Przyjazne dla wydruku, PDF i e-mail

Buddyzm we współczesnym społeczeństwie

Graffiti obraz twarzy Buddy.
Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że mamy wspaniałe możliwości uczenia się i praktykowania Dharmy. (Zdjęcie: el mac i retna and Luna Park)

Wypakowany z Droga do szczęścia Czcigodny Thubten Chodron

Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że mamy obecnie dostępne okoliczności do praktykowania Dharmy. W 1993 i 1994 roku udałem się na pielgrzymkę do Chin kontynentalnych i odwiedziłem wiele tamtejszych świątyń. Widząc sytuację buddyzmu tam doceniłem majątek, jaki tu mamy.

Często jednak zabieramy sobie wolność, dobrobyt materialny, mistrzów duchowych i BuddaJego nauki za coś oczywistego i nie dostrzegają wspaniałej okazji, jaką mamy do praktykowania. Na przykład uważamy za coś oczywistego naszą zdolność do gromadzenia się razem, aby uczyć się Dharmy. Ale tak nie jest w wielu miejscach. Na przykład, kiedy byłam na pielgrzymce do Jiu Hua Shan, Świętej Góry Kszitigarbhy, przeorysza pewnego klasztoru poprosiła mnie, abym wygłosiła przemówienie do tamtejszych pielgrzymów. Ale moi przyjaciele z Szanghaju, którzy podróżowali ze mną, powiedzieli: „Nie, nie możesz tego zrobić. Przyjedzie policja i wszyscy będziemy mieli kłopoty”. Musieliśmy uważać nawet na niewinne czynności, takie jak nauczanie Dharmy. Dopiero gdy przeorysza powiedziała, że ​​jest przyjaciółką policji, moi przyjaciele powiedzieli, że mogę bezpiecznie uczyć.

Doceniając nasze korzystne okoliczności

Ważne jest, abyśmy zastanowili się nad zaletami i dobrymi okolicznościami, które musimy teraz praktykować. W przeciwnym razie weźmiemy je za pewnik i zmarnują się. Mamy tendencję do wybierania jednego lub dwóch małych problemów w naszym życiu, podkreślania ich i wyolbrzymiania ich. Wtedy myślimy: „Nie mogę być szczęśliwy. Nie mogę praktykować Dharmy”, a sama ta myśl uniemożliwia nam cieszenie się życiem i nadawanie mu sensu. My, ludzie, jesteśmy bardzo zabawni: kiedy w naszym życiu dzieje się coś złego, mówimy: „Dlaczego ja? Dlaczego mi się to przytrafia?” Ale kiedy budzimy się każdego ranka i jesteśmy żywi i zdrowi, a nasza rodzina ma się dobrze, nigdy nie mówimy: „Dlaczego ja? Dlaczego mam takie szczęście?”

Nie tylko powinniśmy otworzyć oczy na wszystkie rzeczy, które w naszym życiu układają się dobrze, ale także powinniśmy uznać, że są one wynikiem naszych własnych, wcześniej stworzonych pozytywnych działań lub karmy. Pomocne jest myślenie: „Kimkolwiek byłem w poprzednim życiu, zrobiłem wiele pozytywnych działań, które umożliwiają mi teraz mieć tak wiele dobrych okoliczności. Tak więc w tym życiu powinienem też działać konstruktywnie, będąc etycznym i życzliwym, aby w przyszłości taki los się utrzymał”.

Doceniając nasze problemy

Docenienie naszych korzystnych okoliczności jest ważne, podobnie jak docenienie naszych problemów. Po co doceniać nasze problemy? Ponieważ trudne sytuacje w naszym życiu to te, które sprawiają, że najbardziej się rozwijamy. Poświęć chwilę i pomyśl o trudnym czasie w swoim życiu, kiedy miałeś wiele problemów. Czy z tego doświadczenia nie nauczyłeś się czegoś wartościowego? Nie byłbyś osobą, którą jesteś teraz, gdyby nie przeszedłeś przez te trudności. Być może przeszliśmy przez bolesny okres w naszym życiu, ale wyszliśmy z drugiej strony z silniejszymi zasobami wewnętrznymi i lepszym zrozumieniem życia. Widziane w ten sposób, nawet nasze problemy pozwalają nam stać się lepszymi ludźmi i pomagają nam na drodze do oświecenia.

Zanim schronić się w Trzech Klejnotach – Buddach, Dharmie i Sandze – pomocne jest wizualizowanie ich w przestrzeni przed nami. Oznacza to, że wyobrażamy sobie Buddów, bodhisattwów i arhatów w czystej krainie. My też tam jesteśmy, otoczeni wszystkimi czującymi istotami. Czysta kraina to miejsce, gdzie wszystkie okoliczności sprzyjają praktykowaniu Dharmy. Kiedy wyobrażałem sobie przebywanie w czystej krainie, wyobrażałem sobie tylko ludzi, których lubiłem, pomijając ludzi, przy których czułem się nieswojo, zagrożony, niepewny lub pełen strachu. Miło było sobie wyobrazić miejsce, w którym wszystko było bardzo przyjemne i łatwo było praktykować Dharmę.

Ale pewnego razu, kiedy wyobrażałem sobie czystą krainę, byli tam też wszyscy ludzie, którzy sprawiali mi problemy! Uznałem, że jeśli czysta kraina jest miejscem sprzyjającym praktykowaniu Dharmy, to potrzebuję tam również ludzi, którzy mnie krzywdzą, ponieważ pomagają mi praktykować. W rzeczywistości czasami ci, którzy nas krzywdzą, pomagają nam bardziej praktykować Dharmę niż ci, którzy nam pomagają. Ludzie, którzy nam pomagają, dają nam prezenty i mówią nam, jak wspaniali, utalentowani i inteligentni jesteśmy, często sprawiają, że nadymamy się. Z drugiej strony ludzie, którzy nas krzywdzą, pokazują nam bardzo wyraźnie, ile żywimy urazy i zazdrości i jak bardzo jesteśmy przywiązani do naszej reputacji. Pomagają nam dostrzec nasze przywiązania i awersje oraz wskazują rzeczy, nad którymi musimy w sobie popracować. Czasami pomagają nam nawet bardziej niż nasi nauczyciele pod tym względem.

Na przykład nasi nauczyciele Dharmy mówią nam: „Spróbuj przebaczyć innym ludziom, staraj się nie gniewać. Zazdrość i duma to skazy, więc staraj się nie podążać za nimi, ponieważ spowodują one trudności tobie i innym”. Mówimy: „Tak, tak, to prawda. Ale nie mam tych negatywnych cech. Ale ludzie, którzy mnie krzywdzą, są bardzo urażeni, zazdrośni i przywiązani!” Nawet jeśli nasi nauczyciele Dharmy wytykają nam nasze błędy, nadal ich nie widzimy. Ale kiedy ludzie, z którymi się nie dogadujemy, wytykają nam nasze wady, musimy się im przyjrzeć. Nie możemy już uciec. Kiedy jesteśmy skandalicznie źli lub płoniemy zazdrością lub przywiązanie zżera nas, nie możemy zaprzeczyć, że mamy te negatywne emocje. Oczywiście próbujemy powiedzieć, że to wina drugiej osoby, że mamy te okropne emocje tylko dlatego, że to one nas zmusiły. Ale po wysłuchaniu Buddanauk, to uzasadnienie już nie działa. W głębi serca wiemy, że nasze szczęście i cierpienie pochodzą z naszego własnego umysłu. Wtedy, mimo że staramy się zrzucać winę na innych ludzi, wiemy, że nie możemy. Jesteśmy zmuszeni sami na nie patrzeć. A kiedy to robimy, widzimy również, że są to niesamowite możliwości rozwoju i nauki.

Bodhisattwowie, którzy szczerze pragną praktykować Dharmę, chcą mieć problemy. Chcą, żeby ludzie ich krytykowali. Chcą zrujnować swoją reputację. Czemu? Widzą problemy jako wspaniałe okazje do praktyki. Atisha, świetna bodhisattwa w Indiach przyczynił się do szerzenia buddyzmu w Tybecie w XI wieku. Kiedy pojechał do Tybetu, zabrał ze sobą swojego indyjskiego kucharza. Ten kucharz był bardzo nieprzyjemny, mówił szorstko i był niegrzeczny i nieprzyjemny dla ludzi. Nawet regularnie obrażał Atishę. Tybetańczycy zapytali: „Dlaczego przyprowadziłeś ze sobą tę osobę? Możemy dla Ciebie gotować. Nie potrzebujesz go!” Ale Atisha powiedział: „Potrzebuję go. Potrzebuję, żeby ćwiczył cierpliwość”.

Kiedy więc ktoś mnie krytykuje, myślę: „On jest inkarnacją kucharza Atishy”. Pewnego razu mieszkałem w ośrodku Dharmy i miałem tam duże problemy z jedną osobą, nazwijmy ją Sam. Byłem bardzo szczęśliwy, kiedy opuściłem to miejsce, aby wrócić do klasztoru i zobaczyć się z moim mistrz duchowy. Mój mistrz wiedział o moich trudnościach i zapytał mnie: „Kto jest dla ciebie milszy: Buddaczy Sama? Od razu odpowiedziałem: „Oczywiście Budda jest dla mnie milszy!” Mój nauczyciel wyglądał na rozczarowanego i zaczął mi mówić, że Sam był dla mnie o wiele milszy niż Budda! Czemu? Ponieważ nie mógłbym ćwiczyć cierpliwości z Budda. Musiałem ćwiczyć z Samem, a bez ćwiczenia cierpliwości nie było mowy, żebym został Budda, więc właściwie potrzebowałem Sama! Oczywiście nie to chciałem, żeby mój nauczyciel powiedział! Chciałem, żeby powiedział: „Och, rozumiem, Sam jest okropną osobą. Był dla ciebie taki podły, biedactwo. Chciałem współczucia, ale mój nauczyciel mi go nie dał. To sprawiło, że obudziłem się i uświadomiłem sobie, że trudne sytuacje są korzystne, ponieważ zmuszają mnie do ćwiczenia i odnajdywania wewnętrznej siły. Wszyscy będziemy mieć problemy w swoim życiu. To jest charakter cyklicznej egzystencji. Pamiętanie o tym może nam pomóc przekształcić nasze problemy w drogę do oświecenia.

Praktyka Dharmy we współczesnym społeczeństwie

Jest to ważny aspekt buddyzmu we współczesnym społeczeństwie. Praktyka Dharmy to nie tylko przychodzenie do świątyni; to nie jest po prostu czytanie buddyjskich pism lub intonowanie Buddaimię. Praktyka to to, jak żyjemy, jak żyjemy z rodziną, jak pracujemy razem z kolegami, jak odnosimy się do innych ludzi w kraju i na planecie. Musimy przynieść Buddanauk o miłującej dobroci w naszym miejscu pracy, w naszej rodzinie, a nawet w sklepie spożywczym i na siłowni. Robimy to nie przez rozdawanie ulotek na rogu ulicy, ale poprzez praktykowanie i życie Dharmą sami. Kiedy to zrobimy, automatycznie będziemy mieć pozytywny wpływ na otaczających nas ludzi. Na przykład uczysz swoje dzieci miłującej dobroci, przebaczania i cierpliwości nie tylko przez mówienie im, ale także przez okazywanie tego swoim własnym zachowaniem. Jeśli powiesz swoim dzieciom jedną rzecz, ale postępujesz w odwrotny sposób, będą podążać za tym, co robimy, a nie za tym, co mówimy.

Nauczanie dzieci przez przykład

Jeśli nie jesteśmy ostrożni, łatwo jest nauczyć nasze dzieci nienawidzić i nigdy nie wybaczać, gdy inni je krzywdzą. Spójrzmy na sytuację w byłej Jugosławii: to dobry przykład na to, jak dorośli uczyli dzieci nienawiści zarówno w rodzinie, jak iw szkole. Kiedy te dzieci dorosły, nauczyły je nienawidzić. To trwało z pokolenia na pokolenie i zobacz, co się stało. Tyle tam cierpienia; to bardzo smutne. Czasami możesz nauczyć dzieci nienawidzić innej części rodziny. Może twoi dziadkowie pokłócili się z braćmi i siostrami i od tego czasu różne strony rodziny nie rozmawiały ze sobą. Coś wydarzyło się lata przed twoim urodzeniem — nawet nie wiesz, co to było — ale z tego powodu nie wolno ci rozmawiać z pewnymi krewnymi. Potem uczysz tego swoje dzieci i wnuki. Uczą się, że rozwiązaniem na kłótnię z kimś jest nigdy więcej z nim nie rozmawiać. Czy to pomoże im być szczęśliwymi i życzliwymi ludźmi? Powinieneś się nad tym głęboko zastanowić i upewnić się, że uczysz swoje dzieci tylko tego, co jest wartościowe.

Dlatego tak ważne jest, abyś swoim zachowaniem ilustrował to, czego chcesz, aby Twoje dzieci się nauczyły. Kiedy znajdziesz urazę, złość, urazy czy wojowniczość w twoim sercu, musisz nad nimi pracować, nie tylko dla własnego wewnętrznego spokoju, ale żeby nie uczyć swoich dzieci posiadania tych szkodliwych emocji. Ponieważ kochasz swoje dzieci, postaraj się również pokochać siebie. Kochanie siebie i pragnienie bycia szczęśliwym oznacza, że ​​rozwijasz dobre serce dla dobra wszystkich członków rodziny.

Wnoszenie życzliwości do szkół

Musimy wnieść miłującą dobroć nie tylko do rodziny, ale także do szkół. Zanim zostałam zakonnicą, byłam nauczycielką, więc mam do tego szczególnie silne uczucia. Najważniejszą rzeczą do nauczenia się dzieci nie jest dużo informacji, ale to, jak być dobrym człowiekiem i jak konstruktywnie rozwiązywać konflikty z innymi. Rodzice i nauczyciele poświęcają dużo czasu i pieniędzy na nauczanie dzieci przedmiotów ścisłych, arytmetyki, literatury, geografii, geologii i komputerów. Ale czy kiedykolwiek poświęcamy czas na uczenie ich, jak być uprzejmym? Czy mamy jakieś kursy życzliwości? Czy uczymy dzieci, jak pracować z własnymi negatywnymi emocjami i jak rozwiązywać konflikty z innymi? Myślę, że jest to o wiele ważniejsze niż przedmioty akademickie. Czemu? Dzieci mogą dużo wiedzieć, ale jeśli wyrosną na nieuprzejmych, rozżalonych lub chciwych dorosłych, ich życie nie będzie szczęśliwe.

Rodzice chcą, aby ich dzieci miały dobrą przyszłość i dlatego myślą, że ich dzieci muszą zarabiać dużo pieniędzy. Uczą swoje dzieci umiejętności akademickich i technicznych, aby mogły znaleźć dobrą pracę i zarobić dużo pieniędzy – tak jakby pieniądze były przyczyną szczęścia. Ale kiedy ludzie są na łożu śmierci, nigdy nie słyszysz, by ktoś życzył sobie: „Powinienem był spędzić więcej czasu w biurze. Powinienem był zarobić więcej pieniędzy. Kiedy ludzie żałują tego, jak przeżyli swoje życie, zwykle żałują, że nie komunikują się lepiej z innymi ludźmi, nie są mili, nie pozwalają ludziom, na których im zależy, że im zależy. Jeśli chcesz, aby Twoje dzieci miały dobrą przyszłość, nie naucz ich tylko zarabiać pieniądze, ale jak żyć zdrowo, jak być szczęśliwym człowiekiem, jak wnosić wkład w społeczeństwo w produktywny sposób.

Uczenie dzieci dzielenia się z innymi

Jako rodzice musicie to modelować. Powiedzmy, że twoje dzieci wracają do domu i mówią: „Mamo i tato, chcę markowe dżinsy, chcę nowe rolki, chcę to i chcę tamto, ponieważ wszystkie inne dzieci je mają”. Mówisz swoim dzieciom: „Te rzeczy nie sprawią, że będziesz szczęśliwy. Nie potrzebujesz ich. Nie sprawi, że będziesz szczęśliwy, gdy będziesz mógł dotrzymać kroku Lees. Ale potem wychodzisz i kupujesz wszystkie rzeczy, które mają wszyscy inni, nawet jeśli twój dom jest już wypełniony rzeczami, których nie używasz. W tym przypadku to, co mówisz i to, co robisz, są sprzeczne. Mówisz swoim dzieciom, aby dzieliły się z innymi dziećmi, nie dajesz rzeczy na cele charytatywne dla biednych i potrzebujących. Spójrz na domy w tym kraju: są wypełnione rzeczami, których nie używamy, ale których nie możemy oddać. Dlaczego nie? Boimy się, że jeśli coś rozdamy, może nam się to przydać w przyszłości. Trudno nam dzielić się swoimi rzeczami, ale uczymy dzieci, że powinny się dzielić. Prostym sposobem nauczenia dzieci hojności jest oddanie wszystkich rzeczy, których nie używałeś w ciągu ostatniego roku. Jeśli wszystkie cztery sezony minęły, a my czegoś nie używaliśmy, prawdopodobnie nie użyjemy tego również w przyszłym roku. Jest wielu ludzi, którzy są biedni i mogą korzystać z tych rzeczy, a pomogłoby nam, naszym dzieciom i innym ludziom, gdybyśmy je rozdali.

Innym sposobem nauczenia dzieci dobroci jest nie kupowanie wszystkiego, czego chcesz. Zamiast tego zaoszczędź pieniądze i przekaż je na cele charytatywne lub komuś, kto jest w potrzebie. Możesz pokazać swoim dzieciom na własnym przykładzie, że gromadzenie coraz większej ilości rzeczy materialnych nie daje szczęścia i że ważniejsze jest dzielenie się z innymi.

Uczenie dzieci o środowisku i recyklingu

W tym kierunku musimy uczyć dzieci o środowisku i recyklingu. Dbanie o środowisko, które dzielimy z innymi żywymi istotami, jest częścią praktyki miłującej dobroci. Jeśli niszczymy środowisko, krzywdzimy innych. Na przykład, jeśli używamy wielu jednorazowych rzeczy i nie poddajemy ich recyklingowi, ale po prostu je wyrzucamy, co dajemy przyszłym pokoleniom? Odziedziczą po nas większe śmietniki. Bardzo się cieszę, że więcej ludzi ponownie używa i poddaje recyklingowi rzeczy. Jest to ważna część naszej praktyki buddyjskiej i działalność, którą świątynie i ośrodki Dharmy powinny przejąć przewodnictwo.

Połączenia Budda nie komentował bezpośrednio wielu rzeczy w naszym nowoczesnym społeczeństwie – takich jak recykling – ponieważ te rzeczy nie istniały w jego czasach. Ale mówił o zasadach, które możemy zastosować w naszych obecnych sytuacjach. Zasady te mogą nas prowadzić w podejmowaniu decyzji, jak postępować w wielu nowych sytuacjach, które nie istniały 2,500 lat temu.

Nowe uzależnienia we współczesnym społeczeństwie

Jednakże Budda mówił bezpośrednio o środkach odurzających i zniechęcał nas do ich używania. W czasie Buddagłównym środkiem odurzającym był alkohol. Jednak ekstrapolując zasadę, którą przedstawił, rada dotycząca środków odurzających odnosi się również do używania narkotyków rekreacyjnych lub nadużywania środków uspokajających. Jeśli pójdziemy o krok dalej, musimy przyjrzeć się naszemu związkowi z największym środkiem odurzającym w naszym społeczeństwie: telewizją. Jako społeczeństwo jesteśmy uzależnieni od telewizji. Na przykład po powrocie z pracy do domu jesteśmy zmęczeni i chcemy się zrelaksować. Co robimy? Siadamy, włączamy telewizor i odpoczywamy godzinami, aż w końcu zasypiamy przed nim. Nasze cenne ludzkie życie, z jego potencjałem, aby stać się w pełni oświeconym Budda, marnuje się przed telewizorem! Czasami niektóre programy telewizyjne są znacznie gorszymi środkami odurzającymi niż alkohol i narkotyki, na przykład programy z dużą ilością przemocy. W wieku 15 lat dziecko widziało w telewizji umierające tysiące ludzi. Odurzamy nasze dzieci brutalnym poglądem na życie. Rodzice muszą z dużą ostrożnością wybierać programy telewizyjne, które oglądają, aby w ten sposób być przykładem dla swoich dzieci.

Kolejnym dużym środkiem odurzającym są zakupy. Możesz być zaskoczony słysząc to, ale niektórzy psychologowie badają teraz uzależnienie od zakupów. Kiedy niektórzy ludzie czują się przygnębieni, piją lub zażywają narkotyki. Inni chodzą do centrum handlowego i coś kupują. To ten sam mechanizm: unikamy patrzenia na nasze problemy i radzimy sobie z naszymi niewygodnymi emocjami za pomocą zewnętrznych środków. Niektórzy ludzie są kompulsywnymi kupującymi. Nawet jeśli niczego nie potrzebują, idą do centrum handlowego i po prostu się rozglądają. Więc kup coś, ale wróć do domu nadal czując się pustym w środku.

Odurzamy się również jedząc za dużo lub za mało. Innymi słowy, radzimy sobie z nieprzyjemnymi emocjami, używając jedzenia. Często żartuję, że w Ameryce Trzy klejnoty Schronienia to telewizor, centrum handlowe i lodówka! Właśnie tam zwracamy się, gdy potrzebujemy pomocy! Ale te obiekty schronienia nie przynoszą nam szczęścia i w rzeczywistości sprawiają, że jesteśmy bardziej zdezorientowani. Jeśli potrafimy zwrócić nasz umysł ku Buddom, Dharmie i sangha, na dłuższą metę będziemy o wiele szczęśliwsi. Nawet w tej chwili nasza duchowa praktyka może nam pomóc. Na przykład, kiedy jesteśmy zmęczeni lub zestresowani, możemy zrelaksować umysł, śpiewając Buddaimię lub kłaniając się Budda. Robiąc to, wyobrażamy sobie, że Budda przed nami i pomyśl, że wiele promieniującego i spokojnego światła płynie z Budda w nas. To światło wypełnia całe nasze ciało i umysł i sprawia, że ​​jesteśmy bardzo zrelaksowani i zrelaksowani. Robiąc to przez kilka minut, czujemy się odświeżeni. Jest to o wiele tańsze i łatwiejsze niż przyjmując schronienie w telewizorze, galerii handlowej i lodówce. Spróbuj!!

Czcigodny Thubten Chodron

Czcigodny Chodron kładzie nacisk na praktyczne zastosowanie nauk Buddy w naszym codziennym życiu i jest szczególnie uzdolniony w wyjaśnianiu ich w sposób łatwo zrozumiały i praktykowany przez ludzi Zachodu. Jest dobrze znana ze swoich ciepłych, pełnych humoru i klarownych nauk. Została wyświęcona na mniszkę buddyjską w 1977 roku przez Kyabje Ling Rinpocze w Dharamsali w Indiach, aw 1986 otrzymała święcenia bhikszuni (pełne) na Tajwanie. Przeczytaj jej pełną biografię.