Szukam spokoju

Szukam spokoju

Mężczyzna siedzący na dużej skale, medytujący, ogromne drzewa w tle.
Siedzę więc, oddycham i staram się to zagłuszyć. Staram się to ignorować. Staram się to wszystko odpuścić. (Zdjęcie zrobione przez Rosz PR)

Czasami czuję, że to miejsce doprowadza mnie do szaleństwa. Niektórzy z tych ludzi są naprawdę poza kontrolą, powiem ci. Czy odrobina ciszy i spokoju to zbyt dużo, by prosić?

Mój sąsiad z sąsiedztwa właśnie spłukał toaletę po raz 64 w ciągu ostatnich pięciu minut. Co on tam robi? Facet kilka domów ode mnie ma około ośmiu kalendarzy zrobionych na 242 lata licytacji. W tej chwili wydaje jakiś dziwny dźwięk, który brzmi niemal elektronicznie, jak coś z jednej z tych starych gier na Atari, w których musisz bronić się przed wrogimi Marsjanami. Gra w swoją grę „Space Invaders” od około 45 minut. Nie pokazuje, że gra dobiega końca. Z końca tieru dobiega muzyka Tejano tak głośna, że ​​zastanawiam się, czy ktoś nie przemycił na żywo zespołu Mariachi. Oczywiście młody gangster na dole próbuje ich prześcignąć, wybijając uderzenia w drzwi celi do piosenki, którą tylko on słyszy.

Następnie mamy Sideshow Boba. Nie jestem do końca pewien, dlaczego zdobył ten tytuł, ale wydaje się, że mu to nie przeszkadza. Stary Bob spędza dużą część dnia krzycząc na siebie w lustrze. Nie jestem pewien, o co kłóci się on i jego podobieństwo. Ciężko jest je zrozumieć, kiedy się denerwują. Cokolwiek to jest, podchodzą do tego dość poważnie.

Facet, który mieszka naprzeciwko mnie, jest kowbojem. Od czasu do czasu, przez cały dzień i noc, będzie krzyczeć „Yee-haw”, za wszystko, co jest wart. Tak wiem. Nie jestem ekspertem i nigdy nie widziałem go z bydłem, ale wydaje się, że jest naprawdę wiejski. nie mam powodu do wątpić jego szczerość. Mógłbym ci opowiedzieć o dzieciaku, który wierzy, że jest Hitlerem, albo krętaczu z Vegas, który przedstawia nam wszystkim krok po kroku wszystkie aktualne wydarzenia sportowe, tak jak je widzi, ale prawdopodobnie masz obraz.

Siedzę więc, oddycham i staram się to zagłuszyć. Staram się to ignorować. Staram się to wszystko odpuścić. Przypominam sobie historię, którą przeczytałem kilka lat temu i chociaż jej szczegóły umykają mi, jej sedno było takie: Dawno, dawno temu mężczyzna (mogła to być kobieta) rozwinął rutynę medytacja harmonogram, z którego był dumny i który z pewnością przyniesie wiele wartości. Pewnego dnia, gdy był głęboko w swoim medytacja był zaniepokojony, gdy ktoś szukał jego rady. Zdenerwowany tym, że przeszkadza mu ta przerwa, pospiesznie wstał, otworzył drzwi i krzyknął do gościa: „Czego chcesz? Czy nie widzisz, że medytuję nad miłującą dobrocią?!!!” To jest takie jak ja. Jestem tak zły na moją własną niezdolność do skupienia się. Jestem zdenerwowany tym, co uważam za wtargnięcie w mój cichy czas. Chcę wstać, podejść do drzwi i krzyknąć „Zamknij @?#!% w górę!!! Czy nie widzisz, że próbuję uratować nas wszystkich od naszej żałosnej, cyklicznej egzystencji?!”

Ale oczywiście, że nie. Wyglądam przez szybę i widzę ludzi. Widzę ludzi takich jak ja. Och, różnimy się na niezliczone sposoby, ale wciąż jesteśmy tacy sami. Sideshow Bob nie jest jedynym, który walczy ze sobą. Codziennie krzyczę do lustra własnego umysłu. Tak jak ratownik walczy ze swoimi obcymi, ja też toczę wojnę z moimi emocjami. Wszyscy marzymy o byciu w lepszym miejscu io szczęśliwszych dniach. Może Kowboj pamięta skąd pochodzi. Może Chicano myśli o tym, dokąd chce się udać w przyszłości. Tęsknią za swoimi rodzinami, za domami. Może nawet ich praca. Tęsknią za chodzeniem po trawie, patrzeniem w niebo, aby zobaczyć przelatujące ptaki. Tęsknią za uczuciem słońca w ciepły wiosenny dzień. Czują się samotni i źli. Miłość i żal. Wszyscy cierpimy. Nie tylko z zamknięcia, ale z ignorancji. Odwracam się od drzwi z poczuciem spokoju. Wszystko jest takie samo, ale jakoś jest inne. Nadal jest głośny, ale nie wydaje się aż tak głośny.

Autor gościnny: BT

Więcej na ten temat