Duma i ignorancja

Dolegliwości korzeniowe: Część 2 z 5

Część serii nauk opartych na Stopniowa ścieżka do oświecenia (Lamrim) podane w Fundacja Przyjaźni Dharmy w Seattle w stanie Waszyngton w latach 1991-1994.

  • Duma nad gorszym
  • Wielka duma — dlaczego musimy być najlepsi, aby czuć się warci zachodu?
  • Duma dumy
  • Duma poczucia „ja”
  • Oczywista duma

LR 049: Zakorzenione utrapienie dumy 01 (Druga szlachetna prawda) (pobieranie)

Pierwotne utrapienie dumy (ciąg dalszy)

  • Duma skromna
  • Zniekształcona duma
  • Antidotum na dumę

LR 049: Zakorzenione utrapienie dumy 02 (Druga szlachetna prawda) (pobieranie)

Niewiedza

  • Stan mroku
  • Różne sposoby opisywania ignorancji
  • Różne rodzaje lenistwa

LR 049: Ignorancja (Druga Szlachetna Prawda) (pobieranie)

Przechodzimy przez cztery szlachetne prawdy, mówiąc o naszych niezadowalających doświadczeniach, ich przyczynach, ich ustaniu i drodze do zakończenia cierpienia. Dogłębnie zagłębiliśmy się w niezadowalające doświadczenia. Tak więc, jeśli nadal myślisz, że dobrze się bawisz w samsarze, posłuchaj taśm [śmiech] i pomyśl jeszcze raz.

Zaczęliśmy zagłębiać się w przyczyny niezadowalających doświadczeń. Oto, co nazywamy nieszczęściami1 lub zniekształcone wyobrażenia, które mamy w umyśle, które stawiają nas raz za razem w problematycznych sytuacjach. Istnieje sześć podstawowych dolegliwości, które są głównymi przyczynami wszystkich niezadowalających doświadczeń. Rozmawialiśmy o dwóch pierwszych z sześciu: 1) przywiązanie i 2) złość. Dziś porozmawiamy o trzecim, czyli dumie.

Pycha

Duma jest czasami tłumaczona jako zarozumiałość lub arogancja. Duma nie jest dokładnym tłumaczeniem tego trzeciego źródła dolegliwości, ponieważ duma może być używana w języku angielskim w pozytywny sposób (np. jesteś dumny ze swojej pracy w tym sensie, że masz poczucie spełnienia). To nie jest rodzaj dumy, o której mówimy, ale raczej splugawiony stan umysłu. Tutaj mówimy o rodzaju dumy, która jest nadętym poglądem na siebie, rodzajem aroganckiego poglądu, ponieważ w tobie jesteś pełen siebie.

Definicja dumy: Jest to wyraźny czynnik mentalny, który, w oparciu o pogląd na przemijający kompozyt, chwyta albo z natury istniejące „ja”, albo z natury istniejące „moje”.

Wyjaśnię, co to jest „przejściowy kompozyt”. Jest to jeden z tych dziwnych terminów, które tłumaczymy dosłownie z tybetańskiego, które sprawiają, że gałki oczne kręcą się po angielsku. „Kompozyt przejściowy” oznacza agregaty, czyli ciało i umysł. Innymi słowy, kruszywa są kompozytami. Agregat to kupa, która jest złożeniem czynników mentalnych i jest przemijająca; to się zmienia. Na podstawie ciało i umysł, ten pogląd [przejściowego kompozytu] chwyta z natury istniejące „ja” lub „moje”. To sprawianie, że jesteś pełen siebie, sprawiasz, że „ja” jest znacznie większe niż jest i jesteś z tego bardzo dumny.

Sposób, w jaki funkcjonuje tu duma, polega na tym, że uniemożliwia osiągnięcie wszelkich innych cnót. Uniemożliwia nam nauczenie się czegokolwiek, ponieważ wydaje nam się, że już to wszystko wiemy. To właśnie ta duma sprawia, że ​​nie szanujemy innych, żywimy pogardę dla innych, patrzymy na innych z góry, co uniemożliwia nam naukę czegokolwiek i powoduje, że mamy bardzo nieprzyjemne relacje z innymi ludźmi. Tak jak nie lubimy przebywać wśród ludzi, którzy są bardzo zapatrzeni w siebie, inni ludzie również czują się w ten sposób, gdy manifestuje się nasza duma.

Publiczność: [Słyszalności]

Czcigodny Thubten Chodron (VTC): Zdecydowanie. Dlatego mówią, że duma uniemożliwia rozwój wszystkich innych cnót. Nie rozwijamy współczucia dla innych, ponieważ myślimy, że posiadamy już wszystkie dobre cechy. Jesteśmy już tacy świetni! Duma jest naprawdę silną, solidną rzeczą i stanowi ogromną przeszkodę w naszej praktyce. Gdy tylko mamy tę dumę, myśląc, że wiemy wszystko, ustawiamy blokady na naszej duchowej ścieżce, a potem zastanawiamy się, dlaczego nigdzie nie zajdziemy. Duma pojawia się na wiele sposobów. Przychodzi na sposoby Dharmy. Przychodzi w regularny sposób. To ten umysł, który nie chce, aby mu nic mówiono. „Nie mów mi, co mam robić. Wiem. Pilnuj swoich spraw! Spójrz na swoje wady!” [śmiech]

Istnieje siedem odmian dumy, siedem różnych smaków, które przybiera duma, nadając jej ciekawych zwrotów akcji.

Duma nad gorszym

Pierwszy rodzaj dumy nazywa się dumą nad niższą. Z dumą porównujemy się do innych pod względem wykształcenia, zdrowia, urody, zdolności sportowych, pozycji społecznej, sytuacji ekonomicznej, inteligencji itp. Ten rodzaj dumy polega na tym, że w rzeczywistości jesteśmy lepsi od kogoś innego w czymkolwiek są dumni. Jesteśmy dumni z ludzi, którzy są od nas gorsi i patrzymy na nich z góry. To prawdziwy wyniosły rodzaj zadowolenia z siebie, który patrzy z góry na innych ludzi. Jest to również rodzaj postawy, która mówi: „Może niewiele wiem, ale przynajmniej jestem w lepszej sytuacji niż ten palant”. Ma bardzo fajny sposób udawania pokory, na przykład: „Nie wiem zbyt wiele, ale w porównaniu z tym idiotą wyglądam naprawdę dobrze”. Udajemy trochę pokory, ale tak naprawdę patrzymy z góry na innych ludzi.

Wielka duma

Drugi rodzaj dumy nazywa się wielką dumą. To wtedy faktycznie jesteśmy równi innym, niezależnie od jakości, z której jesteśmy dumni. To, co z tego wynika, to rywalizacja. Podczas gdy pierwsza wywoływała pogardę i pogardę dla innych, ta ujawnia całą siłę naszej amerykańskiej rywalizacji i agresywności, by iść do przodu, być lepszym i zostawić innych w tyle.

Jeśli przyjrzymy się naszemu życiu, zobaczymy, że spędzamy tyle czasu na rywalizacji z innymi ludźmi. Wychowano nas tak, jakby to był zdrowy sposób bycia. Uważamy, że im bardziej możemy być dumni z kogoś, z kim jesteśmy równi i go pokonać, to znaczy, że jesteśmy lepszym człowiekiem. Dorastamy z dziwnym przekonaniem, że aby być dobrymi, musimy poniżać innych. To sprawia, że ​​coraz trudniej nam współpracować z ludźmi, bo jak możemy współpracować z kimś, z kim konkurujemy i próbujemy upokorzyć?

Kiedy nie możemy współpracować z innymi ludźmi, wtedy oczywiście zaczynamy czuć się wyobcowani; zaczynamy czuć się odcięci od innych ludzi. Czemu? Ponieważ odcinamy się. Gdy tylko wejdziemy w ten tryb rywalizacji, oddzielamy się od innych czujących istot i stawiamy się przeciwko nim, aby wyjść na prowadzenie, w przeciwnym razie stawką jest cała nasza samoocena. To naprawdę kulturowy pogląd. Nie wszystkie kultury funkcjonują na tym. Od dłuższego czasu mieszkałem w Azji. Tam, odkąd jesteś dzieckiem, wychowujesz się z takim obrazem siebie jako członka grupy. Zamiast konkurować ze wszystkimi w tej grupie, twoim zadaniem jako jednostki jest współpraca z ludźmi w tej grupie, ponieważ ty jako jednostka jesteś odpowiedzialny za dobro grupy, podczas gdy inni są również odpowiedzialni za twoje dobro. W jakiś sposób jaźń jest trochę mniejsza, jest więcej pokory, większa chęć pomocy innym ludziom, a ludzie nie czują się tak zagrożeni przez każdą drobną rzecz, jaka się dzieje.

Kiedy mamy to bardzo indywidualistyczne poczucie siebie i dużo dumy, wtedy konkurujemy ze wszystkimi innymi. Ludzie jawią się nam jako zagrożenie ze względu na sposób, w jaki przedstawiamy sytuację. Czasami możesz się zastanawiać w swojej pracy: „Jak mam pracować, jeśli nie będę konkurować? To, co w tym wszystkim chodzi!" Ale myślę, że wiele firm zdaje sobie teraz sprawę, że im więcej ludzi konkuruje, tym większe napięcie występuje w firmie. Zachęca się do większej współpracy. Myślę, że jeśli zamiast konkurować nauczymy się współpracować z innymi ludźmi, to naprawdę opłaca się to dla naszego dobra i własnego poczucia przynależności.

Dlaczego musimy być najlepsi?

Myślę, że to naprawdę interesujące, dlaczego uważamy, że musimy być najlepsi, aby być wartościowym? Skąd to pochodzi? Dlaczego musimy poniżać kogoś innego, aby czuć, że jesteśmy dobrzy w czymś, co robimy? To tak, jakby ludzie nie mogli już uprawiać sportu bez rywalizacji. Nie mogą biegać bez rywalizacji. Od czasu, gdy małe dzieci mają trzy lata na trójkołowcach, czują, że muszą być lepsze od innych. Czemu? Jaka to różnica, czy jesteśmy lepsi od kogoś innego, czy nie? Ponadto wiele rzeczy, o które konkurujemy, jest nieistotnych.

Publiczność: [Słyszalności]

VTC: Myślę, że często dzieje się tak ze względu na sposób, w jaki reagują rodzice. Na przykład, gdy dziecko coś robi, rodzic nie mówi: „Och, czy to nie było zabawne?” lub „Nie czułeś się dobrze, robiąc to?” lub „Czy nie było fajnie się z kimś bawić?” To było jak: „Och, dobry człowieku, pokonałeś drugą osobę!” I tak dzieciak myśli: „Och, w ten sposób zdobywam uznanie – bijąc kogoś innego”. Nasza postawa zależy również od naszych rodziców, do czego zachęcają w nas jako dzieci. Z kolei nasza postawa wpływa na nasze interakcje z innymi ludźmi.

Duma dumy

Kolejny rodzaj dumy nazywa się dumą dumy. [śmiech] To wtedy porównujemy się do innych i faktycznie jesteśmy gorsi od drugiej osoby. Pamiętaj, z pierwszą dumą byliśmy lepsi; patrzyliśmy z góry na innych. Z drugą dumą byliśmy sobie równi z nimi rywalizując. Teraz faktycznie jesteśmy gorsi od drugiej osoby pod względem naszej młodości, urody, ekonomii, inteligencji lub innych cech. Ale nadal jakoś z nimi konkurujemy, wciąż wymyślamy jakiś powód, dla którego jesteśmy lepsi. To jak: „Może nie wiem tyle o komputerach, co tamto a tak i mogą być naprawdę utalentowani, ale praktykuję Dharmę. Mam jakąś szczególną zaletę”. Lub „Może nie jestem w stanie być tak dobry w bieganiu lub aerobiku jak ktoś inny, ale przynajmniej jestem ze sobą bardzo szczery w tym, co robię”. Wiemy, że nie jesteśmy tak dobrzy jak ktoś inny, ale znajdujemy coś wyjątkowego, co możemy przypisać sobie jako wyjątkowego, w jakiś sposób, w jaki możemy się wykazać. To może być najmniej znacząca rzecz, ale ją znajdziemy. To sposób na uczynienie siebie ważniejszymi niż następna osoba, nawet jeśli ta druga osoba jest lepsza.

[W odpowiedzi na publiczność:] Tak, nie jestem jak ci ludzie, którzy jedzą tak dużo jedzenia o wysokiej zawartości cholesterolu. [śmiech]

Duma poczucia „ja”

Czwarty rodzaj dumy nazywa się dumą poczucia „ja”. To patrzy na ciało i umysł i myślenie o samoistny osoba, która jest idealna. To jest duma „ja jestem”, to poczucie samoistny „Ja”, że jest jakoś idealnie i razem i naprawdę to poskładałem. [śmiech]

Mam na to świetny przykład z własnego życia. Byłem na studiach i to był pierwszy raz, kiedy nie wychodziłem na całą noc, a moi rodzice się o tym nie dowiedzieli. Następnego dnia było to niesamowite uczucie „ja”. To jak „nie było mnie”, „jestem dorosły”, niesamowite poczucie tego wielkiego, doskonałego, potężnego „ja”. Znasz to? Jakieś przesadne poczucie „ja” jako doskonałego, a na dodatek i po prostu rządzącego światem, mającego ostatnie słowo we wszystkim.

Oczywista lub manifestująca duma

Piąty rodzaj dumy nazywa się dumą oczywistą lub manifestowaną. W tym miejscu szczycimy się cechami, mocami lub urzeczywistnieniami, których tak naprawdę nie mamy, ale myślimy, że mamy. [śmiech] To jest jak: „Wiedziałem, że taki a taki zamierzał to zrobić. Chyba zbliżam się do jasnowidzenia. [śmiech] Lub „Kiedy Lama uczyłem tego i tamtego, miałem to niesamowite uczucie. Muszę mieć bardzo silną karmę – może jestem tulku ale nikt mnie jeszcze nie poznał”. Ludzie tak myślą, powiem ci. [śmiech]

Albo takie rzeczy jak: „Och, słyszałem o tym, co się dzieje w Bośni i po prostu zacząłem płakać, myślę, że prawie zdałem sobie sprawę z wielkie współczucie”. Lub „Miałem to niesamowicie błogie medytacja. usiadłem do medytować i poczułem, że zostawiłem mój ciało i unosił się w przestrzeni, czując się tak lekko. Muszę być naprawdę blisko spokojnego przebywania. Moja jednopunktowość musi być naprawdę wyrafinowana!” Lub „Miałem to wrażenie, że jestem pusty. Już niedługo zdam sobie sprawę z pustki.” Rodzaj dumy, myślenie, że dotarliśmy gdzieś na ścieżce, kiedy tak naprawdę nie dotarliśmy. Może mieliśmy dobre doświadczenia, to przychodzi i odchodzi, ale nasz umysł jest z tego naprawdę dumny. Lub „Och, miałem ten niesamowity sen… Dalajlama ukazał mi się. Czy Dalajlama kiedykolwiek pojawiłeś się w twoim śnie? A Dalajlama udzielił mi nauk we śnie. Czy kiedykolwiek ci się to przydarzyło? Nie, nie? Och, szkoda. [śmiech] Wysadza nas w powietrze myśląc, że nasza praktyka naprawdę kwitnie, podczas gdy w rzeczywistości nie dzieje się nic specjalnego. Widzisz to cały czas – ludzie tak bardzo przywiązują się do doświadczeń, które im się przytrafiają.

Duma skromna lub duma z odczuwania nieco mniej

Szósty rodzaj dumy nazywa się dumą skromną lub dumą odczuwania nieco mniej. Ten rodzaj dumy może przybierać różne formy. Jedną z form jest „Jestem nieistotny. Niewiele wiem. Ale jestem dumny, ponieważ mam związek z tą fantastyczną osobą”. Albo „Moja praktyka Dharmy to śmieci, ale mój nauczyciel jest reinkarnacją Maitrei. Kim jest twój nauczyciel, którego reinkarnacją jest?” [śmiech]

Poniżamy się, ale robimy wielką sprawę z bycia związanym z kimś wyjątkowym. „Jestem uczniem bardzo znanego nauczyciela” lub „Studiowałem na tym wspaniałym Uniwersytecie. Nie ukończyłem z wyróżnieniem, ale poszedłem na Harvard”. Lub „Uczyłem się u tego wspaniałego profesora”. Poprzez afiliację stajemy się wielcy, chociaż zaczynamy zdanie od poniżenia.

Inną formą, w której może mieć miejsce pychająca się duma, jest na przykład myślenie: „Jestem prawie tak dobry, jak ktoś, kto jest naprawdę topowy”. Znowu nie do końca, zacieram się, poniżam. „Ale jestem prawie tak dobry jak Bobby Fisher”. [śmiech]

A potem najsłynniejszym sposobem, w jaki może działać duma skromna (ta, w której jesteśmy naprawdę dobrzy), jest „Jestem kiepski. Wszyscy w firmie dobrze wykonują swoją pracę, ale ja spartaczę swoją pracę. Nie wiedziałbyś o tym? Lub „Wszyscy inni w medytacja grupa może siedzieć tam przez 15 minut bez poruszania nogami, ale ja nie mogę.” I „Wszyscy inni rozumieją znaczenie tej nauki, ale ja jestem takim tępakiem, to po prostu beznadziejne”. Duma z bycia najgorszym. Jeśli nie możemy być najlepsi, staniemy się ważni będąc najgorszymi. To znowu duma sprawia, że ​​wszystko, co ma związek z nami, z wyjątkiem tego, robi tak wielką sprawę, to wszystko, co robimy źle.

Z innymi dumami wzmacniamy wszystko, co robimy poprawnie, nawet jeśli nie jest to nic warte. Tutaj robimy dużo ze wszystkiego, czego nie robimy dobrze, nawet jeśli jest to dość nieistotne. Jest to sposób na to, by stać się w jakiś sposób niewiarygodnie centralnym elementem istnienia wszechświata.

To jest z nami wielka sprawa. To ten, który tak dobrze łączy się z niską samooceną. Gdy tylko zaczynamy popadać w niską samoocenę, przez wszystkie błędne koncepcje i dumę z bycia katastrofą tworzymy bariery w naszej własnej praktyce Dharmy. „Nikt nie jest gorszy w medytacja niż ja!" „Wszyscy udają się do Czystej Krainy, a ja będę ostatnią czującą istotą, która tu zostanie”. [śmiech]

Zniekształcona duma

Siódmy rodzaj dumy nazywa się dumą zniekształconą. To wtedy jesteśmy dumni z naszych niecności, z naszych moralnych degeneracji. „Dobrze skłamałam w kwestii podatków, tym razem urząd skarbowy nie może mnie dorwać”. Albo „Powiedziałem temu gościowi raz na zawsze, nie będzie mnie znowu wkurzał”. To takie sytuacje, w których nasza moralność jest naprawdę dziurawa, ale przekręcamy ją, by wyglądać tak dobrze i tak wielką sprawę. „Udało mi się oszukać tego faceta. Zakochał się we wszystkich moich kłamstwach. Byłem sprytny w tej transakcji biznesowej. Albo osoba, która krąży i chwali się, z iloma osobami spała.

To są różne rodzaje dumy. Bardzo interesuje mnie myślenie o każdym z nich. Każdy z nich ma nieco inny smak. Możemy zrobić przykłady każdego z nich w naszym życiu. To bardzo dobre lustro, w którym można przyjrzeć się własnemu zachowaniu i różnym sposobom, w jakie staramy się być ważnymi.

Antidotum na dumę

Pomyśl o czymś trudnym

Istnieje kilka różnych antidotum na dumę. Pierwszym, którego się nauczyłem, było to, że kiedy jesteś dumny, ponieważ myślisz, że dużo wiesz, to pomyśl o pięciu skupiskach, sześciu organach zmysłów, dwunastu źródłach zmysłów, osiemnastu elementach. Medytować na tych. "Co masz na myśli medytować na tych? [śmiech] Kim oni są?” Cóż, o to chodzi. Nie rozumiesz ich, więc twoja duma spada. Chodzi o to, że kiedy myślisz, że coś wiesz, a potem myślisz o czymś dość trudnym, wtedy widzisz, że naprawdę niewiele wiesz na początku. To jedna technika.

Pomyśl, że nasze cechy i dobra pochodzą od innych

To, co osobiście uważam za o wiele bardziej skuteczne, to odzwierciedlenie tego, że wszystko, co robię, wiem, jestem lub mam, tak naprawdę nie jest moje. Wszystko to dzięki staraniom i życzliwości kogoś innego. Nie urodziliśmy się z tym, z czego jesteśmy dumni. Jeśli jesteś dumny z tego, ile zarabiasz, pomyśl, że nie urodziłeś się z tymi pieniędzmi. Pieniądze pochodzą ze względu na to, że ktoś inny ci je daje.

Albo jeśli jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy młodzi i wysportowani, czy cokolwiek to jest, to znowu nie jest to nasza wrodzona cecha, ale wynika to z tego, że inni ludzie dali nam nasze ciało, a inni ludzie wyhodowali jedzenie, które pomogło naszym ciało rosnąć i być zdrowym. Jeśli jesteśmy dumni z naszej edukacji (w negatywny sposób), to nie jest to nasza wina. To dzięki wysiłkom wszystkich ludzi, którzy nas uczyli. Przez te wszystkie lata znosili nas w szkole. I tak, ze wszystkiego, z czego jesteśmy dumni, pamiętamy, że tak naprawdę nie jest nasze. Jeśli jesteś dumny ze swojego samochodu, pomyśl, że kiedyś należał on do kogoś innego, a masz go tylko dlatego, że ktoś akurat dał ci pieniądze, które wymieniłeś na samochód. Ktoś to dał. Nie ma się z czego być dumnym. Cokolwiek to jest, spróbuj prześledzić jego pochodzenie i zobaczyć, że wcale nie jest nasze. To bardzo pomaga naszej dumie opaść.

Uznaj krzywdę, jaką przynosi duma, oraz wartość pokory

W Osiem wersetów o przemianie myśli, jest jeden werset, który mówi: „Kiedy jestem z innymi, będę ćwiczyć postrzeganie siebie jako najniższego ze wszystkich. I z głębi serca będę z szacunkiem uważał innych za najwyższych”. Ten werset bardzo przeciwdziała dumie. Zdajemy sobie sprawę z krzywdy, jaką niesie duma, że ​​uniemożliwia nam naukę czegokolwiek. Doceniamy wartość pokory. Kiedy jesteśmy pokorni, nie oznacza to, że mamy niską samoocenę. Oznacza to, że mamy wystarczająco dużo pewności siebie, aby przyznać się do tego, czego nie wiemy i być otwarci na uczenie się od innych ludzi.

Dopiero gdy mamy pewność siebie, jesteśmy otwarci na naukę. Kiedy nie mamy zbytniej pewności siebie, przybieramy wielką fasadę bycia całkiem dumnym i eleganckim. Nie pozwolimy nikomu nic nam powiedzieć. Jest to dość interesująca rzecz, o której należy wiedzieć i praktykować.

Kiedy rozmawiasz z ludźmi, zapytałeś kogoś, co uważasz za bardzo szykowne pytanie, a oni zaczynają mówić ci rzeczy, które już znasz i rozumiesz, a ty odpowiesz: „Dlaczego mi to mówisz? Myślisz, że jestem głupcem? Zadaję inteligentne pytanie. Daj spokój!" Chcemy odciąć się od drugiej osoby: „Och, już to wiem”. Lub „Och, już się tego uczyłem”. Lub „Och, słyszałem to”. Coś jak „Powiedz mi coś lepszego. Powiedz mi coś, co urzeczywistnia skrajność mojej inteligencji”. Uważaj, kiedy pojawia się ten umysł. Uważaj na umysł, który nie chce słyszeć czegoś, co już znamy, ponieważ boimy się, że stracimy status. Obserwuj „ja” w tym czasie. Obserwuj to uczucie „Och, kim oni będą mnie myśleć, jeśli pozwolę im powiedzieć mi coś, co już wiem”. Obserwuj, jak to się pojawia, a potem po prostu powiedz: „W porządku. Może się czegoś nauczę, słuchając tego ponownie. Spróbuj i poczuj się dobrze, gdy ktoś powie ci coś, co już wiesz.

Lub nawet jeśli ktoś mówi do ciebie zniewagą, spróbuj czuć się z tym w porządku, na przykład „Co stracę, jeśli ktoś będzie do mnie mówić? O co tyle szumu! To nie znaczy, że jestem kiepską osobą”.

Zanim przejdziemy dalej, czy są jakieś pytania dotyczące dumy?

Publiczność: [Słyszalności]

VTC: Zdecydowanie blokuje praktykę. Jeśli mamy pomysł: „Jestem tym dobrym, małym medytującym”, to jesteśmy zadowoleni z naszego medytacja. Tak naprawdę nie ćwiczymy, ponieważ jest w nim samozadowolenie i samozadowolenie. Nie ma postępu.

Publiczność: [Słyszalności]

VTC: Prawidłowy. Na przykład jesteś dumny ze swoich nowych nart, więc chcesz jeździć na nartach cały czas, aby się nimi pochwalić. To staje się dużym rozproszeniem twojej praktyki. Z jednej strony budujesz swoją dumę, z drugiej marnujesz swój czas.

Publiczność: [Słyszalności]

VTC: Tak, dokładnie to. Jest bardzo w stagnacji. Ponieważ jest bardzo defensywny, bardzo chroni przed tym, gdzie się znajduje. I wypatruje zagrożeń. Myślę, że musimy odróżnić poczucie pewności lub przyjemności z tego, co robimy, od uczucia zadowolenia. Nie powinniśmy mylić tych dwóch. Nie powinniśmy myśleć, że za każdym razem, gdy czujemy się dobrze z powodu czegoś, co zrobiliśmy, jesteśmy dumni lub zadowoleni. To jest skrajność.

Wieczorem, kiedy wracamy do domu, mamy przejrzeć to, co wydarzyło się w ciągu dnia i przyjrzeć się, co poszło dobrze. Mamy cieszyć się z tego, co zrobiliśmy dobrze, z cnót, które stworzyliśmy, z czasów, kiedy mogliśmy nie wplątać się w nasze stare negatywne nawyki i mieć poczucie radości. Ważne jest, abyśmy byli zadowoleni z naszych pozytywnych działań i zadowolenia z tego, co udało nam się zrobić. Ale to zupełnie inne uczucie niż uczucie dumy z tego powodu lub poczucie zadowolenia. Chodzi o to, że często nie możemy ich rozróżnić. Jeśli nie jesteśmy w zgodzie z tym, co dzieje się w naszym umyśle, bardzo łatwo możemy błędnie nazwać rzeczy i pomyśleć, że coś jest dumą, gdy tak nie jest.

Może się również zdarzyć, że kiedy patrzymy na to, co zrobiliśmy dobrze, generujemy dumę zamiast poczucia przyjemności i radości. Musimy upewnić się, że nie wzbudzamy dumy z cnotliwych działań, które wykonaliśmy, ale raczej wzbudzamy poczucie pewności siebie i przyjemności. Ponadto chcemy się upewnić, że rozpoznajemy różnicę między pewnością siebie a poczuciem dumy, abyśmy nie popadali w skrajność, myśląc, że jesteśmy nadęci, gdy czujemy się z czymś dobrze. Nie zawsze tak jest. Naprawdę ważne jest, aby rozpoznać, co poszło dobrze w ciągu dnia.

Publiczność: [Słyszalności]

VTC: Tak to prawda. Duma staje się bardzo wrażliwa, więc twardniejemy na wszelkie drobne opinie, które nam się nie podobają. Z powodu własnego braku pewności siebie stajemy się defensywni, a nawet dość agresywni. Jeśli naprawdę dobrze się ze sobą czujemy, będziemy w stanie tolerować niektóre negatywne opinie. Nie czujemy, że zagraża to tym, kim jesteśmy. Kiedy nasza samoocena jest chwiejna, nie możemy niczego tolerować. Niezależnie od tego, czy ktoś nas krytykuje, czy nie, usłyszymy krytykę i będziemy się bronić i atakować.

Publiczność: [Słyszalności]

VTC: Tak, dokładnie. Jakże jesteśmy zdezorientowani! Naprawdę wydaje się, że jest ktoś, kogo trzeba bronić. Wydaje się, że istnieje prawdziwa osoba, której integralność jest zagrożona, ponieważ ktoś nazwał nas imieniem i jest to solidne. „NIE MOŻESZ DO MNIE NAZYWAĆ!” Rodzaj „ja” rozszerza się, wypełniając cały pokój.

Następną podstawową dolegliwością jest ignorancja.

Niewiedza

Definicja ignorancji: Ignorancja jest złudnym stanem niewiedzy wywołanym przez umysł niejasny co do natury rzeczy takich jak Cztery Szlachetne Prawdy, przyczyna i skutek, pustka, Trzy klejnoty (Budda, Dharma i sangha).

Różne sposoby opisywania ignorancji

Ignorancja to stan mroku. W rzeczywistości istnieją różne sposoby opisania ignorancji. Jednym ze sposobów jest opisanie ignorancji jako jedynie zaciemnienia. Innym sposobem jest opisanie ignorancji jako aktywnego chwytania się złego pomysłu.

Zacznijmy od opisu ignorancji jako jedynie zaciemnienia, ogólnej ciemności w umyśle. Ignorancja jest właśnie tą niewiedzą, a wewnątrz tej niewiedzy zły widok kolekcji przejściowej obejmuje osobę z natury istniejącą [jest to drugi opis ignorancji].

Istnieje analogia, która to wyjaśnia. W pokoju panuje półmrok, a w kącie coś jest zwinięte i pasiaste. Przychodzisz, widzisz zwinięty przedmiot i mówisz: „Ach, to wąż!” W rzeczywistości jest to lina. Ale widzisz węża z powodu ciemności pokoju. Ciemność pokoju jest tym ogólnym zaciemnieniem. Ciemność uniemożliwia ci zobaczenie, że to lina. Tybetański termin na określenie tego ogólnego zaciemnienia to: monga. Dla mnie ma w sobie ten ciężki dźwięk, jak „Mud-pa”. [śmiech] Umysł jest jak „błoto”, jest gęsty, nie widzi rzeczy. To jest ignorancja.

W tym ogólnym zaciemnieniu jest to chwytanie się rzeczy, które są z natury rzeczy istniejące, jak wtedy, gdy myślisz, że lina jest wężem. Czy widzisz różnicę między ogólną ignorancją a tym przywiązaniem? Czy widzisz, że mają różne funkcje? Czasami mówimy o ignorancji jako o tej ogólnej ciemności lub zaciemnieniu w umyśle, a czasami mówimy o ignorancji jako aktywnym procesie chwytania rzeczy, które są z natury istniejące, podczas gdy w rzeczywistości nie istnieją.

Publiczność: [Słyszalności]

VTC: W rzeczywistości istnieją dwa rodzaje ignorancji. Jeden jest wrodzony; jest to ignorancja, z którą się rodzimy i która istnieje od nieskończonych czasów. Nie musimy się tego uczyć. Na przykład, mamy wrodzoną postawę, która chwyta nas za nieodłącznie istniejące „ja”.

Wyuczono innego rodzaju ignorancji. Uczymy się wszelkiego rodzaju filozofii, których używamy, aby uzasadnić, dlaczego jestem samoistny, niezależne „ja”.

Publiczność: [Słyszalności]

VTC: Wrodzone lgnięcie do siebie lub „ja” jest tym wrodzonym uczuciem „ja”. To właśnie sprawia, że ​​dziecko płacze, gdy jest zranione. To właśnie sprawia, że ​​dziecko się boi, to bardzo podstawowe, surowe uczucie, że istnieje niezależna osoba, której trzeba bronić, której grozi, która jest ważna. Nikt nas tego nie nauczył. Po prostu mamy to od nieskończonych czasów. Dlatego mówią, że ignorancja jest korzeniem samsary, czyli cyklicznej egzystencji. Niewiedza sięga czasów bez początku i służy jako podstawa dla wszystkich innych skaz. Opierając się na tym chwytaniu się wrodzonej egzystencji, generujemy wszystkie inne skazy.

A na dodatek rozwijamy różnego rodzaju filozofie. Na przykład rozwijamy filozofię, że istnieje dusza; jest coś, co jest „JA”. Jesteśmy pewni, że istnieje „JA”, ponieważ gdyby nie było „JA”, to po mojej śmierci nie byłoby nic. Wymyślimy dużo filozofii. Przestudiujemy go na uniwersytecie i napiszemy o nim prace dyplomowe. Zasadniczo to wszystko intelektualne śmieci wewnętrzne. [śmiech] Tak łatwo padamy ofiarą tych błędnych filozofii.

Publiczność: [Słyszalności]

VTC: Karma i ignorancja są różne. Ignorancja jest czynnikiem mentalnym. Wszystkie dolegliwości są czynnikami mentalnymi. Są świadomościami. Karma są działaniami. Karma to co robimy motywowani czynnikami psychicznymi. Utrapienia i karmy razem spowodowały odrodzenie.

Publiczność: Dokładnie w jaki sposób chwytanie się prawdziwej egzystencji powoduje, że ktoś ma? przywiązanie?

VTC: Jak powiedziałem, jest kilka możliwości, którym możemy się przyjrzeć. Po pierwsze, jeśli widzę coś jako z natury istniejące, oznacza to, że ma ono naturę lub esencję samą w sobie, samo w sobie. W przypadku niektórych przedmiotów część tej natury lub esencji będzie wydawać się naprawdę cudowna. Na przykład esencja pizzy jest zdecydowanie świetna, zwłaszcza gdy jesteś w Indiach od miesiąca. [śmiech] Kiedy postrzegamy obiekt jako z natury istniejący, łatwo jest przecenić jego cechy i postrzegać je jako należące do obiektu niezależnego od czegokolwiek innego.

Sposób, w jaki odnosisz się do przedmiotów, również zależy od chwytania się wrodzonej egzystencji. Jeśli postrzegam siebie jako tę odosobnioną rzecz, która jest tak realna, to moje szczęście jest bardzo, bardzo ważne. Jeśli moje szczęście jest tak ważne, zacznę wszystko analizować pod kątem tego, czy daje mi szczęście. I tak przekonam się, że pizza daje mi szczęście, czekolada, a pianki nie. [śmiech] Już sam sposób, w jaki patrzę na „ja”, sprawia, że ​​patrzę na wszystko pod kątem tego, jak to na mnie wpływa, czy sprawia mi przyjemność, czy sprawia mi ból.

Oto kilka sposobów, w jakie prowadzi chwytanie się prawdziwej egzystencji przywiązanie.

Różne rodzaje lenistwa

[W odpowiedzi na publiczność:] Są różne rodzaje lenistwa. Jeden rodzaj należałby do kategorii ignorancji, rodzaju lenistwa, które po prostu lubi leżeć, spać i spędzać czas. Inny rodzaj lenistwa podpada pod przywiązanie Kategoria. To jest lenistwo, które sprawia, że ​​jesteśmy niesamowicie zajęci robieniem wielu różnych rzeczy. Umysł, który jest nieustannie zajęty robieniem ziemskich rzeczy, jest uważany za leniwy, ponieważ jest pełen przywiązanie. I jest bardzo leniwy pod względem Dharmy.

Publiczność: [Słyszalności]

VTC: Istoty, które osiągną określone poziomy ścieżki, mogą kontrolować swoje odrodzenie. Na poziomie ścieżki widzenia masz bezpośrednie postrzeganie pustki. W tym momencie nie usunąłeś całkowicie ignorancji z samego źródła swojego umysłu, ale ponieważ bezpośrednio postrzegasz pustkę, ignorancja nie ma na ciebie żadnego wpływu. W tym momencie możesz, jeśli postępujesz zgodnie z bodhisattwa ścieżce, ze współczucia wybierz swoje odrodzenie. Wracasz nie z niewiedzy, która chce innego ciało, ale ze współczucia dla dobra innych. Będziesz miał poczucie „ja”, ale nie zrozumiesz tego poczucia „ja” jako z natury istniejącego. Istnieje ważne poczucie „ja”.

Kiedy mówimy: „chodzę, siedzę i mówię”, jest to również ważne poczucie „ja”; w tym momencie nie robimy nic wielkiego o „ja”. Tak naprawdę nie chwytamy się „ja” jako z natury istniejącego. Po prostu używamy „ja” jako terminu konwencjonalnego. „Siedzę tutaj” w przeciwieństwie do „I siedzę tutaj. Ta druga chwyta się wrodzonej egzystencji, podczas gdy ta pierwsza jest tylko konwencjonalnym użyciem słowa „ja”.

Istoty, które kontrolują swoje odrodzenie, miałyby konwencjonalne poczucie „ja”, ale nie miałyby tego bardzo silnego uchwycenia „ja”.

Publiczność: [Słyszalności]

VTC: Pamiętaj, że rozmawialiśmy wcześniej o dwóch poziomach zaciemnienia — zaciemnieniu przeszkadzającym2 a zaciemnienia poznawcze?3 Pojawienie się wrodzonej egzystencji nie jest świadomością. Jest to zaciemnienie poznawcze. Jest dość subtelny. Opierając się na tym wyglądzie wrodzonej egzystencji, wskakujemy i mówimy: „Tak, to prawda, takie rzeczy naprawdę są!” Jest to chwytanie się rzeczy jako z natury istniejących; świadomość, niepokojące zaciemnienie. Jest znacznie grubsza niż zaciemnienie poznawcze.

Niektórzy ludzie, którzy rozpoczynają naukę Dharmy, mówią: „Skąd wzięła się ignorancja?” Mówicie: „Cóż, ta chwila ignorancji pochodzi z poprzedniej chwili ignorancji, która pochodzi z poprzedniej chwili ignorancji, która pochodzi z poprzedniej chwili…”. Następnie zapytali: „Ale skąd wzięła się ignorancja?”

Myślę, że utknęliśmy w tym pytaniu z powodu naszego chrześcijańskiego wychowania. Dawno, dawno temu, według chrześcijaństwa, wszystko było idealne, a dopiero później pojawiły się wszystkie problemy. Podczas gdy w buddyzmie nic nigdy nie było doskonałe. Nie było tak, jakbyśmy upadli z perfekcji. Po prostu nigdy nie byliśmy idealni na początek. Widzisz, nie byliśmy skazani na pytanie, skąd wzięła się ignorancja, ponieważ rzeczy nigdy nie były doskonałe. Ignorancja zawsze tam była.

Na razie zatrzymam się, choć jest o wiele więcej do powiedzenia. Ten materiał jest bardzo pomocny, ponieważ jest to podstawowa psychologia buddyjska. To buddyjska mapa umysłu. Jest to sposób patrzenia na to, co dzieje się w naszych umysłach i próba lepszego zrozumienia tego. Na przykład nie myśl o różnych rodzajach dumy jako o czymś zewnętrznym wobec nas: „Czy to nie interesujące, że wszyscy ci ludzie, którzy nie przyszli dziś wieczorem, są naprawdę dumni?” [śmiech] Nie wdawaj się w to, ale raczej potraktuj całość jako lustro, aby zidentyfikować w sobie te stany. I to samo z ignorancją. Zamiast rozumieć to jako jakąś kategorię intelektualną, zapytaj: „Co to za niewiedza we mnie?”

Usiądźmy spokojnie przez kilka minut i przetrawiajmy.


  1. „Utrapienia” to tłumaczenie, którego teraz używa czcigodny Thubten Chodron zamiast „niepokojących postaw”. 

  2. „Uciążliwe zaciemnienia” to tłumaczenie, którego teraz używa czcigodny Thubten Chodron zamiast „złudnych zaciemnień” 

  3. „Zaciemnienia poznawcze” to tłumaczenie, którego teraz używa czcigodny Thubten Chodron zamiast „zaciemnienia wszechwiedzy”. 

Czcigodny Thubten Chodron

Czcigodny Chodron kładzie nacisk na praktyczne zastosowanie nauk Buddy w naszym codziennym życiu i jest szczególnie uzdolniony w wyjaśnianiu ich w sposób łatwo zrozumiały i praktykowany przez ludzi Zachodu. Jest dobrze znana ze swoich ciepłych, pełnych humoru i klarownych nauk. Została wyświęcona na mniszkę buddyjską w 1977 roku przez Kyabje Ling Rinpocze w Dharamsali w Indiach, aw 1986 otrzymała święcenia bhikszuni (pełne) na Tajwanie. Przeczytaj jej pełną biografię.

Więcej na ten temat