale myślę, że wcale nie mamy dobrych sposobów na… albo jak mam to powiedzieć. Myślę, że porzuciliśmy nasze podręczniki praktyki… odzyskaliśmy wiele własnych, jak na ironię, własnych rzeczy dzięki azjatyckim mistrzom.

    Inna katolicka zakonnica również znajduje „podręczniki” we wschodnich tradycjach i opisuje je jako narzędzia, których chrześcijanie mogą używać do wyciszenia umysłu na tyle, aby przejść do modlitwy lub innych, bardziej znanych praktyk.

    Dużo nauczyłem się z tradycji wschodnich, że potrzebujemy formy. Ale z drugiej strony nie wierzę, że większość chrześcijan jest powołana do praktyki metody siedzącej jako ich dominującej formy. Myślę, że potrzebujesz tego na tyle, by dostać się pod rzekę [świadomy możliwości głębszej praktyki/życia kontemplacyjnego], a wtedy możesz mieć pod sobą inną formę modlitwy… Myślę, że niektórzy ludzie rozmawiają, właśnie z nimi rozmawialiśmy nasz Pan lub Maryja lub jeden ze świętych…

    Chociaż wiele katolickich mniszek dostrzegało brak odpowiednich „form” czy „podręczników” w swojej tradycji, wiele z nich również wyraźnie czerpało z praktyk chrześcijańskich, takich jak lectio divina, modlitwa skupiająca, „praktyka obecności”, Mała Droga Teresy. Lisieux i tak dalej. Dlatego uznaliśmy to poczucie „braku” form kontemplacyjnych w katolicyzmie za zagadkowe. (Jako inny przykład, Courtney zapytała w jednym z wywiadów, czy różaniec może być podobny do praktyki medytacyjnej. Tak jest, odpowiedział respondent katolicki, ale nie jest często używany w ten sposób: „Różaniec był modlitwą nabożną. Nie używam go Jeśli używam paciorków, używam innego rodzaju paciorków modlitewnych, ale jest to całkiem dobry rodzaj modlitwy… która może wprowadzić w bardziej kontemplacyjny nastrój. nabożna modlitwa do Maryi, więc używamy jej na różne sposoby.”

    Wykorzystywanie przez katolickie zakonnice praktyk medytacyjnych na wschodzie było tematem rozmów podczas dialogu, który uczestnicy w różny sposób zastanawiali się w naszych wywiadach. Niektórym było to całkiem wygodne, podczas gdy inni, zarówno katolicy, jak i buddyści, mieli więcej zastrzeżeń. Podczas rozmowy w trakcie dialogu, w którym buddyjska mniszka mówiła o zen, katolicka zakonnica zapytała ją o przyjęcie praktyki zen, mówiąc: „wszystko jest w porządku, o ile zdajesz sobie sprawę, że dla nich to nie tylko praktyka, ale cała droga życie, cały sposób myślenia”. Katolicki respondent, który przekazał nam tę interakcję, następnie kontynuował: „Myślę, że jest dla mnie obszarem niepokoju, że czasami praktykujesz różne rzeczy i sprawiedliwy, to rodzaj chrześcijańskiego imperializmu, przejmowanie czyjejś praktyki i niekoniecznie zrozumienie całej głębi tego . Więc mam nadzieję, że to zostanie przezwyciężone, ale myślę, że będzie to wymagało dużo edukacji. To moja sprawa”. Biorąc pod uwagę, że wspólnota tej katolickiej zakonnicy praktykuje to, co nazwała „chrześcijańskim zen”, Courtney zapytała, jak jej wspólnota pracowała, aby przezwyciężyć tę troskę:

    teraz: Nie (śmiech). I jest to chrześcijański zen, ponieważ zen nie jest teistyczny, więc jeśli szukasz zjednoczenia z Bogiem, od razu jesteś zainteresowany czymś innym. Więc to musi być dostosowane.

    Courtney: Ale nadal ma sens nazywanie tego Zen?

    teraz: Cóż, w tym sensie, że zewnętrze to Zen. Na razie nazywamy to Zen, praktyką. Jednak myślę, że to bardziej zewnętrzne niż wewnętrzne.

    Pomimo troski o „chrześcijański imperializm”, ta zakonnica czuje się komfortowo z etykietką Christian Zen ze względu na sugerowany teistyczny nacisk i zwracanie uwagi na formę zewnętrzną, a nie na treść.

    Niektóre z mniszek buddyjskich (a także garstka katolików) nie czuły się dobrze z myślą, że ich medytacja praktyki są „formami”, które można wydobyć z tradycji jako całości i umieścić w innym kontekście. Pewna buddystka zen powiedziała, że ​​„wyszła z doświadczeniem absolutnego podziwu dla katolickich kobiet i szczerości ich życia, głębi ich praktyki, ich skupienia i niesamowitej chęci zrobienia wszystkiego, co tylko możliwe, aby dojść do porozumienia. lub znaleźć doświadczenie, którego zdawali się być głodni”. W swoim „głodzie” czuła, że ​​katolickie zakonnice chciały czegoś od mniszek buddyjskich w dialogu:

    Coś, czego nie możemy dać, ponieważ zrezygnowaliśmy ze wszystkiego, aby znaleźć to, czego szukaliśmy pierwotnie. Poszliśmy tą samą drogą, którą poszliśmy, ponieważ czegoś szukaliśmy i nie możemy tego nikomu dać, możemy tylko tam pojechać… Myślę, że w pewnym momencie ich pytanie naprawdę brzmiało: „Jak możemy zdobyć to, co myślimy, że masz? ' Powiedzieliśmy: „Cóż, porzuć wszystko. Porzuć wszystko, wiesz, porzuć całą swoją doktrynę i wszystko, w co wierzysz, i spróbuj to znaleźć”. I właśnie to zrobiliśmy.

    Forma jest częścią większego pakietu, mówi ta zakonnica, i nie można jej tak po prostu oddzielić i zmusić do „działania” w innych kontekstach. Inna uczestniczka buddyjska również mówiła o swoim głębokim szacunku dla katolickich uczestników, zanim mówiła o tego rodzaju poszukiwaniach, które odczuwała również ze strony katolickich zakonnic, poszukiwaniach, które uczyniły ją jeszcze bardziej wdzięczną za własną tradycję i doświadczenie.

    … najbardziej fascynujące w całym tym doświadczeniu było to, że chrześcijańskie zakonnice oczekiwały od nas pomocy – wydaje się, że oczekiwały od nas pomocy w rozwijaniu mocniejszej praktyki duchowej w ich życiu. Jakbym czuł, że tego aspektu bardzo brakowało. Że tradycja – tradycja kontemplacyjna – w chrześcijaństwie wymarła lub że nie mają żadnych współczesnych kontemplatorów, na których mogliby się zwrócić, aby pomóc im ustalić, co byłoby dla nich właściwe, poza tym, że może powiedzieć Thomas Merton lub ktoś inny tak. Tak więc, w pewnym sensie, bardzo – czułem się o nich zatroskany, ale jednocześnie czułem się naprawdę bardzo szczęśliwy, że zaangażowałem się w praktykę, która jest – ma – jej kontemplacyjny aspekt jest bardzo żywy, bardzo żywotny, bardzo żywa.

    Różne podejścia do praktyk wschodnich, głównie buddyjskich medytacja, ewidentne wśród mniszek podczas dialogu rodzą dalsze pytania nie tylko o wpływ buddystów (-izm) na zakonnice katolickie, ale także o katolicyzm czy chrześcijaństwo szerzej na zakonnice buddyjskie. Z odpowiedzi zarówno buddyjskich, jak i katolickich jasno wynikało, że wpływ buddyzmu na katolicyzm był znaczny, a w drugą stronę – mniejszy. Z drugiej strony wydaje się również, że sytuacja jest odwrotna, jeśli chodzi o „praktyki” życia wspólnotowego. Na przykład, kilkoro uczestniczek buddyjskich założyło ośrodki lub wspólnoty buddyjskie i donosiło, że czerpie siłę i przykład z katolickich mniszek oraz ich nacisk na życie wspólnotowe. Jak zauważyła jedna z buddyjskich mniszek:

    … katolickie zakonnice – tak cudownie było z nimi przebywać. Wszyscy tak popierali założenie opactwa. Wiesz, ponieważ katolickie zakonnice naprawdę widzą wartość wspólnoty. Mniszki buddyjskie – niektóre z zachodnich mniszek buddyjskich – nie zawsze widzą tę samą wartość w społeczności, ponieważ nasza kultura jest taka – większość tych, którzy przeszli na buddyzm, prowadziła raczej niezależne życie i trudno jest do nich dotrzeć. porzucić część swojej niezależności, aby być w społeczności. Natomiast zakonnice katolickie, chłopcze, naprawdę widzą, jak wykorzystanie wspólnoty do pracy nad umysłem jest cenne i ważne, więc naprawdę doceniam to w ich przypadku i ich sugestiach. Wiele się od nich nauczyłem.

    Inna mniszka buddyjska zwróciła uwagę na sposób, w jaki jej czas na dialogu w rozmowie z zakonnicami katolickimi potwierdził lub wzmocnił jej zainteresowanie długoterminową praktyką mieszkaniową. A trzeci mówił o tym, w jaki sposób… klasztorny społeczność zaadaptowała tradycyjne melodie chrześcijańskich hymnów, oparte na buddyjskich naukach lub tekstach, na swoich wspólnotowych spotkaniach: „Po prostu tłumaczymy pisma święte na język, który rozumiemy, muzykę, która ma dla nas sens”. Należy podkreślić wkład, jaki katolicy i ogólnie tradycja chrześcijańska wnoszą do buddyzmu, nawet jeśli należy pamiętać, że nie wszyscy buddyści przyjęli ich z takim samym zainteresowaniem.

  3. Medytacja i działanie na świecie

    Rozmowa na temat praktyki kontemplacyjnej podczas dialogu i wywiadów doprowadziła również do szerszych pytań o to, jak uczestnicy równoważą swoje życie kontemplacyjne z życiem „w świecie”, jakkolwiek je definiują. Po pierwsze, warto zastanowić się, jak uczestnicy organizują swoje życie kontemplacyjne, a konkretnie, czy dzielą czas w ciągu dnia na modlitwę i kontemplację, czy też widzą siebie w nieustannej modlitwie lub kontemplacji. Po drugie, rozważymy język, którego używają katolicy i buddyści, aby opisać rozróżnienie lub granicę (lub jej brak) między działaniem a modlitwą.

    Wszystkie zakonnice, z którymi przeprowadzono wywiady codziennie poświęcają czas na modlitwę i kontemplację, a ponadto niektóre uważają się za modlące się lub medytacja w ciągu dnia. Jedna z katolickich zakonnic opisała jej najgłębszą praktykę jako „modlitwę bez ustanku” lub „modlitwę nieustanną”. W swoim życiu stopniowo zdała sobie sprawę, że jej praca polega na modlitwie:

    … Zaczęło się od modlitwy Jezusa, … modlitwy nieustannej, modlitwy Jezusa, która … wznosi się, kiedy jestem świadomy siebie. To właśnie pomogło mi w Boskim Oficjum… Kiedyś uważałam, że jest to przerwa w mojej pracy. Ale kiedy zdałem sobie sprawę, że moja praca polega na nieustannej modlitwie, o wiele łatwiej było robić to razem z moimi siostrami, niż robić to zawsze samemu. Tak więc widzę Boskie Oficjum jako tak naprawdę wznowienie mojej nieustannej modlitwy.

    Inna katoliczka trzyma w kieszeni kamień modlitewny lub koraliki modlitewne, „abym przez cały dzień nie ustawała w modlitwie”. Ćwiczy również badanie świadomości, więc sprawdza się kilka razy dziennie, „tak jakby obserwując, gdzie jest moja świadomość”.

    Kilku uczestników buddystów również widzi siebie w medytacja lub kontemplacja przez cały dzień, niezależnie od tego, jaka jest ich rzeczywista aktywność. Jeden ją robi medytacja rano i wieczorem „w sensie formalnego siadania” medytacja praktyki”, ale podobnie jak wiele innych tradycji, wyjaśnia, „praktyka jest również w codziennym życiu w twoich interakcjach z ludźmi, jeśli chodzi o cierpliwość…”. Inny buddysta opisuje swoje codzienne życie i medytacja jako powiązane i uzupełniające się, „nie postrzegam swojego codziennego życia jako czegoś odrębnego od mojego medytacja albo mój medytacja jako oddzielona od mojego codziennego życia…” A Zen kapłan opisuje wzajemną zależność bardziej bezpośrednio,

    Oczywiście przez cały czas jest praktyka. Nie chodzi tylko o to, że sprzątamy, ale jak robimy sprzątanie, jak robimy gotowanie i mogę posmakować jedzenia i mogę powiedzieć, czy ktoś żywi urazę, czy też potrzebuje trochę dodatkowej TLC i powinienem przynieść pudełko czekoladek do domu, albo mogę przyjrzeć się krojeniu warzyw i zobaczyć, czy ich umysł był skupiony na tym, czy na czymś innym. Więc to nie jest tak, że to tylko ta jedna godzina, ale ta godzina wydaje się być bardziej akademicka, niż powinna zasilać resztę dnia – czynności dnia.

    Porównując podejście zen z podejściem benedyktyńskim, wyjaśnia: „Wszelką pracę traktujemy tak samo – z taką samą wartością. Niezależnie od tego, czy sprzątamy toalety, czy obieramy ziemniaki, czy robimy ciasto na specjalną okazję, szyjemy a Budda szaty, wszelka praca, podobnie jak idea benedyktyńska, jest dobrą pracą, a ich dewizą jest praca i modlitwa. Nasza jest praca i medytacja, Chyba."

    Podczas gdy „praca i modlitwa” lub „praca i medytacja” może być podobnym mottem, różnice między grupami uwidoczniły się w rozmowach na temat relacji między kontemplacją a działaniem bardziej ogólnie. Jedna z benedyktynek podzieliła się wewnętrznym „żartem”, że benedyktyńskie motto „modlić się i pracować„(módl się i pracuj) lepiej byłoby napisać”ora et labora… et labor et labora”. Temat zajętości klasztorny życie wśród zakonnic katolickich było spójne i zwróciło naszą uwagę na wymagania, jakie stoją przed zakonnicami katolickimi w administracji lub zawodach pomagających (nauczanie, opieka zdrowotna, działalność na rzecz pokoju i sprawiedliwości, administracja, poradnictwo itp.), a także „negatywne” ciągnąć, które tworzą niektóre z tych pozycji. Mówiąc o szerokich kontaktach mniszek ze szkołami i szpitalami, zauważyła jedna zakonnica (Benedyktynka)

    Myślę, że monastycyzm odgrywa wyjątkowo proroczą rolę w Kościele iw kulturze. I myślę, że powinniśmy traktować tę rolę poważnie, nie jestem pewien, czy traktujemy ją wystarczająco poważnie, częściowo dlatego, że jesteśmy również we wszystkich innych strukturach. Prowadzimy uczelnie, prowadzimy szpitale. Musimy zebrać fundusze. Nie możemy sobie pozwolić na zrażanie ludzi, którzy dają nam pieniądze na te rzeczy i to wszystko – a to jest straszna presja na zajmowanie radykalnie proroczego stanowiska w niektórych sprawach. Wiesz, nie sądzę, że musimy być szalenie proroczy, ale myślę, że musimy być bardzo stanowczy. Więc wygłosiliśmy pewne oświadczenia jako społeczność, inne są bardziej radykalne i myślę, że niestety odnosi się to do liczby projektów, które realizujesz, które zależą od akceptacji w dużej kulturze. Myślę więc, że w ten sposób idziemy na kompromis, utrzymując te instytucje, które kiedyś były działaniem proroczym, ponieważ nikt inny tego nie robił, a to trzeba było zrobić. Więc tak, myślę, że mamy do czynienia z kolejnym skokiem milowym w naszej ewolucji tego, na czym stoimy. Nie sądzę, że w przyszłości będziemy prowadzić wiele instytucji.

    Kolejna różnica, którą zauważyliśmy w odniesieniu do kontemplacji i działania, pojawiła się w tym, co obie grupy rozumiały jako uzupełnienie do medytacja lub modlitwa. Mniszki buddyjskie zazwyczaj kładły nacisk na „ja” oraz na doskonalenie siebie i innych, gdy mówiły o równowadze między kontemplacją a działaniem. Natomiast zakonnice katolickie zazwyczaj mówiły o służbie innym poprzez programy pomocy społecznej i inne formy aktywizmu społecznego.

    Zapytana o to, jak równoważy kontemplację i działanie, pewna mniszka buddyjska wyjaśniła, że ​​„Wiele praktyk buddyzmu tybetańskiego ma na celu przyzwyczajenie do zmiany — przyzwyczajenie do zmiany umysłu z jednego nawyku na drugi. A nawykiem byłoby oswojenie umysłu z tym, by zawsze być świadomym swoich działań, myśli i mowy, kiedy jesteś na świecie. Tak więc zawsze pracuję, zawsze staram się rozwijać uważność i jest to nawyk, który nabywasz, a wielu z nas jest lepszych w habituacji, niż nam się wydaje”. Inny buddysta opisał jej wkład „w świat” poprzez nauczanie o cierpieniu,

    Chcemy pomagać ludziom. Ale to właśnie robimy. W ten sposób pomagamy ludziom, nauczając dharmy i pokazując, jak może ona zmienić nas w życiu i pomóc w cierpieniu”. Kontynuuje: „jeśli potrafimy poradzić sobie z własnym cierpieniem i pomóc innym ludziom radzić sobie z ich, to jest nasze działanie na świecie, ale nie machamy plakatami na temat, wiecie, środowiska lub wojny w Iraku lub coś takiego, a my nie karmimy głodnych w Indiach i tego typu rzeczy. Zostawiamy to innym ludziom.

    Buddyści opisują swój wkład w „świat” poprzez trening i zmianę umysłu. Co ciekawe, [buddysta, od którego pochodzi ten ostatni cytat] mówił w naszym wywiadzie o kobiecie, która chciała zostać klasztorny w jej tradycji i pracy społecznej. Ten rodzaj bezpośredniej pracy w służbie społecznej nie był doceniany ani doceniany w sposób, który umożliwiałby tej kobiecie jej wykonywanie, więc nie wyświęcała. (Trudno sobie wyobrazić, że taka sytuacja miała miejsce wśród katolików – nawet jeśli dany zakon nie był otwarty, mogła dołączyć do innego, z większym naciskiem na pracę socjalną).

    Nie oznacza to, że mniszki buddyjskie nie są zaangażowane w pracę społeczną: niektóre są zaangażowane, choć zwykle na mniejsze lub bardziej ograniczone sposoby niż niektóre mniszki katolickie. Ci, którzy są tak zaangażowani, mówili, że jakość ich interakcji i wysiłków jest równie ważna jak ich „cele”. Jeden Zen kapłan opisuje siebie jako „w pełni zaangażowaną w świat” i wykonuje sporo pracy w więzieniach i niedawno zwolnionych więźniach. Oprócz podkreślania celów tych wysiłków („próba stworzenia miejsca zamieszkania dla mężczyzn wychodzących z więzienia, aby ustabilizować swoje życie, aby nie popełnili ponownego przestępstwa”), podkreśla jednak również ten proces; „Tak więc nie chodzi o to, co robię na świecie, ale o to, jak to robię na świecie, to jest ważne. I czy świadoma obecność rzeczywiście wpływa na interakcje i rozpoznanie naszych wzajemnych powiązań”.

    Podejście buddystów kontrastuje z tym, jak wiele katoliczek mówi o równoważeniu kontemplacji i działania w bezpośredniej służbie innym. Na przykład pewna katolicka zakonnica opisała, jak jej zen medytacja praktyka nauczyła ją obecności i świadomości chwili oraz tego, że jej wyzwaniem jest „nie być zbyt pochłoniętym moją kontemplacją i kochaniem mojego siedzenia, [kiedy] powinienem być tam, pracując dla ubogich”. Opisując swoje podejście do „działania w świecie”, zapożyczyła frazę Paula Nettera „mistycyzm służby”. Wyjaśnia, „to zadzwoniło do mnie, ponieważ wiesz, mistycyzm, myślisz o całkowitym pochłonięciu, całkowitym darze z siebie, a ja przypomniałam sobie, jak czułam się pracując z bezdomnymi. Powodem, dla którego zacząłem pracować z bezdomnymi, było to, że nie mogłem tolerować chodzenia po tych ciałach na ulicy, po prostu nie mogłem do tego dopuścić i to pochłonęło całą moją istotę. Więc to była moja modlitwa przez jakiś czas”. Wiele uwagi katolików na służbę społeczną jest wyraźnie związane z ich historią budowania szkół, szpitali i innych programów pomocy społecznej oraz ze sposobami, w jakie zostali wprowadzeni w życie religijne. Jedna z katolickich zakonnic opisała swoją decyzję zostania zakonnicą jako wynik pracy wolontariuszy, którą wykonywała z zakonnicami jako nastolatka.

    Te zakonnice szkoliły nas w życiu mistycznym, ponieważ mówiły: „Nie tylko dotykasz”. ciało osiemdziesięciopięcioletniego przykutego do łóżka chorego na Alzheimera dotyka Chrystusa. Dotykasz Chrystusa. Masz uklęknąć przed tą osobą. Kiedy je kąpiesz, kąpiesz stopy Chrystusa. Kiedy zmieniasz im mokre pieluchy lub cokolwiek innego i opatrujesz ich odleżyny, to jest Chrystus. I mówię ci Courtney, nie wiem, może nigdy. Kiedy byłem małym dzieckiem w autobusach jeżdżących od domu do domu z zakonnicami, nie rozmawiało się dużo. W tamtych czasach musieli zachować rodzaj milczenia. Czasami można było porozmawiać. Zawsze byłam obok tych niesamowitych kobiet i myślałam, tak, chcę to zrobić.

    Te dwa przykłady pokazują, jak katolickie zakonnice w wielu przypadkach rozumieją akty służby jako formę modlitwy lub medytacja, a nawet mistycyzm, gdzie kluczowym elementem jest pełne zaabsorbowanie potrzebami drugiej osoby. Te przykłady stanowią interesujący kontrapunkt dla twierdzeń buddyjskich, które definiują siedzące praktyki i nauki dharmy jako służbę światu. W obu przypadkach zakonnice aktywnie przerabiają bardziej powszechne widoki co to znaczy żyć w sposób, który jest jednocześnie zaangażowany w świat i oddany. Te różne modele różnią się od siebie (i spodziewamy się, że różnice te mają istotne „teologiczne” korzenie). Niemniej jednak obie oferują krytykę widoki ta modlitwa/medytacja a działanie „w świecie” to odrębne sfery działania.

    Kiedy słuchaliśmy rozważań buddyjskich i katolickich zakonnic na temat tych kwestii, uderzyło nas, jak ich odpowiedzi sugerowały, w jaki sposób obie grupy myślą i ponownie zastanawiają się nad swoimi rolami instytucjonalnymi w świecie zachodnim, i jak obie mogą uczyć się od siebie nawzajem w tym zakresie. Chociaż nie sugerujemy, że istnieje rosnąca zbieżność w tych kwestiach lub w podejściu do monastycyzmu, zauważyliśmy, że zarówno katolicy, jak i buddyści uczą się od siebie nawzajem sposobów negocjowania złożonego działania i medytacja. Na przykład wspomniana katolicka zakonnica, która wyraziła zaniepokojenie wpływem służby instytucjonalnej na „proroczą” rolę monastycyzmu, może znaleźć serce w sugestii jej siostry katolickiej na temat roli monastycyzmu w społeczeństwie zachodnim: „Myślę, że najlepiej możemy być kontrkulturowi lub Być ludźmi Ewangelii w dzisiejszych czasach, to oferować przestronność i ciszę, ponieważ sprawy toczą się tak szybko i przyspieszają. A żeby to zrobić, musi pochodzić od środka”.

    Podobnie, jedna z mniszek buddyjskich, która była najbardziej aktywnie zaangażowana w służbę społeczną/działalność jako niektóre katolickie mniszki, ma podejście, które odzwierciedla wiele katolickich odpowiedzi, w swoim rozumieniu relacji między osobistym ugruntowaniem a służbą innym. : „Myślę, że ta podstawa praktyki kontemplacyjnej jest po prostu absolutnie kluczowa… jeśli nie mamy tego rodzaju rdzenia wewnętrznego spokoju, wewnętrznej integracji, wewnętrznego zrozumienia, to nie możemy być tak skuteczni w naszej pracy w świecie. Jeśli jesteśmy na kolejkach po zupę lub w więzieniach i nie mamy swoich, znasz podstawowe wewnętrzne, podstawową równowagę psychiczną, jakiś rodzaj spokoju i duchowych podstaw, nie sądzę, że będziemy tak skuteczni w pracy, którą musimy wykonać”.

Temat trzeci: Społeczności i instytucje: Nieporozumienia?

Kobiety, które uczestniczyły w dialogu, są na różne sposoby formalnie związane ze swoimi tradycjami religijnymi. Każda z nich jest częścią jej tradycji religijnej w sposób ogólny, a także konkretniej poprzez przynależność do rodów, zakonów, poszczególnych ośrodków lub organizacji. Te szczególne powiązania i związane z nimi obowiązki wpływają na wiele praktycznych aspektów życia tych kobiet – na ich edukację, wsparcie finansowe, warunki życia, poczucie wspólnoty i tak dalej.

W naszych wywiadach wyczuliśmy, że najdrobniejsze aspekty relacji organizacyjnych nie zostały wyraźnie zaznaczone jako punkt do dyskusji i że zarówno wśród katoliczek, jak i buddyjskich kobiet panowało pewne zamieszanie i nieporozumienie dotyczące tych „podstaw” tego, jak żyją inne. Na przykład kilka katolickich mniszek nie w pełni rozumiało, w jaki sposób święcenia odbywają się w tradycji buddyjskiej i były zdziwione tym, co postrzegały jako niektóre z buddyjskich decyzji, by nie mieszkać w społecznościach. Pewna liczba mniszek buddyjskich najwyraźniej zakładała, że ​​Kościół katolicki w pełni wspiera zakonnice katolickie finansowo i że rzadko brakuje środków. Chociaż temat powiązań organizacyjnych jest być może mniej oczywiście interesujący niż kontemplacyjne życie i działanie, dyskusje sióstr na te tematy wygenerowały kilka interesujących i ciekawych punktów, które mogą być owocne do omówienia i zbadania w przyszłych dialogach.

Wszyscy uczestnicy dialogu zostali wyświęceni w tradycji buddyjskiej lub katolickiej, chociaż to, co to reprezentuje, różni się między tradycjami iw obrębie tradycji. Wśród buddystów, z którymi przeprowadzono wywiady, najwyraźniejsza różnica dotyczy kobiet wyświęconych w tradycji Soto Zen i tybetańskiej. Wszyscy wyświęceni w tradycji Soto Zen spędzili czas na studiach w Japonii, zanim zostali wyświęceni i przeszli przez zestaw określonych kategorii w swoim treningu przed i po święceniach. Najwyższy poziom szkolenia jest otwarty dla kobiet w tradycji Soto Zen.

Wszyscy mnisi Soto Zen, z którymi przeprowadzono wywiady, mieszkają w ośrodkach Zen w Stanach (niektóre z nich rozpoczęli lub pomogli rozpocząć) i pozostają dość blisko związani z naukami Soto Zen. Różne instytucjonalnie jednostki i ośrodki zen w Stanach podjęły różne decyzje dotyczące formalnych powiązań z innymi instytucjami zen. Niektórzy zakonnicy zen są formalnie powiązani z instytucjami Soto Zen w Japonii i otrzymują tytuł („zagraniczny nauczyciel”) oraz stypendium w wysokości kilku tysięcy dolarów rocznie. Jeden Zen kapłan nazywa to bliskimi relacjami, w tym sensie, że składa roczne raporty, ale luźnymi „w tym sensie, że w dużej mierze na moich warunkach”. Kolejny zen klasztorny z którymi rozmawialiśmy, spodziewaliśmy się, że japońska zakonnica wkrótce przybędzie i pozostanie w swojej świątyni w Stanach przez dwa lata, co jest kolejnym wskaźnikiem bliskich relacji między organizacjami w USA i Japonii. Inni mnisi zen postanowili nie mieć tego związku. Jedna kobieta mieszkająca w ośrodku założonym przez innego Soto Zen klasztorny wyjaśnia,

Ona [założycielka świątyni] nie zarejestrowała nas. Chciała nim być – miała kwalifikacje do samodzielnego działania i tak też zrobiła, ponieważ jako kobieta nie pozwoliliby jej na wiele. Mieliby kogoś innego jako Opat – i tego rodzaju rzeczy, a ona powiedziała: „Nie mam tego. Po prostu zrobimy to, co musimy zrobić. Mamy więc przyjazne stosunki z Japończykami, ale nie jesteśmy częścią japońskiej centrali. Nie jesteśmy członkami tego.

A niektórzy mnisi są na płocie, ponieważ są zaniepokojeni zasadami i przepisami, które mogą iść w parze z przyjęciem wsparcia finansowego od organizacji Soto Zen w Japonii.

W przeciwieństwie do tego, pełne wyświęcenie na mniszkę (bhiksuni) w tradycji tybetańskiej nie jest dostępne dla kobiet, ponieważ nie zachowała się ciągła linia święceń z poprzednich pokoleń mniszek. Mniszki tybetańskie otrzymały zatem pierwszy stopień święceń (święcenia nowicjuszy) w tradycji tybetańskiej i wyższe święcenia w tradycji tajwańskiej, koreańskiej lub wietnamskiej. Otrzymują niewielkie wsparcie edukacyjne, finansowe lub instytucjonalne od tybetańskich organizacji buddyjskich. Tybetańska mniszka wyjaśniła, że ​​„w trzech wielkich klasztorach w południowych Indiach zachodni mnisi mogą tam chodzić i studiować, ponieważ do klasztorów przyjmowani są mężczyźni — także ci z Zachodu. Zakonnice nie mogą studiować w klasztorach w południowych Indiach. Nie możemy tam zostać wpuszczeni. Moglibyśmy uczyć się prywatnie u jednego nauczyciela, ale nie mieszkalibyśmy w klasztorze”. W Stanach nie ma miejsc, w których buddyjskie mniszki tybetańskie mogłyby studiować, co sprawia, że ​​przetrwanie jest ciągłym wyzwaniem. Niektóre, które są zakonnicami od jakiegoś czasu, mieszkają i/lub rozpoczynają działalność w ośrodkach, podczas gdy inne, zwłaszcza te, które dopiero co zostały mniszkami, pracują na pełny etat, co wymaga twórczej interpretacji ich śluby. Ten brak wsparcia instytucjonalnego jest podstawą wielu nieporozumień, wyjaśnia jedna z tybetańskich zakonnic:

Na przykład ludzie mogą pomyśleć, że jako tybetańskie mniszki mamy instytucję religijną, która nas wspiera finansowo. Nie zdają sobie sprawy, że jesteśmy sami. Podobnie jak przy zakładaniu opactwa, wiele osób myśli: „No cóż, Tybetańczycy jej pomagają albo pomaga jej duża instytucja religijna”. Nie. Zaczynam to całkowicie na własną rękę. Muszę zebrać każdy grosz. A więc to jest… Ameryka, oni – jest inaczej. Nie wiedzą – wiesz, ponieważ buddyzm jest tutaj nowy, nie możesz oczekiwać, że ludzie zrozumieją.

Brak wsparcia instytucjonalnego dostępnego dla niektórych buddyjskich mnichów podczas dialogu wydawał się prowadzić do pewnego zamieszania wśród katolików co do stopnia, w jakim buddyści chcą, a nie potrafią, żyć w społecznościach. Katolicka zakonnica powiedziała:

Wydawało mi się, że większość buddystów mieszka samotnie. I to mnie zaskoczyło, ponieważ myślałem, że to dość ważna część monastycyzmu – w każdej tradycji – jest aspektem życia wspólnotowego, który jest również jednym z najtrudniejszych. Ale też bardzo wspierający i bardzo oczyszczający na dłuższą metę, ale szczególnie na początku jest to bardzo trudne zwłaszcza dla niektórych ludzi… Teraz czy żyli sami, bo nie mieli pod ręką innej buddyjskiej zakonnicy na swoim obszarze geograficznym, czy to był ich wybór , nigdy nie udało mi się tego na pewno.

Jeden z katolików uważał, że buddystów szkolono w grupach lub społecznościach, a następnie zostawił ich, by żyli samotnie, co nie miało miejsca wśród buddystów, z którymi przeprowadzono wywiad. Te (błędne) wyobrażenia doprowadziły niektórych katolików do myślenia, że ​​buddyści nie cenią wspólnoty. Jeden z nich wyjaśnił: „Wydaje mi się, że oni [buddyści] nie są tak bardzo zanurzeni we wspólnocie, a w niektórych przypadkach nawet w partykularnych interesach podążania w tym kierunku – i może nie w interesach, ale bez możliwości – ponieważ niektórzy z nich , wielu z nich, jak sądzę, mieszka samotnie. A zatem będzie to miało ogromny wpływ na ich praktykę”. W naszej rozmowie ta zakonnica nie była świadoma ograniczonych możliwości dostępnych dla mniszek buddyjskich.

Opisując buddyjską przyjaciółkę, która nie brała udziału w dialogu, kontynuowała: „Największą różnicą między nią a moim życiem jest to, że ma… aspekt wspólnoty nie jest tak ważny w jej życiu jak w moim”. Dla tej katolickiej zakonnicy „społeczność jest bardzo ważna jako miejsce, w którym będziecie realizować swoje zobowiązanie do szukania Boga i stawania się tym, kim macie być i Ewangelii. A Ewangelia jest bardzo trudna do życia samemu”, a dla jej przyjaciółki „teoretycznie jest przywiązana do wspólnoty, do tradycji, ale nie jest ograniczona… mówi, jej klasztorny życie jest… ona jest jak żółw.

Ustalenie, w jakim stopniu uczestnicy katoliccy i buddyści cenią bycie jak „żółwie” może być owocne w przyszłych dialogach. Wygląda na to, że trochę się to zaczęło. Jak zauważył jeden z katolickich uczestników, interesujące było „zobaczenie, jak my, po stronie katolickiej, byliśmy najbardziej zainteresowani praktyką kontemplacyjną lub przemianą świadomości, jakkolwiek chcesz o tym mówić medytacja. Myślę, że inne [buddyjskie] kobiety … były bardziej zainteresowane takimi rzeczami, jak: jak działa społeczność? Jedna z [buddyjskich] kobiet … ciągle powtarzała: „Kto płaci rachunki?”

Brak powiązań instytucjonalnych i wsparcia dostępnego dla mniszek, szczególnie w tradycji buddyzmu tybetańskiego, skłania je do opisywania swojego związku z tradycją poprzez nauki, a nie instytucje. Jedna zakonnica wyjaśnia,

Mam bardzo silny związek z tradycjami i tutaj, przez co rozumiem tradycję, mam na myśli jej duchową część. Nie mówię o instytucji. Mówię o praktyce. Kiedy mówię o tradycji, mam na myśli praktykę. I mam bardzo, bardzo silne zobowiązania i poczucie związku z tybetańską praktyką w tym, co robię, a także z moim chińskim vinaya rodowód [jej wyższy poziom pełnego wyświęcenia] … przez lata nauczyłem się, że moja praktyka to jedna rzecz, że instytucja jest czymś zupełnie innym. I muszę to rozróżnić, bo jeśli tego nie zrobię, to to, co dzieje się w placówce, wpłynie negatywnie na moją praktykę. I nie chcę, żeby tak się stało, ponieważ instytucja została stworzona przez ludzi i jest przez nich obsługiwana, więc będzie pełna ignorancji, złość i przywiązanieNawet jeśli jesteśmy duchowymi praktykującymi, ponieważ nie wszyscy jesteśmy jeszcze Buddami. Ale tradycja, praktyka, dharma są zawsze czyste.

Rozróżnienie między instytucjami religijnymi a naukami religijnymi było tematem naszych wywiadów z katolickimi zakonnicami, chociaż struktura organizacyjna ich święceń różni się od struktury u mniszek buddyjskich.

Wszystkie zakonnice katolickie zostały w pełni zaprzysiężone w tradycji katolickiej poprzez swoje indywidualne zakony. Podczas gdy ich śluby są „kanonicznie zatwierdzone przez Watykan”, większość zakonów jest względnie autonomiczna w ustalaniu swoich konstytucji i zasad oraz określaniu, kogo przyjmą jako członków i kogo wybiorą na przywódców. Podobnie klasztorny zamówienia (w tym benedyktynów) są niezależne finansowo. Wielu z katolickich uczestników opowiadało historie założycielskie swoich zakonów lub poszczególnych klasztorów w kategoriach „bardzo odważnych, energicznych, samouprawnionych kobiet, które miały wizję we wspólnocie katolickiej, powołania chrześcijańskiego, przeżywanego w jakimś specyficznym droga."

Tak więc, podczas gdy katolik klasztorny zakony, a zakony apostolskie reprezentowane przez uczestników dialogu (Maryknoll, Kongregacja Notre Dame, Zakonnicy Najświętszego Serca i Siostry Opatrzności) są z pewnością częścią Kościoła rzymskokatolickiego, odstają od struktur i władz diecezjalnych. Klasztorny Zakony nie są bezpośrednio (i nie w pełni) wspierane finansowo przez Kościół katolicki. Klasztorny zakony utrzymują się poprzez budowę i utrzymanie szkół, uczelni i szpitali; niektóre klasztory, które zachowały bardziej kontemplacyjny charakter, generują dochód, sprzedając wyroby i otwierając swoje klasztory dla osób i grup szukających duchowych rekolekcji. Wszyscy uczestnicy dialogu katolickiego pracują (lub, jeśli są na „emeryturze”, pracowali), wielu jako nauczyciele i/lub administratorzy, aby wspierać i utrzymywać swoje wspólnoty finansowo. W miarę jak średnia wieku katolickich zakonnic w Stanach Zjednoczonych stale rośnie (co oznacza mniej „pracujących” sióstr i większy odsetek potrzebujących kosztownej opieki zdrowotnej), kwestie finansowe stają się coraz bardziej niepokojące.

Stopień, w jakim katolickie zakonnice otrzymują wsparcie edukacyjne, finansowe i instytucjonalne od swoich społeczności, został źle zrozumiany przez buddyjskie kobiety podczas dialogu. Niektóre buddystki zakładały, że katolickie zakonnice są w pełni wspierane przez swoje zakony – lub przez hierarchię kościelną – i że zasoby finansowe nie stanowią problemu. Opisując wyzwania dla praktyki buddyjskiej w Ameryce, jeden z buddystów powiedział: „Cóż, w Ameryce nie mamy tak niewiarygodnie ustalonego systemu, jaki ma katolicyzm. Jeśli i są Zen medytacja nauczyciele, którzy są katolickimi mnichami i mniszkami, jeśli chcą gdzieś odbyć rekolekcje, mogą zadzwonić do klasztoru i powiedzieć, czego potrzebują, a od tego momentu wszystko jest załatwione, ponieważ jest system tam na miejscu”. Inny buddyjski uczestnik opisał instytucjonalne wsparcie katolickich mniszek mówiąc: „Katolickie zakonnice nie mają problemów finansowych. To znaczy, może ich kolejność – tak naprawdę mają wiele budynków, które często trzeba zamykać. To jest ich rodzaj zmartwień finansowych – że mają za dużo majątku i nie wiedzą, co z nim zrobić. Jak ujęła to pewna katolicka zakonnica, wielu buddyjskich uczestników „miało wrażenie, że patriarchowie płci męskiej, hierarchowie płacą nam za naszą drogę. A czego oczywiście nie robią.

Oprócz błędnego wyobrażenia o sprawach finansowych, wielu buddystów przyjęło założenia dotyczące stopnia powiązania katolickich zakonów z hierarchią rzymskokatolicką oraz jej ortodoksyjnymi wierzeniami i teologiami. Podobnie jak buddyjska mniszka powyżej, która dokonała rozróżnienia między instytucjami a naukami, katolickie mniszki są zaangażowane w rozmowy na temat tożsamości, a wiele z nich niełatwo akceptuje lub przyjmuje tożsamość katolicką lub kojarzy się z bardziej konserwatywnymi elementami swojej tradycji. Kilku uczestników rozwiązuje te kwestie, określając się przede wszystkim swoimi zakonami, a nie całym Kościołem rzymskokatolickim. „Jestem bardzo związana z [moim zakonem], moją społecznością”, wyjaśniła jedna z zakonnic, „jestem bardzo luźna w moim stowarzyszeniu z Kościołem rzymskokatolickim. Jak więc być zakonnicą rzymskokatolicką, nie będąc katolikiem? … Myślę, że to chyba jedno z moich największych wyzwań … Kocham Kościół. To moje korzenie kulturowe, historyczne. Wierzę, że jest to wielka tajemnica, taka jaka jest, i że Bóg przez nią działa. Ma też wiele dysfunkcyjnych aspektów”. Dlatego w wielu przypadkach zakonnice katolickie rozumiały wagę klasztorny nakazy zwrócenia uwagi na „dysfunkcjonalność” niektórych aspektów kościoła i w miarę możliwości pomoc w powrocie do jego funkcjonalności (np. jedna zakonnica opisała prowadzony przez siebie program, w którym katolicy klasztorny zakonnice zobowiązały się modlić i pisać do amerykańskich biskupów).

W innych przypadkach bycie członkiem klasztorny Porządek zapewniał wystarczającą trwałość tożsamości. Jedna mniszka powiedziała: „Najpierw jestem zakonnicą chrześcijańską. Rzymskokatolicki jest daleko poza schematem. Jestem zaledwie katolikiem”. To nie jest konflikt, wyjaśniła, ponieważ „w klasztorze, widzicie, nadal mamy dużą kontrolę nad naszym codziennym życiem, a biskup po prostu nie chce wiedzieć”. Zwróciła również uwagę na swobodę, jaką daje kobietom zakonnym w jej tradycji, w tym upoważnienie przeorysów do przyjmowania nowych mniszek w klasztorze. klasztorny zamówienie. W tym przypadku i dla innych klasztorny królestwo zapewniło miejsce do praktykowania katolickich nauk, które różnią się od innych części hierarchii rzymskokatolickiej. Inna zakonnica, powtarzając ten pogląd, określiła się „historycznie” lub konkretnie” jako katoliczka, ale identyfikowała się nie w kategoriach instytucji ogólnie, ale konkretnie jej zakonu: „Jestem oddana tej małej grupie kobiet, prawdopodobnie pozostanę zaangażowana w je do końca życia”.

W tej notatce warto zauważyć, że zarówno buddyści, jak i katolicy ogólnie postrzegali drugą tradycję jako bardziej negatywnie wpływającą na patriarchalne aspekty systemów religijnych (chociaż większość zauważyła również, że również doświadczyły negatywnego wpływu. Jedna z katolickich zakonnic powiedziała: „ każdy z nas znajduje się w sytuacji patriarchalnej, to znaczy jest to patriarchat i nie inaczej jest wśród buddystów niż wśród chrześcijan”). Wierzymy, że te różnice w percepcji wynikają z posiadania „wiedzy tekstowej” o tradycjach innych, a jednocześnie wielkiej „wiedzy codziennej” o tym, co dzieje się w ich własnych tradycjach religijnych. Twórcze i mocne sposoby, jakie zakonnice w obu tradycjach znajdują i trzymają się autorytetu duchowego i religijnego, czasami w obliczu wyraźnego sprzeciwu patriarchalnych tradycji religijnych, mogą być punktem dla owocnego dialogu w przyszłości.

Wnioski

Każdy dialog, który toczy się w ciągu dwóch dni, ma ograniczony zakres: może jedynie zarysować wierzchołek góry lodowej. Jest tak bardziej w przypadku, gdy ci, którzy zebrali się, by dzielić swoje życie, żyli tak złożonym i potężnym życiem, jak uczestniczki „Zakonnic na Zachodzie”. Wszystkie kobiety, z którymi rozmawialiśmy, są elokwentne i stanowcze, uparte i dobrze opowiadają historie. Co więcej, rozmawiając z nimi, dowiedzieliśmy się, że wszyscy podeszli do dialogu w duchu otwartości i ciekawości, a do pewnego stopnia pokory wobec własnych życiowych wyborów i dokonań. Jesteśmy wdzięczni za możliwość porozmawiania z tymi kobietami i mamy nadzieję, że nasz pogląd na dialog i jego najistotniejsze tematy będą informować i wzbogacać przyszłe rozmowy. W tym duchu iz tą intencją podsumowujemy tutaj, na zakończenie, kluczowe kwestie merytoryczne poruszone w niniejszym raporcie, które mogą być owocnym punktem wyjścia dla przyszłego dialogu:

  1. Podobieństwa i różnice w tradycjach monastycznych

    • Co to znaczy mieć dialog międzyreligijny między buddystami i katolikami? klasztorny kobiet, biorąc pod uwagę ogromną różnorodność doświadczeń tych kobiet w ramach ich tradycji? W jaki sposób dialog może najlepiej podkreślić podobieństwa i różnice zarówno w obrębie każdej z tych tradycji, jak i między nimi?
    • W jakim stopniu lub w jaki sposób określenie „zakonnica” jest pomocne w dyskusjach podczas dialogu? Zamiast postrzegać go jako termin do zaakceptowania z powodów praktycznych na zgromadzeniach i od niego odejść, czego można się nauczyć, przesłuchując ten termin i wszystko, co reprezentuje w rozmowie ze sobą? W jaki sposób termin „zakonnica” dopuszcza lub niweluje zróżnicowanie wśród uczestników?
    • Jest przysięga celibatu podstawowe zobowiązanie lub idea, którą podzielają wszyscy uczestnicy, niezależnie od tradycji? Dlaczego właśnie to zaangażowanie podkreślali uczestnicy, a nie inni? Jakie są konsekwencje postrzegania celibatu jako fundamentalnego podobieństwa w obrębie tych bardzo różnych tradycji religijnych?
    • W jaki sposób wierzenia i praktyki religijne są połączone w katolicyzmie i buddyzmie? Jeśli głębiej zagłębisz się w ideę, że wszystkie zakonnice dzieliły „życie złożone po ślubach”, czego możesz się dowiedzieć o tym, czego katolicyzm i buddyzm uczą o związku między praktykami a wierzeniami? Jak to, czego dowiadujesz się o tej relacji z książek lub studiów, ma się do tego, czego uczysz się z własnego (i innych) życia?
    • Czy uczestników łączy po prostu forma (pewne praktyki, zobowiązania organizacyjne itd.) czy coś znacznie więcej? Czy istnieje język (lub można go opracować) do opisania tych powiązań?
    • Jakie są wspólne teologiczne i filozoficzne różnice między buddyzmem a katolicyzmem w nauczaniu i życiu? Czy jest możliwe lub wartościowe tworzenie forów, jak sugeruje jeden z respondentów buddyjskich, które pozwoliłyby mniszkom zgłębiać buddyjską filozofię i teologię chrześcijańską w głębszy i bardziej merytoryczny sposób?
  2. Życie kontemplacyjne: Granice i równowaga

    • W jakim stopniu formy kontemplacyjne były obecne w historii katolickiej i buddyjskiej? Czy katolicyzmowi brakuje form kontemplacyjnych, czy też dostępne formy po prostu nie pasują do istniejących koncepcji tego, co stanowi formę?
    • Jakie są parametry „formy” iw jakim stopniu „formy” można oddzielić od ich tradycji? Jakie to uczucie, gdy „forma” w twojej własnej tradycji jest oddzielona od tradycji, a kiedy dzieje się to w innej tradycji? Uczciwa dyskusja na ten temat byłaby prawdopodobnie niewygodna, ale warta zachodu.
    • Czy są tematy, których buddyści chcieliby uczyć się od katolików? Dlaczego dotychczas wpływ katolicyzmu na buddyzm był minimalny?
    • Biorąc pod uwagę związek między modlitwą lub medytacja i działanie, kiedy uczestnicy każdej tradycji czują się najbardziej zaangażowani na świecie? A najbardziej oddany? Dzielenie się ze sobą opowieściami o tych doświadczeniach może być pouczające. (Co oznacza „zaangażowany w świat” dla każdej tradycji?)
    • W jakim stopniu zakonnicy proponują alternatywne wizje, żyjąc swoim życiem takim, jakim są? Lub, jak to określił jeden z uczestników, jaka jest „rola monastyków jako kontrkulturowych agentów zmiany”?
  3. Społeczności i instytucje: nieporozumienia?

    • Jakie są wytyczne i opcje dotyczące święceń w ramach poszczególnych gałęzi buddyzmu i katolicyzmu reprezentowanych na konferencji? Pomocne może być sprecyzowanie tych wskazówek, aby jasno określić opcje, jakie mają kobiety, które chcą wyświęcać w tradycji.
    • Jakie wsparcie finansowe jest dostępne dla uczestników na bieżąco? Jakie opcje mają uczestnicy, jak się wspierać? Jakie mają opcje dotyczące miejsca zamieszkania? Jakie mają opcje dotyczące edukacji? Jakie mają opcje dotyczące opieki zdrowotnej?
    • W jakim stopniu uczestnicy cenią bycie częścią społeczności? Czy angażują się w społeczności w taki sposób, w jaki są, ponieważ jest to jedyna opcja, czy też zdecydowali się na takie zaangażowanie? Jakie czynniki doprowadziły do ​​ich decyzji?
    • Jak uczestnicy myślą o związkach między ich nauczaniem lub tradycjami a instytucjami, które obecnie istnieją w ramach tych tradycji?
    • Jaką swobodę mają uczestnicy w ramach swoich nauk lub tradycji oraz w obrębie swoich instytucji, aby konstruować swoje codzienne czynności, sposoby patrzenia na tradycję, instytucje itp.?
    • W jaki sposób lub w jaki sposób różnice między katolikami, które w większości są kolebkami, a przeważnie nawróconymi buddystami, są prawdopodobnie czynnikiem w dyskusjach? Czy potrafisz wyobrazić sobie kobiety w przyszłych pokoleniach w ramach swoich tradycji, które będą ze sobą rozmawiać podobne do tych, którymi się zajmujesz? Dlaczego lub dlaczego nie? Co chciałbyś zobaczyć w tej przyszłości klasztorny kobiety dyskutują?

Dodatek A: Przewodnik po rozmowie

Wprowadzenie

Przeprowadzam z tobą wywiad, ponieważ brałaś udział w dialogu międzyreligijnym „Zakonnice na Zachodzie” w maju zeszłego roku. Jestem jednym z dwóch badaczy przeprowadzających wywiady z uczestnikami, abyśmy mogli lepiej zrozumieć, jak to jest być zakonnicą w Ameryce XXI wieku. Mam nadzieję, że porozmawiam z wami na kilka tematów poruszanych w dialogu. Pod koniec wywiadu będzie czas na poruszenie wszelkich dodatkowych pytań lub kwestii, których nie omawiamy, a które Twoim zdaniem pomogą mi lepiej zrozumieć Twoje doświadczenie jako zakonnica w Stanach Zjednoczonych. Pod koniec godziny będę miał również kilka pytań dotyczących twojego osobistego pochodzenia.

Zanim zaczniemy, czy dasz mi pozwolenie na nagranie tego wywiadu na taśmę?

Podobieństwa i różnice w tradycjach monastycznych

  1. Czytałem i uczyłem się o dialogu między zakonnicami, który miał miejsce zeszłego lata i chciałem najpierw poznać twoje przemyślenia, czy uważasz, że wszystkie zakonnice w USA dzisiaj podzielają pewne rzeczy? Masz jakieś cechy wspólne? (Czym one są? Historia? Praktyka? Nauczanie? Służba? Ustalenia dotyczące życia? Relacje z szerszymi tradycjami? Czy uważasz, że dzielisz się więcej z innymi mniszkami w swojej tradycji religijnej/mniszkami w innych tradycjach/męskimi zakonnikami w twojej tradycji? jakie zakonnice w różnych tradycjach mogą dzielić? Jeśli tak, to jakie?)
  2. Jednym z tematów poruszanych w dialogu było to, że wszystkie zakonnice są wytworem ich historii i że jest to zarówno plus, jak i minus. Czy możesz powiedzieć o tym trochę więcej?
  3. Patriarchat został podniesiony w dialogu jako problem, z którym borykają się wszystkie zakonnice. Jakie jest twoje poczucie tego?

Kontemplacja i działanie w świecie

Kolejny temat poruszany w dialogu koncentruje się wokół relacji między praktykami kontemplacyjnymi (studium, medytacja, modlitwa itd.) oraz praktyki apostolskie (opieka nad potrzebującymi i chorymi itd.).

  1. Czy masz kontemplacyjny? medytacja ćwiczyć? Jeśli tak, czy możesz mi to opisać? Jaki jest twój trening do kontemplacji lub medytacja? uczysz medytacja?
  2. Wracając myślami do ostatniego dnia, kiedy medytowałeś, ile czasu poświęciłeś medytować? Kiedy to było? Czy to był zwykły czy niezwykły dzień?
  3. Jakie wyzwania, twoim zdaniem, stoją na drodze twojej praktyki?
  4. Patrząc wstecz na ostatnie kilka lat, czy Twój medytacja praktyka zmieniła się w jakikolwiek znaczący sposób? Jeśli tak to jak?
  5. Jakie jest twoje doświadczenie z relacją między kontemplacją/medytacja i działania na świecie? (Pytania uzupełniające: Jak myślisz o tym rozróżnieniu? Jak starałeś się zrównoważyć te rzeczy? Czy widzisz siebie, jak robisz te rzeczy w sposób, który jest unikalny dla twojej tradycji?)

Zakonnice w różnych tradycjach religijnych

Interesuje nas również to, w jaki sposób jesteś związany i zaangażowany w swoją tradycję wiary.

  1. Aby wyjaśnić, jaka byłaby to tradycja?
  2. Jak opisałbyś swój związek ze swoją tradycją. Czy to poprzez rodowód, zbiór organizacji czy formalne „święcenia”? Czy określiłbyś to połączenie jako luźne czy szczelne?
  3. Czy te powiązania ustanawiają wytyczne lub zasady dla twojego życia?
  4. Co myślisz o tym związku? (Jeśli ambiwalentny, dlaczego tak?)
  5. Czy są sposoby, w jakie postrzegasz siebie jako zakonnicę, która dostosowuje swoją tradycję wiary?
  6. Czy twoje doświadczenie w dialogu międzywyznaniowym wpłynęło na twoje myślenie o własnej tradycji?

Wiara/doświadczenie życiowe

Chcieliśmy również dowiedzieć się nieco więcej o waszej wierze i doświadczeniach życiowych.

  1. Jak zdecydowałeś się zostać zakonnicą? Kiedy zostałaś zakonnicą? (jak, gdzie, z kim)
  2. Gdzie się urodziłeś? Gdy? (Jeśli urodziłeś się poza USA), kiedy przyjechałeś do USA? Czemu?
  3. Czy zostałeś wychowany w określonej tradycji religijnej? Który?
  4. Gdzie teraz mieszkasz? (z innymi zakonnicami?)
  5. Czy regularnie ubierasz się w sposób, który dla innych oznacza, że ​​jesteś zakonnicą?
  6. Jakie są Twoje podstawowe obowiązki i obowiązki na co dzień? (tj. twoja praca: nauczanie/modlitwa/administracja/itd. Jak się utrzymujesz?)
  7. Czy regularnie piszesz lub prowadzisz publiczne prezentacje? Kogo uważasz za swoich najważniejszych lub głównych odbiorców?

zawarcie myśli

  1. Zanim upłynie nasza godzina, chciałem zapytać, czy są sprawy i tematy, które są dla Ciebie ważne, o których do tej pory nie rozmawialiśmy.
  2. Czy chciałbyś coś dodać do tego, o czym rozmawialiśmy do tej pory?
  3. Jakie są największe wyzwania, przed którymi stoisz jako zakonnica?
  4. W razie potrzeby możemy zaplanować inny termin, aby kontynuować tę rozmowę.
  5. Dziękuję za poświęcony czas i pomoc w tych badaniach.
Autor gościnny: Bender i Cadge