Przyjazne dla wydruku, PDF i e-mail

Cztery szlachetne prawdy

Wieloczęściowy kurs oparty na Otwarte serce, czysty umysł w miesięczniku opactwa Sravasti Dzielenie się Dharmą od kwietnia 2007 do grudnia 2008. Możesz również dogłębnie zapoznać się z książką poprzez Edukacja Przyjaciół Opactwa Sravasti (BEZPIECZNY) program nauczania online.

Dukkha i przyczyny dukkha

  • Znaczenie dostrzeżenia niezadowalającej natury cyklicznej egzystencji
  • Przyczyny cyklicznego istnienia
  • Jak praktykować szlachetność ośmiopasmówka

Otwarte serce, czysty umysł 06a: Cztery szlachetne prawdy (pobieranie)

Pytania i odpowiedzi

Otwarte serce, czysty umysł 06b: Pytania i odpowiedzi (pobieranie)

Wygenerujmy naszą motywację. Szczególnie ważne jest, aby pamiętać, że kiedy wykonujemy praktykę duchową, chcemy mieć dużą motywację, która dociera i łączy się ze wszystkimi żywymi istotami, czując wzajemne powiązania i współzależności ze wszystkimi żywymi istotami, jak nasze życie zależy od nich, jak one”. byłem dla nas miły. Wygenerujmy motywację do uczynienia naszej praktyki duchowej taką, która odpłaca się dobroci innych, ponieważ doskonaląc się, stajemy się bardziej zdolni do czerpania korzyści. Postępując na ścieżce do stanu Buddy, bez względu na to, jak długo to potrwa, korzyść, jaką możemy odnieść innym, dramatycznie wzrasta. Zapamiętaj tę altruistyczną intencję, kiedy zaczynamy słuchać nauk.

W tym tygodniu [nauka] to cztery szlachetne prawdy. Jest to jedna z podstawowych nauk buddyzmu. Wszystkie tradycje buddyjskie, niezależnie od regionu czy odmiany, trzymają się czterech szlachetnych prawd. To są pierwsze nauki, które Budda dał, w którym nakreślił cały kontekst swojej [niesłyszalnej] lub swojej doktryny. Pierwsze dwie z czterech szlachetnych prawd mówią o naszym obecnym doświadczeniu, a dwie ostatnie mówią o alternatywnym doświadczeniu.

Powodem, dla którego nazywa się ich szlachetnymi, nie jest to, że same prawdy są szlachetne. Na przykład pierwszą prawdą jest prawda dukkha, czasami tłumaczona jako cierpienie. A w cierpieniu nie ma nic szlachetnego. Ale nazywa się je szlachetnymi, ponieważ szlachetni, innymi słowy istoty, które bezpośrednio otrzymały pustkę, postrzegały je jako prawdziwe. Dlatego właśnie nazywa się je Czterema Szlachetnymi Prawdami. Są prawdziwe, tak jak postrzegają je ludzie, którzy mają równowagę medytacyjną, która zna rzeczywistość. Więc [są] niezawodne.

Po prostu je opiszę, a potem przejdę przez nie. Pierwsza to prawda o dukkha. Dukkha oznacza niezadowalający. Często tłumaczy się to jako cierpienie, ale nie jest to zbyt dobre tłumaczenie. Czasami mówię cierpienie, ponieważ niezadowolenie jest po prostu zbyt nieporęczne. Prawda niezadowalająca nie jest dobrym angielskim zwrotem. Więc czasami mówię po prostu dukkha. To słowo w sanskrycie palijskim. Drugi to źródło tej dukkha, tego niezadowolenia. Trzecim jest ustanie tego, wyzwolenie z niego. Czwarty to ścieżka prowadząca do tego ustania.

Pierwsza prawda — szlachetna prawda o dukkha i jej pochodzeniu — to nasze obecne doświadczenie. Wygaśnięcie i droga do ustania jest doświadczeniem alternatywnym. Zawsze zaczynamy kontemplować nasze obecne doświadczenie, ponieważ ważne jest, abyśmy bardzo dokładnie zobaczyli, czym ono jest. Mamy do tego duży opór. To nasze bardzo surowe doświadczenie i nie chcemy na to patrzeć. Po prostu nie chcemy na to patrzeć.

Jakie jest nasze surowe doświadczenie? Cóż, rodzimy się, starzejemy, chorujemy i umieramy. Kto chce o tym rozmawiać? Widzisz co mam na myśli? Wiesz, jak po prostu tego unikamy. Gdyby to było światło i miłość i błogość, wszyscy się zapisali. Ale narodziny, starzenie się, choroba i śmierć – to jak bla! Ale naprawdę ważne jest, abyśmy zrozumieli, jaka jest sytuacja, w przeciwnym razie nie będziemy mieli żadnej motywacji, by się z niej wydostać. Mamy tak duży opór przed patrzeniem na naszą sytuację, że przez większość czasu po prostu żyjemy w la la land.

To dlatego jesteśmy tak zajęci, prawda? Chodzimy do kina i surfujemy po Internecie i wszystkich naszych towarzyskich zajęciach, chodzimy tu i tam i robimy to i tamto w zasadzie dlatego, że kto lubi być sam, patrzeć na swój umysł i przyglądać się swojej sytuacji? Więc trzymamy się bardzo dobrze w tym kraju odurzeni jednym rozpraszaniem uwagi po drugim. A kiedy nadchodzi chwila, kiedy po prostu musimy pobyć sami i spojrzeć na naszą sytuację, to jest jak aaachh! Włącz telewizor, włącz radio, zadzwoń do kogoś, idź do kina – zrób coś.

Myślę, że mamy taką reakcję, ponieważ nigdy nie nauczono nas żadnych narzędzi. Nie znamy żadnych narzędzi, które pozwoliłyby spojrzeć na naszą sytuację w korzystny sposób – jak sobie z nią radzić, jak jej zaradzić. Ponieważ tak naprawdę nie mamy żadnych narzędzi, wolimy na to nie patrzeć. A może powinienem powiedzieć, że narzędzia, które posiadamy, są niedoskonałe. Narzędzia, z którymi mamy do czynienia ze starzeniem się, chorobami i śmiercią, są po części medycyna, a medycyna bardzo się stara, ale wszyscy umieramy, prawda? I krionika, gdzie zamrażają część twojego ciało i przywrócić cię później – wiesz, to niezły wysiłek, ale nie liczyłbym na to.

A potem wszystkie rzeczy, które robimy, aby zapobiegać chorobom, profesja medyczna ogłasza je jako dobre w tym i następnym roku, rzeczy, które są lekarstwem, stają się przyczyną chorób. To prawda, prawda? Mam na myśli to, że bardzo się starają, ale każdego roku – „No cóż, zatwierdziliśmy ten lek, ale teraz widzimy, że powoduje on to i tamto i inne rzeczy jako skutki uboczne, które są gorsze niż początkowa choroba”. To dobry wysiłek z ich strony, ale cała sytuacja narodzin, zachorowania, starzenia się i umierania jest po prostu naturą posiadania tego ciało.

Jak tylko zostajemy poczęci, wszystkie się zdarzają. Jak tylko zostajemy poczęci w łonie matki, od momentu poczęcia już się starzejemy. Starzenie się trwa cały czas. Nie stajesz się młodszy, starzejesz się. Starzenie się zaczyna się w momencie poczęcia. Nadchodzi choroba. Wszyscy byliśmy chorzy. A potem śmierć jest wielkim finałem. A gdybyśmy mieli o to wybór, nie na to byśmy się zapisali. Gdyby ktoś powiedział, zapisz się tutaj, aby się urodzić, zestarzeć, chorować i umrzeć, czy zrobiłbyś to? Nie sądzę. Nie sądzę, żebyśmy się na to zapisali. Właśnie urodziliśmy się w tej sytuacji.

Jak więc urodziliśmy się w tej sytuacji? Co to powoduje? Ktoś mi powiedział – bardzo uroczy – że życie jest śmiertelną chorobą przenoszoną drogą płciową. Tak to wygląda, prawda? Więc co to powoduje? Cóż, nie chodziło tylko o to, że nasza matka i ojciec się bawili. I to nie był bocian. Buddyzm mówi, że nie był też twórcą, ponieważ jeśli jakiś niezależny twórca zapisał nas na narodziny, starzenie się, choroby i śmierć, to zdecydowanie powinniśmy go oskarżyć. Czy nie sądzisz, że gdyby ktoś kontrolował twoje życie, który cię do tego przygotował, czy nie chciałbyś być wolny lub wyrzucić tego, kto to był?

Cóż, buddyści postrzegali to tak, że nie było nic zewnętrznego, co doprowadziło nas do tej sytuacji. Jest to raczej nasz własny dotknięty stanem psychicznym. Więc kiedy Budda nauczał drugiej szlachetnej prawdy, prawdy o pochodzeniu przyczyny, wskazywał na ignorancję. Ignorancja jest nieszczęściem, dotkniętym stanem umysłu, który pojmuje rzeczy w dokładnie odwrotny sposób niż faktycznie istnieją. Chodzi o to, że jesteśmy tak ignorantami, że nie rozumiemy, że jesteśmy ignorantami, a kiedy zaczynamy przeprowadzać pewne dochodzenie, to naprawdę staje się raczej szokujące, jak mało rozumiemy naszą sytuację i jak bardzo po prostu podążamy za ignorancją.

Na przykład rzeczy istnieją w zależności. Możemy to zrozumieć. Kubek zależy od – z czego wykonane są kubki ceramiczne – gliny? Glina i glazura, piec i ktoś, kto to zrobił. Dzwonek jest zrobiony z metalu i różnych stopów — czymkolwiek one są, zapomniałem o całej mojej nauce — materiał syntetyczny na górze, różne materiały, z których wykonano dzwonek, tkanina jest — to jakiś rodzaj syntetycznego materiału — inny rzeczy, które wymyśliliśmy. Wszystko zależy od jego części; zależy od materiału, z którego się składa.

To znaczy, że możemy to zobaczyć. Kiedy patrzymy na nasze ciało: nasz ciało jest zależny od nasienia, komórki jajowej i wszystkich owoców, które zjadłem. Więc z jednej strony możemy to zrozumieć. The ciało jest spowodowany. To zależy od jego przyczyn i Warunki. To zależy od jego części. To zjawisko zależne. Możemy to zrozumieć intelektualnie, ale kiedy odnosimy się do naszego ciało czy na co dzień odnosimy się do naszych ciało jakby to było zjawisko zależne? A może po prostu zakładamy, że nasze ciałoto samo ciało dzisiaj jak było wczoraj? Kiedy patrzysz na ludzi, których znasz, czy myślisz: „Och, ich ciałozmienił się od wczoraj? Nie. Kiedy na nie patrzysz, myślisz: „Och, ich ciałojest na utrzymaniu? Ich ciało ma części?” Czy zaczynasz myśleć o ich częściach — nerkach, jelitach i płucach? Nie. Po prostu patrzymy na skórę na zewnątrz. Więc widzisz z jednej strony, intelektualnie, o tak, ciałojest zależny. Ale sposób, w jaki po prostu odnosimy się do naszego ciało i ciała innych osób na co dzień, po prostu zakładamy, że jest tak jak wcześniej, jak jakiś rodzaj niezależnego ciało tam. Nie myślimy, że ma to przyczyny.

Kiedy patrzysz na kogoś, kogo znasz, czy wyobrażasz sobie, kiedy był zygotą w łonie matki? Nie sądzę, że robisz to zbyt często, prawda? „Och, musiałeś być taką uroczą zygotą!” Nie sądzę. To ciało dzisiaj zależy od tego ciało w łonie, embrion życia tam. Zobacz, jak nie wiążemy naszej teraźniejszości ciało do poprzedniej chwili ciało. Po prostu patrzymy na ciało, i oto jest. Wszystko, na co patrzymy w naszym życiu, po prostu zakładamy: „O tak, to tam jest, ma swoją własną istotę, ma swoją własną naturę, coś w sobie, co czyni ją tym, czym jest, niezależnie od wszystkiego innego”.

Nazywamy to istniejącym z własnej strony. Istnieje z tej strony – to jest filiżanka z własnej strony. Nie ma to nic wspólnego z pojawianiem się mojego umysłu i postrzeganiem go ani z moim umysłem go etykietującym. Patrzymy jak filiżanka z własnej strony. Patrzymy na ludzi i myślimy: „Och, w środku jest prawdziwa osoba ciało z jakąś prawdziwą osobowością, jakąś prawdziwą esencją, może nawet duszą gdzieś tam.” Prawda? Kiedy patrzysz na ludzi, czy myślisz, że są zależni? Nie. Wyglądają jak prawdziwa osoba, która ma swoją własną istotę, swoją własną naturę, a my po prostu dzieje się razem i widzimy ich. Ale kiedy trochę przeanalizujemy, uświadamiamy sobie: „Nie, to nie to. Nie ma tam trwałej, niezmiennej osobowości. Chyba że uważasz, że masz taką samą osobowość, jak wtedy, gdy twoja mama była z tobą w ciąży. Nie sądzę.

Wiesz, to miłe, że nasza osobowość się zmienia. Czy to nie miłe, że zmieniamy się od dziecka. Nauczyliśmy się, jak powiedzieć coś innego oprócz „Łaaaahhhh!” Wiesz, my się zmieniamy. Nie jesteśmy jakąś ustaloną osobowością, jakąś ustaloną rzeczą. Ale ta ignorancja chwyta się wszystkiego, jakby miała swoją własną naturę, niezależną od wszystkiego innego.

A więc kiedy zaczniemy to robić, otwierają nam się drzwi, rzutując na rzeczy wiele innych błędów. Nie tylko postrzegamy rzeczy jako mające swoją własną naturę w sobie, ale postrzegamy je jako z natury atrakcyjne lub z natury nieatrakcyjne. Kiedy na coś patrzymy, umysł automatycznie mówi: „Atrakcyjne/nieatrakcyjne/neutralne”, czyż nie? I myślimy, że pochodzi ze strony drugiej osoby. Albo patrzymy na jedzenie i mówimy „Dobre/złe/eehhh” tak, jakby pochodziło z boku jedzenia. Albo patrzymy na wszystko, co nas pociąga, i wydaje się, że szczęście jest w tym obiekcie. Ktoś kładzie tu na biurku studolarowy banknot i zaczynamy „Wow!” Tak wiele przywiązanie do niego, jakby miał wartość samą w sobie. To tylko papier i atrament, ale patrzymy na pieniądze i och, mają one szczególną wartość, a im więcej mam takich kawałków papieru, tym potężniejszy będę, tym bardziej będę wpływowy, im większy sukces odniosę, tym więcej innych ludzi będzie na mnie patrzeć, podziwiać mnie i patrzeć na mnie. Wszystko to przypisujemy tym kawałkom papieru, nieprawdaż? Czy te kartki mają coś takiego? Nie.

To po prostu całkowicie nasz umysł tworzy role społeczne dla tego wszystkiego, ale nie zdajemy sobie z tego sprawy, a zamiast tego myślimy, że rzeczy mają w sobie tę naturę, mają szczęście w sobie, mają wartość i wartość samą w sobie, niezależnie od nas. Ale kiedy patrzymy, to nie to.

Więc pod wpływem tej ignorancji, przypisujemy niektórym rzeczom wrodzone piękno, więc przywiązujemy się do rzeczy, a kiedy jesteśmy przywiązani, stajemy się chciwi, stajemy się wymagający, mamy wszelkiego rodzaju oczekiwania, rozczarowujemy się, stajemy się rozczarowani. Załącznik nie prowadzi do szczęścia. Ale czasami dostajemy od tego trochę szumu i wtedy, gdy ktoś wkracza i przeszkadza nam w uzyskaniu tego, co według nas sprawi, że będziemy szczęśliwi, wtedy myślimy, że ta osoba lub ta sytuacja ma w sobie nieszczęście i są z natury negatywne, a następnie chcemy je zniszczyć. Więc wtedy tworzymy wrogów. Tworzymy rzeczy, których nie lubimy, a kiedy w naszym życiu pojawia się tyle niechęci, wrogości i wrogości, zaczynamy odpychać rzeczy. Następnie jesteśmy zaangażowani w tę niesamowitą podróż w naszym życiu, próbując zdobyć pewne rzeczy, a inne odepchnąć. A więc całe życie jest właśnie tym związane. Wiesz, chwyć to, popchnij tamto, chwyć to, popchnij tamto. I widzicie, że rano, kiedy się budzimy, w zasadzie tak się dzieje. Uważaj na swój umysł, kiedy zjemy nasz lunch. Obserwuj, co robi twój umysł. Zaczynasz skanować w ten sposób, a potem: „Och, ten, który lubię! Chcę to dostać. Mam nadzieję, że ludzie przede mną w kolejce nie zrozumieją tego pierwsi. Ale kiedy to skanujesz i widzisz coś innego i idziesz: „Och, byłoby tak dobrze, gdyby tylko nie włożyli…” niezależnie od tego, który jest składnik, który ci się nie podoba. Och, dlaczego musieli zepsuć to chili, dodając do niego fasolę? Tak więc automatycznie, po prostu patrząc na jedzenie, umysł już chwyta i popycha, chwyta i popycha. Cały dzień w ten sposób, nie ma zbyt wiele spokoju w umyśle. I wydaje nam się, że celem naszego życia jest tylko chwytanie i pchanie.

Jaki to ma sens i cel życia? Pod koniec dnia, kiedy w końcu opuścimy to życie, co mamy dla niego pokazać? Tylko resztki naszego ostatniego chwytania i pchania, ale masz przed sobą, ile lat temu chwytania i pchania nie miałeś nawet w chwili, gdy umierasz, ale kiedy chwytałeś i popychałeś te rzeczy, wydawało się naprawdę ważne.

Pamiętasz, jak byłeś mały i miałeś ulubione zabawki, a może miałeś kocyk? Czy wszyscy mieli kocyk? Och, nie miałeś kocyka. Lepiej zaopatrzmy się w kocyk. Większość z nas miała kocyki, prawda? Albo nasze ulubione wypchane zwierzę lub coś w tym stylu. A wiecie, wystarczy zapytać rodziców, jak bardzo ryczaliśmy, gdy rodzice zapomnieli o kocyku lub pluszowym pluszaku, bo byliśmy do niego tak przywiązani. „Och, nie mogę żyć bez kocyka, bez pluszowego pieska czy czegoś tam, pluszowego słonia”. Cokolwiek to było. To było dla nas niezwykle ważne w tym momencie życia. Czy myślisz teraz o swoim kocyku? Mam nadzieję, że nie! W późniejszym życiu to, do czego byliśmy przywiązani wcześniej, brzmi: „Zapomnij o tym, wyrzuć to”.

Ale teraz mamy własną wersję kocyka, prawda? Może to być dom, może to być sprzęt sportowy, może to być sprzęt komputerowy. Mamy wiele różnych rzeczy, których się trzymamy i myślimy: „To jest moja sprawa i czuję się bezpiecznie, kiedy to mam”. Więc nasz kocyk, w cudzysłowie, zmienia się z roku na rok. Kiedy jesteśmy do tego przywiązani, jesteśmy bardzo przywiązani. Ale gdyby miał w sobie wrodzoną atrakcyjność, nadal bylibyśmy tam z naszym kocykiem. Chodzi o to, że wszyscy inni uznaliby nasz kocyk za tak piękny, jak my go uważamy. Gdyby miał w sobie wrodzone piękno, wszyscy tak by to widzieli. Tak samo jest ze wszystkim, do czego się przywiązujemy, do czego jesteśmy przywiązani. Gdyby rzeczywiście miał te cechy same w sobie, niezależnie od naszego postrzegającego umysłu, to wszyscy widzieliby wszystko w ten sam sposób, prawda?

Gdyby ten zegar był piękny z własnej strony, wszyscy widzieliby go w ten sam sposób – piękna, wspaniała rzecz ze stołu nauczycielskiego. Kartka, magnetofon [niesłyszalny], niektórzy ludzie się przywiązują. Sernik. Pyszny sernik, który nie tuczy. Wyobraźmy sobie tylko — możemy to zwizualizować. Gdyby sernik miał piękno samo w sobie, wszyscy patrzyliby na niego w ten sam sposób. Czy wszyscy lubią sernik? Nie. Więc po prostu patrzymy na tych ludzi i mówimy: „Oni po prostu nie myślą poprawnie”. Oczywiście lubią coś innego, co uważamy za obrzydliwe. Więc wtedy myślą, że nie myślimy poprawnie. Ale widzisz, jaka jest tylko atrakcyjność i niechęć. To wszystko jest oparte na naszym przypisywaniu rzeczy, projekcji ich.

To samo z niechęcią. Pomyśl o kimś, kogo naprawdę nie lubisz, a potem pamiętaj, że ktoś inny kocha tę osobę. Ktoś, kto wydaje się nam nikczemny, ktoś inny uważa za cudownego. Tylko nasze własne doświadczenie pokazuje, że te dobre i złe cechy nie istnieją z natury wewnątrz obiektu.

Cała ta projekcja, którą robimy, to błędne zrozumienie, które mamy, powoduje w nas tyle zamieszania w naszym życiu. Następnie, w oparciu o chwytanie, z przywiązanie i chciwość i pchanie z niechęcią i wrogością, robimy wszelkiego rodzaju działania. Kradniemy, oszukujemy, źle gadamy za cudzymi plecami, bierzemy więcej niż sprawiedliwy przydział rzeczy. Robimy różne rzeczy.

To prowadzi wszystkie te działania do tego, co nazywamy karmy. Działania pozostawiają ślady w naszym umyśle, a następnie dojrzewają w to, czego doświadczamy. Tak toczy się życie. Z buddyjskiego punktu widzenia to nie tylko to życie; to wiele żyć. Rozmawialiśmy o odrodzeniu i karmy w poprzedniej sesji. Po prostu powtarzamy to samo przez wiele, wiele wcieleń napędzanych ignorancją, umysłowymi dolegliwościami i karmy.

Taka jest nasza obecna sytuacja. The Budda powiedział, że musimy spojrzeć na to wprost i zmierzyć się z nim, aby mieć inspirację i energię, aby się z tego wydostać. Bo jeśli nie uznamy tego za coś niezadowalającego i satysfakcjonującego i nie zdamy sobie sprawy, że przyczyny tkwią w naszych własnych umysłach – jeśli nie zdamy sobie sprawy z tych dwóch rzeczy, będziemy nadal oszukiwać przez świat zewnętrzny i reakcję naszego własnego umysłu na niego. Po prostu będziemy tworzyć coraz więcej i więcej nieszczęścia dla siebie i innych.

Oto dwie pierwsze szlachetne prawdy. To ciekawe: w naszym klasztorny szaty, jest zakładka, którą wkładamy z tyłu, to zwykle dwie zakładki, ale niektórzy z nas po prostu wkładają jedną zakładkę, a potem są dwie zakładki, które odwracamy z tej strony. Dwa zarzuty, które stawiamy, to prawda o niezadowalaniu i jego pochodzeniu. To właśnie reprezentują. A z przodu prawda o ustaniu i ścieżce, co chcemy osiągnąć, do czego chcemy iść naprzód. Nasze szaty przypominają nam o czterech szlachetnych prawdach.

To, do czego chcemy zmierzać, to prawdziwe zaprzestania i prawdziwa ścieżka. Prawdziwe ustanie to nieobecność, nieobecność różnych poziomów dukkha, a dokładniej, nieobecność przyczyn tej dukkha – ignorancji, cierpień, karmy. Kiedy stajesz się naprawdę techniczny, prawdziwe ustania w rzeczywistości odnoszą się do pustej natury umysłu szlachetnej istoty, która urzeczywistniła, która oczyściła swój umysł z tych różnych poziomów nieszczęść. Mówi się, że te prawdziwe ustania są bardzo spokojne.

Ostatecznym prawdziwym ustaniem jest nirwana. Istnieją różne poziomy nirwany. Innym synonimem nirwany jest pokój. Nazywa się to pokojem, ponieważ nie jesteśmy już kołysani ani katapultowani przez nieszczęścia, karmy, ignorancja. W naszych umysłach jest prawdziwy spokój, w naszym życiu. Jesteśmy wolni od tych dolegliwości i wpływu, który karmy wywiera na nas wpływ w zakresie powodowania odrodzenia.

Jeśli spojrzysz na to z bardziej praktycznego poziomu, jeśli chcesz dowiedzieć się, jaka może być nirwana, pomyśl o tym, by nigdy więcej się nie złościć. Jak by to było? Nigdy więcej się nie złościć. Ktoś mógłby nazwać cię dowolnym imieniem w książce, mógłby zrobić ci wszystko okropne, a twój umysł byłby taki, że nie byłoby złość powstające. Czy byłby to miły stan umysłu? Czy to nie byłoby miłe? Nie złość. Cóż, to cecha nirwany.

Albo pomyśl o tym, jak bardzo przywiązujemy się do rzeczy — chciwy umysł, przywiązanie umysł, „chcę, muszę mieć, chcę, chcę, chcę”. Ten umysł. I jakże niepokojący jest ten umysł, ponieważ nigdy nie ma dosyć, więc rodzi wszelkiego rodzaju niezadowolenie i wszelkiego rodzaju strach, ponieważ cokolwiek mamy, boimy się stracić to, czego nie mamy, czego chcemy, boimy się, że tego nie dostaniemy. Wyobraź sobie, jak by to było nie mieć tego czepianie się przywiązania i towarzyszące temu niezadowolenie i strach. Czy to nie byłoby miłe? Czy to nie byłoby miłe? Cokolwiek masz, twój umysł jest spokojny. Cokolwiek masz, całkowicie w porządku. W tym to ciało, czy mam to ciało czy nie, to nie ma znaczenia. Czy to nie byłoby miłe? W porównaniu do tego, jacy jesteśmy teraz, „Ojej ciało, przez cały czas musi być wygodny, a ja bardzo się o to martwię i muszę sprawić, by wyglądał dobrze”. Cała podróż, którą robimy o naszym ciało. Czy nie byłoby miło po prostu zachować spokój wobec tego? ciało? Nadchodzi czas śmierci, nie ma problemu. W rzeczywistości cała nasza tożsamość ego, którą sobie stworzyliśmy: „Jestem tą osobą z tym rankingiem społecznym i tym…” Mamy tak wiele tożsamości, prawda? I nie przywiązywać się do żadnej z tych tożsamości. Ludzie mogą nazywać cię dowolnym nazwiskiem w książce, możesz być z wysokiej lub niskiej klasy, możesz być bogaty lub biedny. To nie ma dla ciebie znaczenia. Czy to nie byłoby miłe? Nie mieć tego przywiązanie które przywiera do tych tożsamości, więc kiedy twoja tożsamość jest zagrożona, nie tracisz formy.

Kiedy nasza tożsamość jest zagrożona, tracimy formę, prawda? Myślimy: „Ja za to odpowiadam”. Wtedy ktoś przychodzi i przedstawia opinię. „Kto pytał cię o opinię?” Albo przyjmujemy postawę obronną: „To, co robię, jest w porządku”. Tak bardzo przywiązujemy się do tego rodzaju rzeczy, więc wyobraź sobie, że istnieją one konwencjonalnie i nie ma ich absolutnie przywiązanie do nich. Byłoby miło, prawda?

Wtedy, gdy widziałeś inne istoty, które były nieszczęśliwe, mógłbyś rzeczywiście rozszerzyć się, aby być dla nich pożytecznym, ponieważ nie byłoby zmartwień ani strachu o to, co się ze mną stanie, jeśli im pomogę. „Co się ze mną stanie, jeśli im to dam?” Nie będzie tak wielu oczekiwań, gdy pomożemy innym. „OK, dałem ci coś – teraz lepiej mnie polubisz”. Tego nie będzie.

Jeśli pomyślimy trochę o nirwanie w ten sposób – od czego to jest wolność, możemy to wyczuć. Właściwie to nic, co możemy w tym momencie pojąć konceptualnie, ale przynajmniej możemy poczuć spokój i wolność, które tam byłyby.

To trzecia szlachetna prawda. Czwarta to prawdziwa ścieżka – jak się tam dostać? Ścieżka tak naprawdę odnosi się do naszej świadomości, tego, jakie są nasze stany mentalne, które chcemy kultywować i aktualizować, aby osiągnąć ten stan spokoju. Jeśli jesteśmy profesjonalistami w złość i uraza i zranione uczucia, to, co chcemy zrobić, to zostać profesjonalistami w zakresie życzliwości i etycznego postępowania, uważności i tym podobnych.

Istnieje określona ścieżka, którą należy podążać, i zalecana metoda treningu. Praktykujesz to i to i to i to i to, i jest to mapa drogowa, która jest nakreślona dla tego, jak rozwijać nasz umysł, abyśmy mogli wyeliminować ignorancję, która jest źródłem tego wszystkiego. Ścieżka jest powszechnie określana jako trzy wyższe szkolenia. Innymi słowy, wyższe treningi etycznego postępowania, koncentracji i mądrości.

Jest inny sposób mówienia o tym, w którym mówimy o szlachetnych ośmiopasmówka. Więc znowu „szlachetny”, ponieważ jest to praktyka szlachetnych istot, arjów, którzy bezpośrednio postrzegają pustkę. Szlachetny ośmiopasmówka to: mieć właściwy pogląd, właściwą intencję, właściwe środki utrzymania, prawidłowe działania, właściwą mowę, właściwy wysiłek, właściwą uważność i właściwą koncentrację. Te osiem rzeczy to rzeczy, które chcemy kultywować jako sposób praktyki. Jeśli przyjrzymy się im głęboko, odkryjemy również, że jest w nich wiele miłości i współczucia, ponieważ kiedy myślimy o praktykowaniu ścieżki do wyzwolenia, chcemy praktykować szlachetne ośmiopasmówka. Kiedy rozglądamy się wokół sytuacji innych żywych istot, mamy dla nich miłość i współczucie. Chcemy praktykować tę ścieżkę dla ich korzyści, ponieważ chcemy wyzwolić z tej sytuacji nie tylko siebie, ale wszystkie istoty z tej sytuacji.

Spójrzmy tylko na szlachtę ośmiopasmówka. Pierwszym z nich, prawidłowym poglądem, jest posiadanie właściwego poglądu na cztery szlachetne prawdy: co jest niezadowalaniem, co go powoduje, jak się wydostaniemy i do jakiego celu zmierzamy. Odpuszczanie wszelkiego rodzaju błędnych wyobrażeń o tym, że nasza nędza jest spowodowana przez zewnętrzne istoty lub innych ludzi, jakiegoś zewnętrznego stwórcę, przypadek lub coś w tym rodzaju, ale tak naprawdę dostrzegamy właściwy pogląd.

Drugi ze szlachetnych ośmiopasmówka, właściwa intencja, to intencja nieszkodzenia: przejście przez nasze życie bez krzywdzenia innych oraz intencja zrzeczenie się. Innymi słowy, poddanie się przywiązanie, poddawać się przywiązanie do rzeczy i mając intencję życzliwości. Mieć miłość, współczucie i altruistyczną intencję — życzyć innym dobrze.

A potem właściwe środki utrzymania: jak zarabiamy na życie, jak zdobywamy niezbędne środki do życia – jedzenie, ubranie, schronienie i lekarstwa – jak zdobywamy je w uczciwy sposób, nie przez oszustwo, nie przez jakiś biznes, który szkodzi innym.

Właściwe działania: rezygnacja z fizycznego krzywdzenia innych, kradzież ich rzeczy, niemądra lub niemiła ekspresja seksualna.

Prawidłowa mowa: rezygnacja z kłamstwa i używanie naszej mowy do tworzenia dysharmonii, używanie ostrych słów i bezczynności. Zamiast tego, pielęgnowanie prawdomówności i życzliwości w naszej mowie, mówienie, kiedy jest to właściwe, używanie naszej mowy do pojednania innych.

Właściwy wysiłek: zamiast wkładać wysiłek w zarabianie dużych pieniędzy, pomaganie naszym przyjaciołom, krzywdzenie naszych wrogów i gloryfikowanie własnego ego, chcemy włożyć wysiłek w praktykowanie ścieżki. Jeden z więźniów napisał mi coś o tym. Zapomniałem. Muszę to sprawdzić. Dokonał bardzo, bardzo dobrej analogii o właściwym wysiłku. Przepraszam, nie pamiętam tego teraz.

Uważność: bycie świadomym naszego ciało, nasze uczucia – szczęście, nieszczęście i uczucia neutralne – oraz nasz umysł – poziomy i stany umysłu i wszystko zjawiska. Rozwijanie mądrości, która rozumie i jest świadoma tego, jak te rzeczy działają. Rozwijanie umiejętności koncentrowania się na przedmiotach naszej mądrości, tak abyśmy mogli rzeczywiście przełamać ignorancję, nieszczęścia i karmy które nas wiążą. Rozwijając jednopunktową koncentrację, którą łączymy z mądrością, która naprawdę może przeniknąć naturę rzeczywistości i medytując nad tym przez dłuższy czas, wykorzystaj to do oczyszczenia umysłu. Używamy czwartej Szlachetnej Prawdy, aby oczyścić umysł z drugiej Szlachetnej Prawdy. W ten sposób osiągamy trzecią szlachetną prawdę, która jest przeciwieństwem pierwszej szlachetnej prawdy.

To tylko krótki zarys czterech szlachetnych prawd. Właściwie jest wiele rzeczy, w które trzeba się wgłębić, omawiając je dogłębnie.

Pytania i Odpowiedzi

Publiczność: Kiedy słyszę o „nirwanie”, „wyzwoleniu” i „oświeceniu”, wydaje mi się, że wszystkie one oznaczają to samo.

Czcigodny Thubten Chodron (VTC): Te słowa mają nieco inne znaczenie w różnych kontekstach. Zwykle, kiedy mówię o „oświeceniu”, mam na myśli Stan Buddy, a kiedy mówię o „nirwanie”, mam na myśli stan arhata – kogoś, kto jest wolny od cyklicznej egzystencji. To nie jest dokładnie to samo, co Stan Buddy, dobrze? Arhaci wyeliminowali przeszkadzające zaciemnienia: ignorancję, dolegliwości i karmy które powodują odrodzenie w cyklicznej egzystencji. Ale buddowie usunęli również plamy na umyśle, które uniemożliwiają im poznanie wszystkiego zjawiska, więc oświecenie a budda jest wyższa niż wyzwolenie arhata.

Tak ogólnie używam tych słów, ale mówimy też o „nietrwałej nirwanie”, a nietrwała nirwana to to samo, co oświecenie człowieka. budda. Nietrwała nirwana nie trwa w samsarze i nie trwa w stanie pokoju arhata. Ponieważ arhat wyzwolił swój własny umysł, ale nie ma pełnych zdolności, aby przynosić najwyższą korzyść wszystkim czującym istotom.

Arhaci nadal mają w swoich umysłach to, co nazywa się „zaciemnieniami poznawczymi” – plamy nieszczęść – podczas gdy budda je wyeliminował. Kiedy więc mówimy o „nietrwałej nirwanie”, ta osoba nie przebywa w samsarze ani w tej samozadowoleniu nirwanie arhata – to kolejny sposób, w jaki używamy słowa „nirwana”.

Jest to podobne do sytuacji, gdy mówimy o trzech pojazdach — pojazd z słuchaczsamotnego urzeczywistnionego i bodhisattwa, słuchacz odnosi się do tych istot, które słuchają nauk i praktykują, a samotni urzeczywistnieni osiągają nirwanę w odosobnionym trybie. To tylko bardzo pobieżne wyjaśnienia tych terminów, wcale nie precyzyjne.

W każdym razie, kiedy studiujecie o osiągnięciu przez nich stanu arhata, nazywa się to oświecenie z słuchaczThe oświecenie samotnego urzeczywistnionego i oświecenit z bodhisattwa. Ale te trzy oświecenia nie są dokładnie takie same. Więc w tym kontekście, kiedy studiujecie trzy pojazdy w ten sposób, wtedy słowo „oświecenie” może mieć różne znaczenia. Trzeba trochę wsłuchać się w kontekst.

Publiczność: Myślałem, że samotny urzeczywistniony był w Theravadzie i bodhisattwa był w mahajanie.

VTC: Te terminy mogą być naprawdę mylące, ponieważ możemy rozróżnić ludzi jako therawadę i mahajanę na różne sposoby. Jeden sposób jest zgodny z ich filozoficznymi założeniami, a inny sposób jest zgodny z ich motywacją. Zarówno słuchający, jak i samotni urzeczywistnieni dążą do nirwany. Sprawa staje się bardzo skomplikowana również dlatego, że Tybetańczycy nie używają terminu Theravada. Używają innego słowa, którego nie lubię. Używają terminu hinajana, który nie odnosi się do therawady. Hinajana i therawada są różne, więc to trochę się komplikuje.

Uprośćmy to po prostu: to zależy od kogoś dążenie. Tak więc, ogólnie rzecz biorąc, w tradycji therawady ludzie dążą do własnego wyzwolenia, ale nie powiedziałbym, że wszyscy to robią. Myślę, że są tam ludzie, którzy mają bardzo altruistyczne intencje. A może są też bodhisattwowie, którzy manifestują się jako nauczyciele therawady.

Aby być mahajanistą, aspirujesz do oświecenia a Budda, ale nie każdy, kto praktykuje w tradycji mahajany, musi to mieć dążenie. Niektórzy ludzie dążą do własnego wyzwolenia, jeśli o to chodzi. Tak naprawdę nie ma znaczenia, jak się nazywasz. Jednym ze sposobów rozróżnienia tego jest twoja własna motywacja, która będzie się różnić w zależności od osoby i każdej tradycji, prawda?

Publiczność: Wspomniałeś, że jesteś wolny od złość kiedy mówiłeś o trzeciej szlachetnej prawdzie, ale co z ideą „sprawiedliwych”. złość”-gniew będący reakcją na niesprawiedliwość? Co polecilibyście jako zamiennik sprawiedliwych złość?

VTC: Współczucie. Ale musimy właściwie rozumieć współczucie, ponieważ często słyszymy „współczucie” i myślimy, że jest to postawa: „W porządku, kochanie; Nie martw się." Nie o tym mówimy. Myślę, że współczucie jest bardzo potężne, ponieważ współczucie troszczy się o wszystkich w danej sytuacji, będąc prawymi złość ma stronę za i stronę przeciw.

Gdy tylko nasz umysł zostaje zaślepiony przez to uprzedzenie, nasza zdolność do odniesienia rzeczywistej korzyści w danej sytuacji zostaje zaślepiona, ponieważ stajemy się bardzo stronniczy. „Jestem za tą stroną i jestem przeciw tej stronie”. Zatem wszystko, co jest po naszej stronie, jest automatycznie dobre, a wszystko, co jest przeciwko nam, jest automatycznie złe. Stajemy się bardzo zaślepieni. Nie dostrzegamy niuansów rzeczy.

Jeśli mamy współczucie i widzimy, że jest to sytuacja trudna i wszyscy cierpią, wtedy nasz umysł nie jest tak stronniczy. Nasz umysł nie jest pobudzony. Mamy możliwość spojrzenia na to i powiedzenia: „Jak możemy poradzić sobie z tą sytuacją w sposób, który stwarza pewne możliwości rozwiązania bez dalszych konfliktów”.

Bo problem ze sprawiedliwymi złość polega na tym, że bardzo często poszukuje brutalnych, drastycznych środków jako sposobu na położenie kresu niesprawiedliwości. Trudność z brutalnymi, drastycznymi środkami polega na tym, że gdy tylko zmiażdżysz osobę, która jest sprawcą, sprawca ten staje się ofiarą i staje się nieszczęśliwy. Nikt nie lubi być bity, a oni nie odwrócą się i nie spojrzą na ludzi, którzy ich biją, i nie powiedzą: „Kocham cię”.

Więc dzieje się tak, że teraz sprawca będzie miał dużo złość, dużo nieszczęścia. Uważasz, że prawa strona zwyciężyła, ale inni ludzie są nieszczęśliwi i tak długo, jak są nieszczęśliwi, w końcu będą walczyć. To jest problem z tego rodzaju perspektywami, tego rodzaju działaniami. Zamiast tego możemy spojrzeć na sytuację i rozważyć sposób jej rozwiązania, który nie będzie idealny dla wszystkich, ale może przynajmniej pomóc niektórym ludziom zaspokoić niektóre ich potrzeby i nauczyć się żyć w zgodzie.

Publiczność: Mam jedno pytanie i jedną uwagę. Nie wiem, w której to jest książce, ale jest Biblia werset, który mówi: „Niech słońce nie zachodzi nad waszym gniewem”. Uważam, że jest to bardzo pomocne w moim życiu. I moje pytanie brzmi: czy możesz wyjaśnić czwartą szlachetną prawdę w kategoriach trzy wyższe szkolenia?

VTC: Więc chcę tylko powtórzyć twój komentarz, że istnieje Biblia werset, który mówi: „Nie pozwól, aby słońce zachodziło nad twoim gniewem”. Myślę, że to całkiem piękne. Chodzi o wypracowanie pewnego rodzaju przebaczenia i odpuszczenie sobie złość, więc nie utrwala się w naszym własnym umyśle, nie mówiąc już o całej społeczności i przez pokolenia. A potem twoje pytanie brzmiało: „Czy możesz wyjaśnić czwartą szlachetną prawdę w kategoriach trzy wyższe szkolenia? "

Więc właściwie ośmiokrotna szlachetna ścieżka można zaliczyć do trzy wyższe szkolenia. Podczas praktykowania wyższego szkolenia etycznego postępowania, będzie właściwe źródło utrzymania, właściwe działanie i właściwa mowa. A szczególnie w wyższym szkoleniu etycznego postępowania bierze zasady: podejmowanie świadomego postanowienia, aby nie wykonywać pewnych działań.

Wtedy, przy właściwej koncentracji, mamy właściwą uważność i właściwą konserwację ośmiopasmówka. Czasami oni też wkładają w to odpowiedni wysiłek, ale wtedy wysiłek dotyczy ich wszystkich. Właściwa koncentracja to nauka praktyki medytacyjnej i kontrolowania umysłu. A potem trzecim wyższym szkoleniem mądrości byłby właściwy pogląd i właściwa intencja – posiadanie mądrości, która rozumie nie tylko ostateczną rzeczywistość, ale także konwencjonalny sposób patrzenia na rzeczy. To wszystko są duże tematy.

Czcigodny Thubten Chodron

Czcigodny Chodron kładzie nacisk na praktyczne zastosowanie nauk Buddy w naszym codziennym życiu i jest szczególnie uzdolniony w wyjaśnianiu ich w sposób łatwo zrozumiały i praktykowany przez ludzi Zachodu. Jest dobrze znana ze swoich ciepłych, pełnych humoru i klarownych nauk. Została wyświęcona na mniszkę buddyjską w 1977 roku przez Kyabje Ling Rinpocze w Dharamsali w Indiach, aw 1986 otrzymała święcenia bhikszuni (pełne) na Tajwanie. Przeczytaj jej pełną biografię.