Przyjazne dla wydruku, PDF i e-mail

Pogląd bhikszuni

Siostry Duchowe: Dialog benedyktynki i buddyjki – część 2 z 3

Przemówienie wygłoszone przez Siostrę Donalda Corcoran i Bhikshuni Thubtena Chodrona we wrześniu 1991 roku w kaplicy Anabel Taylor Hall, Cornell University, Ithaca, New York. Był on współsponsorowany przez Centrum Religii, Etyki i Polityki Społecznej na Cornell University oraz Centrum Odnowy Duchowej św. Franciszka.

  • buddyjski monastycyzm
  • Moje doświadczenie
  • Przenoszenie buddyzmu na Zachód

Pogląd mnicha (pobieranie)

1 część: Pogląd benedyktynów
3 część: Porównywanie i kontrastowanie poglądów

Chciałabym zacząć od krótkiego opisu historii buddyjskiego monastycyzmu, a następnie opowiedzieć o moim własnym doświadczeniu jako zakonnicy. Niektórym może zainteresować się wiedza, jak ktoś, kto dorastał w Ameryce, skończył z taką fryzurą! Na koniec omówię wyzwania związane z przybyciem buddyzmu na Zachód.

buddyjski monastycyzm

Buddyjski monastycyzm rozpoczął się około 2,500 lat temu w starożytnych Indiach, za życia Siakjamuniego Budda. Mnisi i mniszki – jak się ich nazywa sangha – byli wędrownymi żebrakami, ponieważ taki był wówczas styl życia praktykujących religię. Hinduscy asceci nadal przestrzegają tej tradycji. The sangha zależało od wsparcia publicznego, chodząc od domu do domu po otrzymywanie ofiary żywności od gospodarzy. Z kolei sangha nauczał Dharmy-the Buddanauki – do świeckich. Podczas ulewnych deszczy monsunowych sangha zamieszkali w prostych mieszkaniach, zamiast wędrować z miejsca na miejsce, jak to robili przez resztę roku. Po czasie Buddaspołeczności te stały się bardziej stabilne i ostatecznie stały się stałymi rezydencjami mnichów lub mniszek.

Linia święceń mniszek istnieje od czasów Budda. Pierwszą zakonnicą była jego ciotka, która wychowała go po śmierci matki. Chociaż mniszki podlegały mnichom pod względem władzy instytucjonalnej, uznano ich duchowe zdolności. Therigatha zawiera nauki niektórych mniszek, które były wysoce urzeczywistnionymi, bezpośrednimi uczennicami Budda.

Z Indii buddyzm rozprzestrzenił się na Sri Lankę w III wieku p.n.e. Azja Południowo-Wschodnia również stała się buddyjska, podobnie jak dzisiejsza Malezja, Indonezja, Pakistan i Afganistan. Buddyzm rozprzestrzenił się stamtąd do Azji Środkowej i Chin, a także z Indii drogą morską. Z Chin buddyzm rozprzestrzenił się do Korei i Japonii. W VII wieku ne buddyzm wkroczył do Tybetu zarówno z Chin, jak i Nepalu. Teraz idzie na Zachód.

Istnieją trzy poziomy wyświęcania mniszek: bhikszuni, siksamana i śramanerika. Aby otrzymać pełne wyświęcenie, to znaczy zostać mnichem, trzeba być wyświęconym zarówno przez dziesięciu bhikszuni, jak i dziesięciu mnichów (w pełni wyświęconych mnichów). Wydawanie niższych święceń nie wymaga aż tylu osób. W rezultacie sytuacja wyświęconych kobiet różni się w różnych krajach buddyjskich ze względu na dostępny tam poziom święceń.

Córka wielkiego buddyjskiego króla Aśoki przywiozła święcenia bhikszuni z Indii na Sri Lankę. Ze Sri Lanki trafił do Chin, a następnie do Korei. Chociaż pełne wyświęcenie dla mężczyzn (bhikszu) rozprzestrzeniło się na Tybet, to nie nastąpiło w przypadku kobiet, ponieważ tak wielu bhikszuni miało trudności z podróżowaniem przez Himalaje. W ten sposób tylko pierwszy poziom święceń, śramanerika, rozprzestrzenił się na Tybet. W późniejszych latach święcenia bhikszuni wymarły na Sri Lance z powodu politycznych represji wobec buddyzmu. Obecnie kobiety ze Sri Lanki mogą wziąć dziesięć sramanerika zasady. W Tajlandii, Kambodży i Birmie mężczyźni mogą zostać bhikszu, jednak wyświęcone kobiety praktykujące są w stanie zawieszenia. Chociaż tak naprawdę nie są ludźmi świeckimi, ponieważ przyjęli celibat śluby, nie wzięli dziesięciu zasady śramaneriki (nowicjusz).

Linia pełnych święceń, bhikszuni, kwitnie w buddyzmie chińskim i koreańskim, i nastąpiło odrodzenie zainteresowania nią wśród kobiet ze wszystkich tradycji buddyjskich. Niektórzy z nas udali się do Tajwanu, Hongkongu, Korei lub USA, aby przyjąć święcenia bhikszuni, ponieważ nie są one obecnie dostępne w naszej własnej tradycji buddyjskiej, a ludzie zaczęli dyskutować, jak udostępnić je w tych tradycjach w przyszłości . Wprowadzenie święceń bhikszuni musi odbywać się powoli, ponieważ wiąże się to z poważnymi zmianami w myśleniu w tradycjach, które nie miały pełnych święceń kobiet przez wiele stuleci.

Zewnętrzna forma buddyzmu zmieniała się i dostosowywała do różnych kultur w miarę przemieszczania się z jednego kraju do drugiego. Jednak istota Buddanauki nie uległy zmianie. Na przykład w czasie Budda, szaty były koloru szafranowego. W Chinach tylko cesarz mógł nosić ten kolor, więc szaty stały się bardziej stonowane szare lub czarne. Ponadto, zgodnie z chińską kulturą, odsłonięcie skóry nie było grzeczne, więc chińskie szaty mają teraz rękawy. Tybetańczycy nie mieli barwnika w kolorze szafranu, więc kolor szat stał się ciemny szafran lub bordowy.

Inny przykład dostosowania formy buddyzmu do różnych kultur dotyczy sposobu, w jaki sangha – tzw klasztorny społeczność – otrzymuje materialne warunki do życia. W starożytnych Indiach zakonnicy pokornie chodzili od drzwi do drzwi, aby zbierać jałmużnę od świeckich, którzy uważali za zaszczyt pomaganie ludziom religijnym w ich praktyce. The Budda nawiązać relację z sangha i świeckich jako osoby wzajemnej pomocy. Ludzie, którzy chcieli w pełni poświęcić swoje życie duchowej praktyce, nie spędzaliby czasu na pracy, uprawie roli, gotowaniu i prowadzeniu interesów. Mogliby mieć więcej czasu na naukę i medytować otrzymując wsparcie od ludzi, którzy woleli żyć i pracować na świecie. Koncentrując się na swojej praktyce i rozwijaniu swoich cech, mnisi mogliby wtedy nauczać Dharmy i być inspirującym przykładem dla innych. Więc Budda stworzyć system wzajemnej pomocy, w którym jedna strona daje więcej materialnie, a druga bardziej duchowo. Każda osoba mogła wybrać, w jaki sposób pomóc społeczeństwu.

Tradycja zbierania jałmużny była kontynuowana wraz z rozprzestrzenianiem się buddyzmu na Sri Lankę i Azję Południowo-Wschodnią przysięga nie zajmowanie się pieniędzmi było tam ściśle trzymane. Ale w Tybecie nie było to praktyczne. Klasztory znajdowały się poza miastami, a codzienne chodzenie w mroźną pogodę w celu udania się na jałmużnę było niepraktyczne. W ten sposób Tybetańczycy zaczęli przynosić żywność do klasztorów lub oferować pieniądze lub ziemię, aby sangha mogli dostać własne jedzenie. W Chinach klasztory Ch'an (Zen) znajdowały się daleko od miast, więc zakonnicy uprawiali ziemię pod uprawę żywności. Tak więc sytuacja gospodarcza sangha różni się w zależności od kraju, w zależności od kultury i konkretnych okoliczności w każdym miejscu.

Moje doświadczenie

Nie dorastałem jako buddysta; moje wychowanie odbywało się w środowisku judeochrześcijańskim. Moja rodzina była żydowska, choć niezbyt religijna, a społeczność, w której dorastałem, była chrześcijańska. Jako dziecko zadawałem wiele pytań: „Dlaczego tu jestem? Jaki jest sens życia?” Ponieważ dorastałem podczas wojny w Wietnamie, zastanawiałem się: „Dlaczego niektórzy ludzie zabijają innych, jeśli wszyscy chcą żyć w pokoju?” Dorastałem podczas zamieszek na tle rasowym, więc zastanawiałem się: „Dlaczego ludzie dyskryminują innych na podstawie koloru skóry? Co to znaczy być człowiekiem? Dlaczego nie możemy mieszkać razem? Nie znalazłem odpowiedzi w społeczności, w której dorastałem. W rzeczywistości często moje pytania były zniechęcane. Powiedziano mi: „Wyjdź z przyjaciółmi, baw się dobrze i nie myśl za dużo”. Ale to mnie nie satysfakcjonowało.

Po ukończeniu UCLA w 1971 podróżowałem po Europie, Afryce Północnej i pojechałem drogą lądową do Indii i Nepalu, aby dowiedzieć się więcej o ludzkim doświadczeniu. Potem wróciłem do Los Angeles i pracowałem w LA City Schools, ucząc w innowacyjnej szkole. Pewnego lata zobaczyłem ulotkę w księgarni około trzech tygodni medytacja kurs prowadzony przez dwóch tybetańskich mnichów, Lama Yeshe i Zopa Rinpocze. To były wakacje, więc pojechałem. Tak naprawdę niczego się nie spodziewałem – właściwie nie wiedziałem, czego się spodziewać – i może dlatego to doświadczenie było dla mnie bardzo silne. Kurs został zorganizowany tak, abyśmy słuchali nauk i później nad nimi medytowali. Zbadaliśmy je logicznie i zastosowaliśmy do własnego życia.

Gdy to zrobiłem, kawałki zaczęły układać się na swoich miejscach i zacząłem dostawać małe błyski odpowiedzi na pytania, które towarzyszyły mi od dzieciństwa. Ponadto buddyzm zapewnił wiele sposobów pracy z sytuacjami, które zdarzają się w naszym codziennym życiu: dał techniki przekształcania destrukcyjnych emocji, takich jak zazdrość, czepianie się przywiązania or złość. Kiedy je praktykowałem, wpłynęły one bardzo pozytywnie na moje życie. Z biegiem czasu rosło pragnienie zostania zakonnicą, aby mieć więcej czasu i bardziej sprzyjający styl życia na praktykę. To był mój indywidualny wybór i nie każdy powinien tego dokonać. Wielu ludzi spotyka buddyzm, praktykuje go i nie przyjmuje święceń. Ale kiedy zrobiłem jakąś bliską introspekcję, stało się jasne, jak głęboko zakorzeniony jest mój egoizm, złość i przywiązanie byli. Potrzebowałem jasnej dyscypliny, aby przełamać stare mentalne, werbalne i fizyczne nawyki. Zostanie zakonnicą dałoby mi ramy do przeprowadzenia tej transformacji, a to z kolei mogłoby pozytywnie wpłynąć na innych.

W 1977 wziąłem sramanerika śluby w Dharamsali w Indiach i spędził wiele lat ucząc się i praktykując w Indiach i Nepalu. Gdy buddyzm zaczął rozprzestrzeniać się na Zachód, poproszono moich nauczycieli o otwarcie ośrodków w innych krajach i wysłali starszych uczniów, aby pomogli je założyć. Tak więc spędziłem prawie dwa lata mieszkając we Włoszech i trzy lata we Francji, w międzyczasie wracając do Indii. W 1986 roku pojechałem na Tajwan, aby przyjąć święcenia bhikszuni, co było bardzo potężnym i inspirującym wydarzeniem w moim życiu. Później mój nauczyciel poprosił mnie, żebym pojechała do Hongkongu, a potem do Singapuru, aby uczyć. A teraz jestem w trakcie ośmiomiesięcznej wycieczki dydaktycznej po Stanach i Kanadzie. Byłam więc wędrowną, bezdomną zakonnicą, taką jak te w czasach Budda; dopiero teraz podróżujemy samolotem!

Co przyciągnęło mnie do buddyzmu? Było kilka rzeczy. Na pierwszym kursie Zopa Rinpocze powiedział: „Nie musisz wierzyć w nic, co mówię. Pomyśl o tym, sprawdź to logicznie i na podstawie własnego doświadczenia, zanim w to uwierzysz”. Pomyślałem: „Uff, to ulga” i słuchałem, ponieważ nie było żadnej presji, by w cokolwiek wierzyć. W buddyzmie bardzo ważna jest refleksja nad znaczeniem nauk, dogłębne ich zbadanie. Z tego rodzi się wiara, ale nie w sensie niedyskryminującej wiary. Wiara w buddyzmie to pewność, która pochodzi z nauki i zrozumienia. To dociekliwe podejście pasuje do mojego wychowania. Lubię dyskusje i debaty oraz cenię sobie swobodę zadawania pytań i kwestionowania tego, co zostało powiedziane. Jest to możliwe dzięki buddyzmowi.

Buddyzm jest otwarty na badania naukowe. Jego Świątobliwość Dalajlama brał udział w kilku konferencje z naukowcami i chętnie poznaje badania. Udzielił nawet pozwolenia naukowcom na przeprowadzanie EEG i innych testów na osobach medytujących w celu wyjaśnienia z naukowego punktu widzenia, co dzieje się podczas medytacja. Jego Świątobliwość powiedział również, że jeśli nauka może coś zdecydowanie udowodnić, my buddyści musimy to zaakceptować, nawet jeśli jest to sprzeczne z tym, co jest powiedziane w pismach. Otwartość na badania naukowe jest dla mnie odświeżająca.

Buddyzm i nauka są podobne w wyjaśnianiu wszechświata w kategoriach przyczyny i skutku. Oznacza to, że rzeczy nie dzieją się bez przyczyny lub przez przypadek. Wszystko dzieje się z przyczyn. Teraźniejszość jest wynikiem tego, co istniało w przeszłości, a teraz tworzymy przyczyny tego, co będzie istnieć w przyszłości. To nie jest w żaden sposób predeterminacja; raczej istnieje związek między przeszłością a przyszłością i rzeczy nie istnieją jako odosobnione zdarzenia w przestrzeni. Podczas gdy nauka zajmuje się przyczyną i skutkiem w sferze fizycznej, buddyzm bada, jak funkcjonuje w sferze mentalnej.

W odniesieniu do naszej ludzkiej egzystencji przyczyna i skutek stają się dyskusją o odrodzeniu. Nasza świadomość nie istnieje bez przyczyn. To kontynuacja świadomego doświadczenia, które mieliśmy przed tymi narodzinami. Podobnie nasza świadomość będzie kontynuowana po naszej śmierci. Innymi słowy, nasz ciało jest jak hotel, w którym tymczasowo mieszkamy, a śmierć jest podobna do wymeldowania się z jednego pokoju do drugiego. Tak jak nie przywiązujemy się do pokoi hotelowych, ponieważ wiemy, że jesteśmy tam tylko chwilowo, nie musimy się tego obawiać ciało jako trwała tożsamość osobista.

Ta dyskusja o odrodzeniu była dla mnie bardzo stymulująca. Choć na początku nie byłem o tym przekonany, ponieważ badałem to logicznie i słuchałem historii ludzi, którzy pamiętali swoje poprzednie życia, zaczęło nabierać dla mnie większego sensu. Chociaż nie pamiętam moich poprzednich wcieleń, kiedy patrzę na własne doświadczenia, teorie odrodzenia i… karmy może to wyjaśnić. Na przykład buddyzm akceptuje wpływ, jaki wywiera na nas genetyka i środowisko. Jednak sam wpływ genetyki i środowiska nie wystarcza do wyjaśnienia mojego doświadczenia. Dlaczego zostałem buddystą? Dlaczego uderzyła we mnie tak głęboka struna, że ​​postanowiłam zostać zakonnicą? Genetycznie w moim drzewie genealogicznym nie ma buddystów. Ekologicznie nie było żadnych w moim dzieciństwie. Dorastałem w społeczności klasy średniej w południowej Kalifornii i miałem bardzo mało kontaktu z buddyzmem, z wyjątkiem zajęć z nauk społecznych. Jednak jakoś, kiedy zetknąłem się z BuddaW jego nauczaniu coś zaskoczyło i zrobiło to tak mocno, że chciałem poświęcić swoje życie ścieżce duchowej przemiany. Wydaje się, że jednym z możliwych wyjaśnień byłoby to, że w poprzednich żywotach istniała pewna znajomość buddyzmu. Był jakiś ślad, jakiś związek z buddyzmem, który był uśpiony w mojej młodości. Kiedy miałam dwadzieścia lat, gdyby ktoś powiedział mi, że zostanę buddyjską zakonnicą, powiedziałabym, że są kompletnie szaleni. Nie miałem zamiaru być religijnym ani żyć w celibacie w tym wieku! Kiedy później spotkałem buddyjskich nauczycieli, to zainteresowanie wyszło, ku mojemu własnemu zaskoczeniu.

Inną rzeczą, która rozbudziła moje zainteresowanie buddyzmem, był jego wymiar psychologiczny, a zwłaszcza dyskusja o wadach egocentryzm oraz konkretne techniki rozwijania miłości i współczucia. Jako dziecko słyszałem, jak ludzie mówili: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Ale dorastałem podczas wojny w Wietnamie i nie widziałem zbyt wiele miłości w społeczeństwie. Nie rozumiałam też, jak powinniśmy kochać wszystkich, ponieważ wydawało się, że wokół jest wielu nieprzyjemnych ludzi! Buddyzm wyjaśnia krok po kroku metodę zmniejszania złość, aby postrzegać innych jako sympatycznych i uwolnić się od strachu przed otwarciem się, abyśmy naprawdę troszczyli się o innych. Bardzo pociągały mnie te cechy i systematyczny sposób trenowania naszego umysłu w tym zakresie.

Pociągał mnie także buddyzm, ponieważ przez ponad 2,500 lat ludzie praktykowali nauki – Dharmę – i osiągnęli rezultaty Budda opisane. W dzisiejszych czasach amerykańskiego supermarketu duchowego, kiedy jest tak wielu samozwańczych nauczycieli niezliczonych ścieżek duchowych, buddyzm jest wypróbowany i prawdziwy przez wieki. Ważny jest fakt, że nauki zostały zachowane, praktykowane i przekazywane wyłącznie.

Praktyka medytacja też mi się spodobał. Buddyzm opisuje konkretne techniki wyciszania umysłu i poznawania siebie. W buddyzmie nie ma podziału na intelekt i uczucie lub intelekt i intuicję. Mogą sobie nawzajem pomagać. Innymi słowy, jeśli użyjemy umysłu wnikliwie, jeśli użyjemy rozumu do zbadania naszego doświadczenia, nastąpi wewnętrzna przemiana naszych uczuć, naszego stanu psychicznego. Doświadczenie i intelekt można łączyć zamiast postrzegać je jako dychotomię, jak to często widzimy na Zachodzie. Dzięki temu mogą się wzajemnie uzupełniać i wytwarzać wewnętrzny wzrost, a nie konflikt.

Przenoszenie buddyzmu na Zachód

Jako mniszka buddyjska pierwszego pokolenia na Zachodzie, stawiam czoła wielu wyzwaniom, a moje „wychowanie” jako mniszek buddyjskich różni się od tego, które mają mniszki azjatyckie, które mają w swoich kulturach wieloletnie tradycje i instytucje buddyjskie. Przyjmują święcenia, wstępują do klasztoru i poznają, co to znaczy być zakonnicą przez osmozę, żyjąc we wspólnocie. Otrzymują instrukcje w swoim własnym języku oraz mają wsparcie i aprobatę otaczającego ich społeczeństwa.

Sytuacja jest zupełnie inna w przypadku zachodnich zakonnic. Społeczeństwo zachodnie nie rozumie, co robią ludzie tacy jak ja. „Dlaczego golisz głowę? Dlaczego nosisz śmieszne ubrania? Dlaczego żyjesz w celibacie? Dlaczego siedzisz na podłodze ze skrzyżowanymi nogami i zamkniętymi oczami? Na Zachodzie nie ma klasztorów, do których moglibyśmy się przenieść, gdzie moglibyśmy uzyskać dobrą buddyjską edukację. Chociaż wielu azjatyckich nauczycieli założyło ośrodki Dharmy na Zachodzie, są one zaprojektowane głównie z myślą o potrzebach świeckich buddystów, którzy pracują i mają rodziny. Tak wiele mniszek wyjeżdża do Indii, aby otrzymywać nauki i praktykować, napotykając w ten sposób trudności biurokratyczne, finansowe i zdrowotne związane z życiem tam.

Wsparcie finansowe dla zachodnich zakonnic nie przychodziło łatwo. Ludzie na Zachodzie zwykle myślą, że już się nami opiekuje duża organizacja patronacka, taka jak Kościół, więc nie myślą o składaniu datków na nasze utrzymanie. Kolejną trudnością dla sióstr jest brak wzorów do naśladowania. Dla wyznawców buddyzmu chińskiego jest to mniejszy problem, ponieważ chińskie zakonnice są aktywne i wykształcone. Jednak dla tych z nas w tradycji therawady lub tybetańskiej istnieje niewiele żywych wzorów do naśladowania, chociaż w historii było wiele wspaniałych praktykujących kobiet. W moim przypadku jestem kobietą z Zachodu, podczas gdy większość wzorów do naśladowania w tradycji to Tybetańczycy.

Te trudności skłoniły mnie do zajrzenia w głąb siebie i stopniowego zaakceptowania sytuacji, zamiast tracić czas na marzenie, by było inaczej. Buddyzm zawiera metody przekształcania niesprzyjających okoliczności w ścieżkę iw ten sposób odkryłam zalety bycia mniszką z Zachodu pierwszego pokolenia. Po pierwsze, w Azji łatwo jest polegać na otaczającym środowisku buddyjskim, które daje energię do praktyki. Na Zachodzie środowisko jest często odwrotne; próbuje nas przekonać, że dobra materialne, seks, piękno, prestiż, ale nie religia, przynoszą szczęście. Aby przetrwać w tym środowisku, musimy zajrzeć głęboko w siebie, aby znaleźć inspirację i energię duchową. To zmusza nas do zrozumienia celu i metod praktyk religijnych, ponieważ jest to albo tonięcie, albo pływanie. Musiałem zaakceptować, że to, czego doświadczam – zarówno szanse, jak i przeszkody – jest wynikiem moich wcześniej stworzonych działań lub karmy. Wiedząc, że to, co teraz myślę, mówię i robię, stworzy przyczyny przyszłych doświadczeń, muszę dokładnie przemyśleć i być uważnym w teraźniejszości.

Przeniesienie buddyzmu na Zachód jest wyzwaniem, ponieważ staramy się przenieść istotę religii lub duchowej ścieżki z jednej kultury do drugiej. Buddyzm w Azji miesza się z kulturą azjatycką i czasami trudno jest rozgryźć, czym jest buddyzm, a czym kultura. Kiedy po raz pierwszy zostałam zakonnicą, nie byłam świadoma różnicy między kulturą a istotą, między formą a znaczeniem. W moim umyśle był to cały buddyzm i starałem się go przyjąć najlepiej, jak potrafiłem. Dlatego starałam się zachowywać jak tybetańskie zakonnice, które są potulne i ciche. Nigdy nie pomyśleliby o rozmowie z taką grupą, o napisaniu książki lub podważeniu tego, co zostało powiedziane. Tybet to bardzo patriarchalne społeczeństwo. Chociaż w rodzinie iw biznesie mężczyźni i kobiety są mniej więcej równi, w instytucjach religijnych i politycznych Tybetu nie. Nieśmiałość tybetańskich mniszek może być oznaką ich pokory, która jest cechą, którą należy pielęgnować na ścieżce, lub może być odzwierciedleniem braku pewności siebie lub oczekiwań społecznych co do tego, jak powinny się zachowywać. nie mogę powiedzieć. W każdym razie przez kilka lat starałem się być tak cichy i dyskretny, jak oni, ale pojawiło się pewne napięcie, aż musiałem powiedzieć: „Poczekaj, coś nie działa. To nie ja. Wychowałam się na Zachodzie, mam wykształcenie wyższe i pracowałam na całym świecie, w przeciwieństwie do większości tybetańskich zakonnic. Nie ma sensu zachowywać się jak oni; Muszę działać zgodnie z moją kulturą”. Pogodzenie się z tym było głównym punktem zwrotnym. Zrozumiałem, że duchowość jest procesem wewnętrznej przemiany; nie chodzi o wciskanie się w sztuczny wizerunek dobrej zakonnicy. W porządku jest mieć otwartą i bezpośrednią osobowość, ale muszę zmienić swoje motywacje i wewnętrzne nastawienie.

W 1986 pojechałem na Tajwan, aby wziąć udział w bhikszuni ślubyi przebywał w chińskich klasztorach przez dwa miesiące, co było wspaniałym doświadczeniem. Ponownie stanąłem przed pytaniem: „Czym jest buddyzm i czym jest kultura?” „Dorastałem” jako buddysta w kulturze tybetańskiej i nagle znalazłem się w chińskim klasztorze, nosząc chińskie szaty, które bardzo różnią się od tybetańskich, do których byłem przyzwyczajony. Kultura chińska jest formalna i wszystko odbywa się w precyzyjny sposób, podczas gdy kultura tybetańska jest znacznie bardziej zrelaksowana. Chińskie zakonnice nieustannie musiały naprawiać mi kołnierzyk i dostosowywać sposób, w jaki trzymałam ręce w modlitwie. W klasztorach tybetańskich siadamy podczas wspólnych modlitw, podczas gdy w klasztorach chińskich wstajemy. Moje nogi puchły, bo nie byłam przyzwyczajona do stania godzina po godzinie; Byłem przyzwyczajony do siedzenia godzina po godzinie! Takich zmian było wiele: zamiast modlitw po tybetańsku były po chińsku. Inny był sposób kłaniania się, inna etykieta.

To zmusiło mnie do pytania: „Czym jest buddyzm?” Uznałem również, że nie jestem Tybetańczykiem, chociaż spędziłem lata w tej tradycji; Nie jestem Chińczykiem, chociaż też tam spędzałem czas. Jestem mieszkańcem Zachodu i muszę przenieść istotę tej religii do własnego kontekstu kulturowego. To ogromne wyzwanie i musimy postępować powoli i ostrożnie. Jeśli odrzucimy wszystko, z czym nie czujemy się komfortowo, istnieje niebezpieczeństwo wylania dziecka z kąpielą, odrzucenia lub zniekształcenia istoty cennych nauk, próbując uwolnić je od form kulturowych, które nie są naszymi własnymi. . Jesteśmy wezwani, by wyjść poza powierzchowne rozróżnienia do głębokiego zbadania, czym jest praktyka duchowa.

Stało się dla mnie jasne, że duchowość to nie ubrania, modlitwy, klasztor, forma. Prawdziwa duchowość dotyczy naszego własnego serca, naszego umysłu, tego, jak odnosimy się do ludzi i jak odnosimy się do siebie. Nie ma koloru, kształtu ani formy, ponieważ nasza świadomość jest bez formy i to właśnie przekształca praktyka. Niemniej jednak, ponieważ żyjemy w społeczeństwie, będziemy rozwijać sposoby dzielenia się naszym wewnętrznym zrozumieniem z innymi w sposób zgodny z naszą kulturą.

Kultura zachodnia wpłynie na buddyzm, tak jak jest tu praktykowany. Na przykład na Zachodzie ceni się demokrację, podczas gdy w Azji społeczeństwo jest bardziej hierarchiczne. Jeśli ktoś jest stary, jego opinia jest ceniona; jeśli nie, to jego opinia nie ma większego znaczenia. W rzeczywistości byłoby uważane za niewłaściwe kwestionowanie autorytetu i mądrości starszych. Na Zachodzie jesteśmy zachęcani do wyrażania swoich opinii i prowadzimy organizacje na bardziej demokratycznych zasadach. Wierzę, że wraz z nadejściem buddyzmu na Zachód wiele hierarchicznych sposobów myślenia i działania zostanie porzuconych. Z drugiej strony anarchia nie jest korzystna. Z pewnością potrzebujemy przywódców; potrzebujemy przewodnictwa od tych, którzy mają więcej mądrości niż my. The Budda ustaw sangha wspólnoty na zasadach demokratycznych, ze spotkaniami monastycznymi i wspólnym podejmowaniem decyzji. Jednak ci, którzy brali udział w podejmowaniu decyzji, byli tymi z doświadczeniem, a nie tymi, którzy byli nowicjuszami w praktyce i nie mieli jasności co do ścieżki. Mamy nadzieję, że nasz sposób współpracy w zachodnich organizacjach buddyjskich może być podobny do tego Buddapierwotny zamiar.

Ponadto ruch w kierunku równości płci wpłynie na buddyzm na Zachodzie. Na przykład, generalnie mniszki tybetańskie nie otrzymują takiego samego wykształcenia jak mnisi. Ze względu na Jego Świątobliwość Dalajlamawpływ ten zaczął się zmieniać w ostatnich latach, choć nadal nie jest równy. Z drugiej strony zachodnie mniszki i mnisi uczą się razem w tych samych klasach, a moi nauczyciele wyznaczają zarówno mniszkom, jak i mnichom odpowiedzialne stanowiska w ośrodkach Dharmy. Kobiety będą liderami w zachodniej społeczności buddyjskiej. Otrzymają taką samą edukację jak mężczyźni i miejmy nadzieję, taki sam szacunek i wsparcie. Chociaż na Zachodzie nadal istnieją uprzedzenia związane z płcią, mamy możliwość założenia tu nowych instytucji buddyjskich, które bardziej doceniają kobiety. W Azji zajmie to więcej czasu, ponieważ ludzie mają różne wartości, a reformowanie istniejących instytucji jest czasem trudniejsze niż tworzenie nowych.

Buddyzm zachodni będzie również pod wpływem aktywizmu społecznego. Podczas BuddaW tamtych czasach zakonnicy nie byli zachęcani do angażowania się w sprawy społeczne lub projekty pomocy społecznej. Zamiast tego mieli się uczyć, medytowaći zdobywając urzeczywistnienia ścieżki, pomagać społeczeństwu. Ale nasza struktura społeczna jest teraz inna, podobnie jak problemy, przed którymi stoimy. W starożytnych Indiach, gdyby przydarzyło się coś gorszego, rodzina pomagała. Nikt nie wylądowałby na ulicach. Nie było też zagrożenia nuklearnego ani zagrożenia zanieczyszczeniem środowiska. Ponadto, ze względu na wpływy chrześcijańskie, ludzie oczekują od zakonników zaangażowania w działalność charytatywną. Dlatego Jego Świątobliwość Dalajlama zachęca nas do uczenia się od chrześcijan i oferowania bezpośredniej korzyści społeczeństwu. Nie oznacza to, że wszyscy mnisi buddyjscy powinni prowadzić szpitale i szkoły. Raczej, jeśli jest to odpowiednie dla czyjejś praktyki i osobowości, ma się do tego swobodę.

Na Zachodzie zmienią się relacje między zakonnikami a wyznawcami świeckimi. Zachodni świeccy nie zadowalają się jedynie oferowaniem wsparcia i usług, aby zakonnicy mogli praktykować. Chcą się uczyć i medytować również. To jest wspaniałe. Mam jednak nadzieję, że nadal będą wspierać monastycy nie dlatego, że są elitą, ale dlatego, że pomaga to każdemu, gdy niektórzy ludzie poświęcają całe swoje życie na naukę i praktykę. Jeśli możemy pomóc niektórym ludziom pilniej ćwiczyć, to zdobywając doświadczenie na ścieżce, będą oni w stanie lepiej nas prowadzić i uczyć.

Temat buddyjskiego monastycyzmu i buddyzmu na Zachodzie jest obszerny, a to po prostu mały smak. Mam nadzieję, że to było pomocne.

Czcigodny Thubten Chodron

Czcigodny Chodron kładzie nacisk na praktyczne zastosowanie nauk Buddy w naszym codziennym życiu i jest szczególnie uzdolniony w wyjaśnianiu ich w sposób łatwo zrozumiały i praktykowany przez ludzi Zachodu. Jest dobrze znana ze swoich ciepłych, pełnych humoru i klarownych nauk. Została wyświęcona na mniszkę buddyjską w 1977 roku przez Kyabje Ling Rinpocze w Dharamsali w Indiach, aw 1986 otrzymała święcenia bhikszuni (pełne) na Tajwanie. Przeczytaj jej pełną biografię.