Przyjazne dla wydruku, PDF i e-mail

Werset 55: Szalony słoń

Część serii rozmów na temat Klejnoty Mądrości, wiersz Siódmego Dalajlamy.

  • Trzymając się negatywnych myśli wobec innych, niszczymy relacje
  • Rozważanie życzliwości innych pomaga nam zobaczyć, jakie korzyści odnieśli inni
  • W końcu trzymanie się krzywdzących postaw wobec innych naprawdę nas boli

Klejnoty mądrości: werset 55 (pobieranie)

„Kto jest jak oszalały słoń bojowy, który obraca się i niszczy swoich sojuszników?”

To jest starożytny indyjski kontekst, kiedy chodzili walczyć ze słoniem. Słoń może być naprawdę potężnym narzędziem w walce, ale jeśli słoń się przestraszył lub przestraszył, odwrócił się i zaszkodziłby osobie, która na nim jechała, lub odwrócił się i skrzywdził własnych żołnierzy. Więc kto taki jest? Odwraca się i niszczy swoich sojuszników?

„Ten, kto ma negatywne myśli i szkodliwe postawy wobec innych”.

Kto jest jak oszalały słoń bojowy, który odwraca się i niszczy swoich sojuszników?
Ten, kto ma negatywne myśli i szkodliwe postawy wobec innych.

Oto słoń, na nim jedziesz, jest po twojej stronie, możesz zajść naprawdę daleko. Ale jeśli jesteś jak oszalały słoń bojowy, przerażasz się — kiedy może nie ma się czym bać — a potem zrzucasz jeźdźca, odwracasz się i depczesz inne słonie i innych ludzi, którzy są na twojej drodze. bok. Może nazwalibyśmy to strzelaniem sobie w stopę? Coś w tym kierunku?

„Ktoś, kto ma negatywne myśli i szkodliwe nastawienie do innych”. Jak to jest jak słoń bojowy, który obraca się i niszczy swoich sojuszników? Ponieważ kiedy naprawdę o tym myślimy – tak jak robiliśmy to podczas odosobnienia – te czujące istoty były naszymi matkami i ojcami i były dla nas dobre w tym życiu, w poprzednich żywotach. Nawet przyjaciele, wrogowie, nieznajomi w tym życiu otrzymaliśmy korzyści od wszystkich tych czujących istot.

Jeśli spojrzysz w ten sposób na inne żywe istoty, to wszyscy są naszymi sojusznikami. Czyż nie? Żaden z nich nie jest naszym wrogiem. Nawet ludzie, o których moglibyśmy powiedzieć: „Och, skrzywdzili mnie” lub „byli moim wrogiem” lub cokolwiek…. Jeśli spojrzymy na tę sytuację z innej perspektywy, zobaczymy, że postawili nas w trudnej sytuacji, ale ta trudna sytuacja sprawiła, że ​​się rozwinęliśmy i rozwinęliśmy – w rezultacie – cechy i umiejętności radzenia sobie z sytuacjami i robienia rzeczy, które nie mielibyśmy, gdyby ta osoba nas nie skrzywdziła. Więc nawet patrząc na to w ten sposób, nawet wróg może być sojusznikiem w tym sensie, że pozwala nam się rozwijać.

Kiedy mamy negatywne myśli o innych, negatywne myśli i szkodliwe postawy. Więc kiedy utrzymujemy to przeciwko czującym istotom, zwracamy się przeciwko wszystkim naszym sojusznikom, którzy pomagają nam w ten czy inny sposób.

Ponadto, kiedy mamy negatywne myśli i szkodliwe postawy, stajemy się bardzo nieszczęśliwi. Ponieważ nikt nie lubi mieć takiego sposobu myślenia. A jednak czasami mamy nawykowe wzorce emocjonalne, w które po prostu się wślizgujemy, a potem zaczynamy krążyć w kółko i w kółko.

Czytałem dziś rano notatki, które zrobiłeś z ostatniej sesji NVC, o której mówili złość, wstyd, poczucie winy i odłączenie — że te cztery rzeczy były rzeczami, które robimy dość często, ale uniemożliwiają nam uzdrowienie sytuacji i rozwój, ponieważ tkwimy w byciu odłączonym, w poczuciu wstydu, poczuciu winy lub złości. I jak ważne było radzenie sobie z tymi sytuacjami, abyśmy naprawdę mogli się z czegoś wyleczyć i iść dalej.

Kiedy pozostajemy w tych negatywnych myślach i krążymy wokół nich – ponieważ te cztery są tymi, w których utknęliśmy, a więc po prostu kręcimy się w kółko i w kółko: „Jestem tak winny, jestem tak źle." Albo: „Jestem tak wstydliwy, że jestem bezwartościowy”. Lub: „Nie mogę znieść tych ludzi, do widzenia”. Idź się dąsać. Lub: „Jestem zły, jestem zły, muszę przeprosić”. Ale nigdy tego nie robią. To znaczy, to są cztery sposoby, którymi krążymy w kółko. Prawda? Są to również cztery rodzaje szkodliwych postaw. Szkodzą sobie, krzywdzą innych. Przez to zwracamy się przeciwko naszym sojusznikom, którzy są wszystkimi istotami rozumnymi. Mówiąc: „Jestem na ciebie zły, nie mogę się z tobą utożsamiać, ponieważ robisz bla bla bla i nie chcę z tobą rozmawiać przez resztę mojego życia”. Albo: „Jestem niegodny, odejdź ode mnie…”.

To cały nasz umysł tworzy wszystkie te trudności między nami a innymi ludźmi. To nic w tej sytuacji. To nasze mentalne reakcje, historie, które sobie opowiadamy, emocje, które mamy, a potem to, jak całkowicie się w to wplątujemy. Jak szalony słoń bojowy. I zwracamy się przeciwko innym czującym istotom.

Teraz wszyscy przeżyliśmy tę sytuację. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się, że próbujesz być dla kogoś przyjazny i kogoś lubisz, a potem mówi: „Nrah nrah nrah, robisz to, robisz tamto, konkurujesz ze mną, jesteś wchodząc mi w drogę, bierzesz moje dobre cechy, bierzesz na siebie całą zasługę, robisz to…” I to jest ktoś, z kim chcemy się zaprzyjaźnić i zwracają się przeciwko nam. Wszyscy to mieliśmy, prawda?

Czy kiedykolwiek pomyśleliśmy, że może czasami, odwracając sytuację, to my wymyślamy historię o kimś, kto chce się z nami zaprzyjaźnić, i to my wysuwamy te wszystkie fałszywe oskarżenia pod adresem drugiej osoby? Czy kiedykolwiek przyszło nam do głowy, kiedy mamy z kimś problem, że może problem jest wymyślany w naszych własnych umysłach?

Nie, to się nigdy nie wydarzyło. To zawsze wina drugiej osoby. [śmiech]

Ale wiesz, jeśli może zaczniemy kwestionować rzeczy i dać komuś trochę uznania, wiesz? I pomyśl: „Jeśli zwrócę się do tej osoby, może nastąpić pewna zmiana w związku”.

Opowiem ci jedną historię. Kiedyś odwiedziłem ośrodek Dharmy i osoba w Centrum, która mi pomagała, była ta osoba i była jeszcze inna osoba, którą znałem od wielu lat. A osoba, którą znałem od wielu lat – kiedy przyjechałem do Ośrodka – kompletnie mnie zignorowała, dosłownie przeszła obok mnie, nie przywitała się. Nic. A ta osoba nigdy nie była zbyt przyjacielska, ale nigdy wcześniej nie było między nami żadnego konfliktu ani sytuacji, więc tego nie rozumiałem. A osoba, z którą mieszkałem, która w pewnym sensie mi pomagała, powiedziała: „Cóż, ona też taka jest dla mnie”. Wiesz, po prostu zimno, ale nie było ku temu powodu. Powiedziałem więc do niej: „Zaprośmy ją na lunch”. A mój przyjaciel powiedział: „Hę?” Powiedziałem: „Nie, zaprosimy ją na lunch”. Zaprosiliśmy ją na lunch i odbyliśmy naprawdę miłą rozmowę przy obiedzie, a potem ona rozmawiała ze mną, rozmawiała z drugą osobą i wszyscy dobrze się dogadywali. I to było naprawdę zaskakujące. Chodzi mi o to, że tak naprawdę wszystko, co było potrzebne, to jakoś przełamać lody i wyciągnąć rękę w przyjaźni.

To, co Tybetańczycy często robią podczas niektórych pudży, to — kiedy mówisz o wtrącających się siłach — oferujesz im chrzan, mały prezent, coś, co oferujesz tym duchom i cokolwiek. Więc powiedziałem mojemu przyjacielowi: „Jesteśmy oferuje chrzan, zapraszamy ją na lunch.” To ten sam pomysł, wiesz? Jeśli jest ktoś, z kim związek nie jest miły, daj mu prezent, nawiąż kontakt i zobacz, co się stanie. I tak naprawdę zadziałało całkiem dobrze, to było naprawdę zaskakujące. Druga osoba napisała do mnie kilka miesięcy później i powiedziała: „Och, po prostu pracowaliśmy nad czymś razem i wszystko poszło bardzo gładko”. Więc to często działa. Dobra? Zamiast wymyślać historie o tym, jak ktoś jest dla nas podły.

[Odpowiedź dla publiczności] Jeśli masz z kimś jakieś napięcie, jeśli wejdziesz – a twoja motywacja musi być w określony sposób, twoja motywacja musi być taka, by naprawdę chcieć zobaczyć dobro w drugiej osobie – jeśli masz taką motywację, a potem komplementujesz komuś coś lub wskazujesz coś, co zrobił, co naprawdę doceniasz, że to naprawdę działa, aby wszystko złagodzić. A potem odkrywasz, że napięcie znika. Ale jeśli robisz to z podstępną motywacją – kiedy staje się to swego rodzaju pochlebstwem – „Powiem coś miłego, a wtedy ta osoba mnie polubi” – wtedy oczywiście zrozumieją, że nie jesteśmy będąc szczerym i to nie działa. Ale kiedy naprawdę masz szczery umysł, często odcina to niepokój z kimś innym.

[Odpowiedź dla publiczności] Więc odnosisz się do tego rodzaju grup dyskusyjnych, które mamy tutaj w Opactwie, gdzie prosimy ludzi, aby naprawdę zastosowali Dharmę do własnego życia, i w końcu dzielą się w bardzo osobisty sposób. A kiedy to się dzieje, całe napięcie: „Cóż, jestem tu nową osobą i wszyscy inni się znają i czy ja się do tego pasuję?” Wszystko to znika, ponieważ jesteśmy otwarci i szczerzy. I są słyszani. TAk. Bardzo ważne. Są słyszani.

Ponieważ często, gdy wchodzimy w nowe sytuacje, to jest jak: „Ach…. Czy mnie polubią? Czy dopasuję się? Wymyślamy różne historie. Niektórzy ludzie bardzo szybko pokonują swoje historie, a niektórzy pozostają przywiązani do swoich historii przez naprawdę długi czas.

Inna sytuacja, w której robimy to, co przynosi odwrotny skutek od tego, czego chcemy, że kiedy jesteśmy zdenerwowani lub nieśmiały wchodząc w nową sytuację, wydaje się to być powściągliwe i zimne, więc oczywiście inni ludzie nie podchodzą i mów do nas. A potem oczywiście czujemy się pominięci. Wszyscy mamy potrzebę przynależności, a niektórzy ludzie są bardziej drażliwi niż inni. A więc kiedy jesteś naprawdę wrażliwy, stajesz się dość nieśmiały.

Mam przyjaciela, który jest bardzo nieśmiały. Powiedziała mi, że zdała sobie sprawę – to jest przyjaciółka Dharmy – że w rzeczywistości była to duma, ponieważ nie chciała powiedzieć ani zrobić czegoś, co mogłoby być krytykowane, co by ją wykluczyło, więc nie angażowała się zbytnio. Ale wtedy oczywiście czuła się wykluczona, ponieważ się nie angażowała.

Czcigodny Thubten Chodron

Czcigodny Chodron kładzie nacisk na praktyczne zastosowanie nauk Buddy w naszym codziennym życiu i jest szczególnie uzdolniony w wyjaśnianiu ich w sposób łatwo zrozumiały i praktykowany przez ludzi Zachodu. Jest dobrze znana ze swoich ciepłych, pełnych humoru i klarownych nauk. Została wyświęcona na mniszkę buddyjską w 1977 roku przez Kyabje Ling Rinpocze w Dharamsali w Indiach, aw 1986 otrzymała święcenia bhikszuni (pełne) na Tajwanie. Przeczytaj jej pełną biografię.