Przyjazne dla wydruku, PDF i e-mail

Śmierć mojego ojca

Zbliżenie człowieka patrząc przez okno.
W miarę upływu dni widziałem, że dbaliśmy o niego tak bardzo, jak tylko mogliśmy. (Zdjęcie zrobione przez Praveen (ప్రవీణ్) Garlapati (గార్లపాటి))

Ramesh poznał opactwo przez Internet i dołączył do kursu SAFE (Sravasti Abbey Friends' Education). Później Czcigodni Chodron i Damcho spotkali Ramesza i jego rodzinę, kiedy byli w Bangalore w Indiach, i powitał ich w swoim domu. Tam spotkali jego ojca, który był już słaby i byli pod wrażeniem tego, jak Ramesz troszczył się o niego z taką miłością. Zmarł jakieś dziewięć miesięcy później.

Mój ojciec zmarł dwa miesiące temu w wieku 85 lat. Nie cierpiał na żadne poważne choroby i w większości przeszedł naturalne spowolnienie ciało i myśli w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Stracił zainteresowanie oglądaniem telewizji i czytaniem gazet na około sześć miesięcy przed śmiercią. Jego spożycie żywności znacznie się zmniejszyło, a to, co chciał jeść i pić, również zmieniało się z czasem. Przez ostatnie kilka tygodni przyjmował głównie pokarmy płynne. Zmniejszyła się jego mobilność: prawie miesiąc przed śmiercią stracił siły do ​​wstawania lub siedzenia na dłużej niż kilka minut. Jego ciało był taki kruchy. Kiedy zmieniliśmy jego ubranie, mogliśmy zobaczyć jego żebra wystające przez skórę. Przeważnie leżał w łóżku i prawie we wszystkim potrzebował pomocy. Spał przez większość czasu na kilka tygodni przed śmiercią.

W ciągu ostatnich kilku tygodni podejmował kilka prób wypicia jednej filiżanki jedzenia, kładąc się po każdym łyku. Złościł się, kiedy lekarz kilka razy przepisywał płyny dożylne przez dwa lub trzy dni, albo dlatego, że spadło mu ciśnienie krwi, albo miał przekrwienie klatki piersiowej. Był zirytowany, gdy budziliśmy go i przypominaliśmy mu, że nadszedł czas na kolejną filiżankę płynnego jedzenia. Był zdezorientowany co do czasu, a także mówił lub pytał o rzeczy, które wydarzyły się wiele lat temu. Czasami pytał, ile jeszcze dni potrwa. Ponieważ nie ma na to dobrej odpowiedzi, mówiliśmy mu, żeby poświęcił jeden dzień na raz i przypomniał lub odmówił modlitwy, które zwykle odmawiał. Było kilka dni, kiedy kładł się spać do późna i chciał, żeby jedno z nas było blisko niego i trzymało go za rękę. Widziałam, że się bał. Było też wiele dni, kiedy uśmiechał się i był szczęśliwy, zwłaszcza gdy pozwoliliśmy mu napić się jego ulubionego drinka.

Poszedłem sprawdzić, co u niego, jak zwykle w dzień jego śmierci. Wyglądało na to, że próbował wstać i odepchnął poduszki i koce. Jedna noga zwisała mu z łóżka i oddychał ciężko. Ponieważ kilka razy widzieliśmy ten wzorzec oddychania, przeniosłem jego nogę z powrotem na łóżko i pomyślałem, że po jakimś czasie wszystko będzie w porządku. Umyłem zęby i wypiłem poranną herbatę, a potem wróciłem, żeby sprawdzić, co u niego. On odszedł. Odmówiłem kilka modlitw. Po kilku dniach skremowaliśmy jego ciało. Przez siedem tygodni modliłem się za istotę, która była moim ojcem w tym życiu, kiedy przechodziła do życia następnego.

Myślałem o tym, co oznacza jego życie i śmierć. Przez kilka dni żałowałem, że nie byłem przy nim w jego ostatnich półgodzinie. W miarę upływu dni widziałem, że dbaliśmy o niego tak bardzo, jak tylko mogliśmy. Zrozumiałem też, że tak było lepiej przywiązanie dla mnie nie powstał, kiedy umierał. Pomyślałem, że on i my wszyscy musimy umrzeć samotnie. Przez prawie tydzień radziłam sobie z rozłąką, tęskniąc za nim bardziej niż rozpaczając. W ciągu ostatnich trzech lub czterech miesięcy spędziłem z nim więcej czasu niż kiedykolwiek wcześniej. Miałem też okazję zaobserwować, przez co przechodził – jego doświadczenie śmierci. Nie patrzyłem na to tylko jako obserwator, ale przez te miesiące pomyślałem, że sam mógłbym przejść przez takie doświadczenie.

Po jego śmierci myślałem o prostym życiu, które prowadził, nie przywiązanie do wielu posiadłości. Kilka miesięcy przed śmiercią poprosił nas o oddanie nowego kompletu ubrań, które odłożył. Pomogło mi to wygenerować motywację do uporządkowania własnego bałaganu i zmniejszenia liczby rzeczy, do których jestem przywiązana. Przeglądając jego torbę, znalazłam kilka zdjęć, które zachował — jedno przedstawiające jego ojca, drugie przedstawiające go z matką. Świadczyły one o jego przywiązaniu do rodziców. Kiedy moja siostra i brat odwiedzili go kilka razy przed jego śmiercią, stwierdzili, że miał szczęście, że się nim zajęliśmy (moja żona, pełnoetatowa opiekunka i ja). Powiedziałem im, że stworzył przyczyny tego, a my byliśmy tylko aktorami wykonującymi swoją rolę. Myślałem też o jego długim życiu. Był duchowy i codziennie odmawiał kilka modlitw. Miesięcznie i rocznie odprawiał rytuały dla swoich rodziców i od czasu do czasu odwiedzał świątynie. Mam nadzieję, że pozytywne myśli, które umieścił w swoim umyśle, pomogą mu spotkać Dharmę i zrobić postęp w migracji do następnego życia.

Całe to doświadczenie wzbogaciło moją praktykę. Dziewięciopunktowa śmierć medytacja jest dla mnie teraz bardziej żywy, zwłaszcza kruchość życia i to, jak łatwo jest marnować cenny czas. Cieszyłem się z decyzji o odejściu z pracy, aby pomóc moim starzejącym się rodzicom. Mając to zrozumienie, każdego dnia, kiedy odmawiam poranną modlitwę, cieszę się, że mogę praktykować jeszcze jeden dzień. Rozważam również każdą interakcję z kimś tak, jakby to mógł być ostatni raz, kiedy rozmawiam z tą osobą lub się z nią utożsamiam. To uwalnia mnie od wszelkich negatywnych uczuć i pozwala mi być dla nich miłym i pomagać im, jeśli mogę. Myślenie, że mogę umrzeć w każdej chwili, pomaga również zmniejszyć moje negatywne uczucia. Doceniam również możliwości studiowania, rozważania i praktykowania Dharmy, jakie mam.

W tym czasie zauważyłem, że jestem bliżej matki niż ojca. Wiele wycierpiała, zwłaszcza z powodu złość, uraza i przywiązanie pod koniec życia, chociaż na swój sposób była poważniejszą praktykującą. Ale myślę, że nauczyłem się więcej z ostatnich miesięcy życia mojego ojca. Kiedy zastanawiam się nad życzliwością moich rodziców, czuję, że oboje nauczyli mnie kilku ważnych lekcji z obserwacji, jak zbliżają się do śmierci.

Wielkie podziękowania dla Czcigodnego Czodrona i wspólnoty opactwa za modlitwy, wsparcie i nauki, które tak bardzo pomogły mi w tym czasie.

Ramesh

Praktykujący świecki z Bangalore w Indiach. Uczestniczył w odosobnieniu z AFAR i uczęszczał na kursy BEZPIECZNE oferowane przez Abbey.

Więcej na ten temat